Ciekawostki

Legendarny producent motocykli ma problem: młodzi ludzie wolą smartfony

MS
Maciej Sikorski
60

Motocykl to dla wielu osób synonim wolności, jej symbol utrwalony w kulturze masowej. Jedynym przykładem nie jest tu Easy Rider z końca lat 60. XX wieku. A jeśli już jednoślad, to najlepiej Harley-Davidson, który przez dekady był obiektem westchnień milionów ludzi na całym świecie. Gdy kogoś nie było stać na taką maszynę, rekompensował to sobie jakimś gadżetem z logo: bluzą, kurtką czy nożem. Firma zarabiała na tej legendzie olbrzymie pieniądze i robi to nadal. Wyniki pokazują jednak, że przyszłość producenta nie musi być kolorowa.

Harley-Davidson podał niedawno wyniki finansowe za drugi kwartał bieżącego roku. Przyciągnął nimi uwagę mediów, także tych, które zazwyczaj nie poświęcają wiele czasu firmie. Wszystko za sprawą spadków sprzedaży oraz redukcji prognoz. Mówi się o zwolnieniach. Jest źle? Nie, firma nadal zarabia setki milinów dolarów w ciągu kwartału, to szybko się nie zmieni. Ale z drugiej strony spadki sprzedaży dają do myślenia, trudno mówić, że nic się nie dzieje, gdy z porównań danych wynika, iż rok do roku sprzedaje się mniej motocykli, że spada sprzedaż wspomnianych gadżetów. Ta druga zalicza nawet większy zjazd, niż sam segment motocykli: moda na markę może przemijać.

To zjawisko ma oczywiście związek ze zmianami demograficznymi: pokolenie kojarzone najmocniej z marką Harley-Davidson, ludzie, dla których motocykl był symbolem wolności, określał ich, po prostu się starzeją, umierają. Może wymienią jeszcze swoją maszynę na inny model, a potem kolejny, może kupią nową skórzaną kurtkę z logo firmy, ale wiecznie żyć nie będą. Ktoś powie: ale w czym problem, przecież starszych odbiorców zastąpią młodsi - ten producent ma ponad sto lat, wcześniej jakoś sobie radził ze zmianami pokoleniowymi. To samo dotyczy innych korporacji, chociażby z poletka motoryzacyjnego.

Problem firmy polega na tym, że dla młodszego pokolenia Harley-Davidson nie jest już tak "gorący", nie kręci ich. Wolność? Tę symbolizuje dzisiaj nowy komputer Apple, smartfon tej firmy i szybki Internet. Z badań wyraźnie wynika, że w USA spada liczba młodych ludzi, którzy zdobywają prawo jazdy. Kiedyś o ten dokument walczyli prawie wszyscy młodzi, dzisiaj rośnie grupa, która macha ręką na możliwość prowadzenia auta czy motocykla. Jeśli już pada na jednoślad, to często wybierają coś mniejszego, np. skuter, a nie wielki motocykl Harley-Davidson. W modzie jest jeżdżenie rowerem, a nie pojazdem z ryczącym silnikiem.

W tym kontekście coraz mniej dziwi decyzja firmy, by spróbować z elektrycznym motocyklem, od kilku lat mówi się o LiveWire. Decydenci Harley-Davidson dostrzegają pewnie zmiany, jakie zachodzą w motoryzacji, widzą, jak dużo mówi się o Tesli, jakie ruchy wykonują niemieckie marki czy Volvo. Swoim konserwatywnym klientom nadal będą proponować potężne maszyny wywołujące łzy szczęścia u wielkich mężczyzn z długimi brodami, ale innej grupie odbiorców mogą zaoferować ekologicznego elektryka, cichego i naszpikowanego elektroniką. Kto wie, może jeszcze stworzą nowy model korzystania z tych pojazdów, wejdą w ekonomię współdzielenia, bo i ta stała się modna w dzisiejszym świecie. Nadeszła nowa epoka, nie oprze się temu nawet Harley-Davidson...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot