27

Gry to świetny pomysł na spędzanie czasu w domowym zamknięciu. Już tłumaczę dlaczego

Zaraz ktoś nazwie mnie kaznodzieją, który próbuje przekonać wszystkich do grania. Nigdy nim nie byłem, nigdy nim nie będę i doskonale widzę zagrożenia z grami związane. Ale korzyści jest więcej, a dzisiejszej sytuacji wydaje się to jeszcze bardziej widoczne.

Czasami przecieram oczy ze zdziwienia widząc jak ludzie piszą w sieci “ale się nudzę, nie mam co robić w domu”. Z jednej strony oczywiście zazdroszczę ogromnych pokładów wolnego czasu – ja raczej kombinuję jak pogodzić pracę w domu ze zdalną nauką syna, bo jednak w pewnym wieku dziecka, w związku z brakiem jego obecności w szkole, większość obowiązków przechodzi na rodziców. A przecież my też pracujemy, więc każdy kombinuje jak może żeby to wszystko ze sobą pogodzić.

Z drugiej strony nie rozumiem nawet jeśli ktoś tego czasu wolnego ma mnóstwo – bez wychodzenia z domu mamy przecież praktycznie nieograniczony dostęp do muzyki, książek, filmów, seriali i gier, o których dziś chciałem wspomnieć. Mam wrażenie, że dopiero teraz wszyscy doceniamy cyfrową dystrybucję, która dodatkowo dzięki świetnie rozwiniętym systemom płatności, daje nam ogromne możliwości. Fakt, większość rzeczy nie jest za darmo, ale mnogość usług vod, abonamentów z ebookami czy audiobookami – naprawdę jest w czym przebierać, szczególnie że część firm zdecydowała się wprowadzić fajne promocje (darmowy okres w Empik Go, czy pół roku Amazon Prime Video dla abonentów sieci Play). Więc tak, to idealny czas by nadrobić zaległości, poznać nowości i docenić ten wolny czas.

Gry same w sobie są super, ale ich aspekt społeczny wydaje się jeszcze ważniejszy

Gatunków gier jest cała masa. Część pokazuje nam niesamowite wirtualne światy, część opowiada świetne historie przedstawiając kapitalnie przemyślanych bohaterów. Wiele gier zaserwowało mi ciekawsze przygody niż książki czy filmy, miałem przy nich większą frajdę. Gry pozwalają też wcielić się w bohatera, są więc rozrywką czynną, a nie bierną, gdzie tylko przyglądamy się opowiadanej historii. I to jest jedno z okien na świat, tak bardzo potrzebnych nam w dzisiejszej codzienności – tak po ludzku, żeby nie oszaleć.

Nie można jednak zapomnieć o aspekcie społecznościowym, który jest jednym z elementów produkcji stawiających na rozgrywkę sieciową. Nie mówię tu oczywiście o rozwydrzonych dzieciakach, które na każdym kroku będą Wam obrażać rodziców czy wygadywać inne bzdury do mikrofonu. Sam mam zgraną ekipę znajomych, z którymi regularnie gramy – ostatnio przede wszystkim w Call of Duty: Warzone i Fortnite. Zdarzało się też niedawno wspólnie siekać potwory w Wolcen czy układać klocki w Minecraft. I tak naprawdę sama gra nie ma większego znaczenia, bo wielu z nas spotyka się wieczorami głównie po to, żeby spędzić razem czas.

Nie możemy tego robić twarzą w twarz, więc zostaje nam internet i gry, które były podwaliną naszej znajomości. Ulepszając więc wirtualny karabin M4 i zastanawiając się wspólnie o tym jaki nowy dodatek będzie do niego najlepszy, po prostu rozmawiamy. Często o sprawach nieistotnych, ale wszystkim nam zastępuje to (przynajmniej w jakimś stopniu) klasyczne kontakty międzyludzkie. A jest zdecydowanie bliższe niż mail czy wiadomość w komunikatorze. Zdarza nam się też zrobić przerwę w pracy żeby włączyć kilkuosobową rozmowę wideo i porozmawiać o takich zwykłych przyziemnych sprawach.

Myślę więc, że właśnie ten aspekt gier może być dla wszystkich ważniejszy niż sama gra. I dla zachowania normalności lepszy niż nawet najbardziej wciągająca gra single player, w której całkowicie skupieni na przygodzie siedzimy na tej kanapie czy fotelu sami. Dwa lata temu WHO uznało, że gry uzależniają i nazwało to chorobą. Ale przecież uzależniać może wszystko. Amerykańscy politycy wielokrotnie obwiniali gry o strzelaniny, robiąc z nich największe zło na świecie. Dziś to samo WHO zachęca do grania, które może pomóc przetrwać okres zamknięcia w domu. Nie chcę tu nazywać kogokolwiek hipokrytą, bo liczy się przecież kontekst informacji i stanowiska oraz dostosowanie go do aktualnej sytuacji czy konkretnego wydarzenia. Nie namawiam też by wciskać dzieciakom konsole, komputery i tablety namawiając do grania – bo to nie o to chodzi. Moim zdaniem warto jednak spojrzeć właśnie na wspomniany aspekt gier – to jedna z rzeczy, którą można robić ze znajomymi w internecie i w chociaż w ten sposób zastąpić brak wspólnych aktywności w tak zwanym “realu”. Polecam sprawdzić – nawet jeśli nie gracie, może Wam się spodobać.

grafika