50

Zostawcie te smartfony i konsole w majówkę. Dla odmiany proponujemy planszówki!

Długi majowy weekend najlepiej spędzić na świeżym powietrzu, z dala od komputerów, smartfonów i konsol. Ale co zrobić, gdy pogoda nie dopisuje, a zabawa w deszczu nie wywołuje entuzjazmu? Wracamy do komórek? Nie! Alternatywę stanowią gry planszowe. Te sprawdzają się świetnie w prawie każdej sytuacji, nie ma większego problemu z ich zakupem, a oferta jest naprawdę szeroka. W co warto zagrać?

Gry planszowe to temat rzeka, a wizyta w sklepie z takimi produktami może doprowadzić do zawrotu głowy: masa tytułów, różne gatunki, różne tryby rozgrywki, pudełka kieszonkowe i naprawdę duże zestawy. W zestawieniu gier na majówkę powinienem chyba zaproponować coś mniejszego, ale… nie kierowałem się tym kryterium – dla dobrej planszówki zawsze znajdzie się miejsce w bagażniku, torbie podróżnej czy plecaku. Część tytułów z zestawienia pewnie dobrze znacie, w niektóre mogliście grać już dawno temu, lecz to nie oznacza, że owe planszówki się zestarzały. Jest coś na imprezę, jest gra „kominkowa”, znajdzie się propozycja dla wielopokoleniowej rodziny i fanów quizów z żyłką hazardzisty. Chętnie poznam też Wasze propozycje.

Carcassonne

Gra bardzo popularna i nie mogło jej zabraknąć w moim zestawieniu – niedawno pisałem o strategiach z dzieciństwa, do których chętnie bym wrócił, stwierdziłem, że w tamtym okresie najbardziej wciągały mnie tytuły związane z „budowlanką”, tworzeniem miast, zarządzaniem królestwem. Carcassonne zapewnia taką zabawę poza cyfrowym światem. Gracze losują kartonowe płytki, z których tworzą miasta, drogi czy klasztory. Jednocześnie zajmują otaczające je pola i w ten sposób powiększają swoje włości.

Planszówka doczekała się wielu dodatków, a ich zastosowanie zapewnia zabawę na długie godziny. Trzeba jednak napisać, że o ile jedne zostały świetnie pomyślane, wprowadzają np. ofensywne motywy, o tyle drugie szału nie robią – jeżeli ktoś zdecyduje się na rozszerzanie podstawy, powinien doczytać, na co warto wydać kasę. Zawsze można też kupić większy zestaw – będzie taniej. Wcześniej radzę jednak zagrać i sprawdzić, czy gra wciąga. Przyznam, że pierwszy raz zagrałem w Carcassonne w naprawdę rozbudowanej wersji i nie byłem w stanie zrozumieć/zapamiętać wszystkich niuansów. Ale potem partyjka od podstaw i… decyzja zakupowa.

Do rozgrywki przyda się większa płaska powierzchnia, więc w zwykłym autobusie czy na łące/plaży może być problem, ale dla chcącego nic trudnego…

Kolejka

Hit sprzed kilku lat. Rodzimy hit. Gra odwołuje się do czasów słusznie minionych, ale odbywa się to z mocnym przymrużeniem oka. Motywem przewodnim jest tu zdobywanie towarów z różnych kategorii – mamy m.in. odzież, AGD czy meble. Gracz na początku losuje zestaw produktów, które musi upolować, a potem o nie walczy w tytułowej kolejce. Różne chwyty są dozwolone w tym starciu, gracz wybiera je spośród kart „bojowych”, którymi dysponuje. Czasem będzie się starał szybko zgarnąć dostawę w kiosku, innym razem popsuć szyki przeciwnikowi zamykając spożywczak. A w pobliżu zawsze czai się jakiś spekulant…

Miałem okazję grać w Kolejkę z osobami w bardzo różnym wieku i taka zabawa w przyjemny sposób rozciągała się w czasie: starsze pokolenie uśmiechało się poznając karty z towarami dostępnymi w PRL, młodsi dopytywali, nierzadko robili wielkie oczy. Przy stole odbywała się lekcja historii, która w szkołach często jest pomijana. Przybywa młodszych osób, które po prostu nie wierzą, że jeszcze kilka dekad temu polska rzeczywistość wyglądała tak… dziwnie. Nie myślcie jednak, że wątek „edukacyjny” zabija tu rozrywkę i wprowadza nudę – Kolejka wciąga i może prowadzić do zgrzytania zębami, gdy na stole pojawia się naprawdę „wredna” karta.

Ten tytuł również wymaga większej przestrzeni. Może nie tak płaskiej, jak Carcassonne, ale na kolanie planszy nie ułożycie. Przyda się stół na działce/w barze/w parku/domku letniskowym. Przypominam, że w autobusach czy pociągach też pojawiają się stoły…

Taboo

W gronie moich znajomych do dzisiaj wspomina się rozgrywkę, w której znajomy pomylił hasła i kluczył wokół wyrazu, którego na karcie nie było. Takie są właśnie efekty stresu wywołanego Taboo: za plecami człowiek z przeciwnej drużyny wyposażony w piszczałkę, przed oczami poganiająca klepsydra, a w rękach karty ze słowami, na które trzeba naprowadzić swoją ekipę. Nie można przy tym używać wyrazów zakazanych, gestykulować czy podpowiadać skrótami. Wszystko wydaje się proste, lecz ta ocena może ulec zmianie, gdy w końcu zasiądzie się przed stosem kart – wtedy człowiek doznaje zaciemnienia…

Rozrywka szybka i raczej niezobowiązująca, nie ma tu budowania strategii, wymyślania kroków kilka kolejek do przodu. Jest głośno i zabawnie, więc to świetny pomysł na imprezę, a tych podczas majówki nie brakuje. Za plus uznaję fakt, że gra nie zajmuje dużo miejsca nawet w pudełku, bez trudu wpakuje się to do plecaka czy większej torebki. Bez pudełka upchnie się grę nawet w paru kieszeniach, jeśli ktoś się uprze.

iKNOW

Kolejny tytuł, który nie zajmuje połowy bagażnika, zmieści się w plecaku. W tym przypadku też bawimy się kartami, ale nie zgaduje się słów podpowiadanych przez członka drużyny – wykazać trzeba się wiedzą. Mamy do czynienia z quizem, pytania podzielone są na kilka kategorii, ale w ich obrębie można się spodziewać naprawdę przeróżnych rzeczy. Najpierw padnie pytanie o wyprawy krzyżowe, a za chwilę o markę butów sportowych. jeśli ktoś myśli o wygrywaniu, musi być omnibusem… albo być dobrym w hazardzie.

Sama wiedza zwycięstwa może nie zapełnić, trzeba też umieć obstawiać – zarówno to, czy odpowie się na pytanie, jak i to, czy odpowiedzą na nie przeciwnicy. Robi się naprawdę ciekawie, bo dochodzi do sytuacji, gdy ktoś błyszczy wiedzą, lecz znajduje się w ogonie stawki. Lub w drugą stronę: orłem nie jesteś, ale potrafisz wskazać, jak z wyzwaniem poradzą sobie przeciwnicy. To sprawia, że gra nabiera rumieńców, nie jest zwyczajnym sprawdzianem wiedzy. Zapewniam, że to rozrywka na długie godziny, pytania szybko się nie wyczerpią, a jeśli do tego dojdzie, można dokupić kolejne zestawy. Potem pozostaje już tylko udział w 1 z 10.

Scrabble

Znam ludzi, którzy uwielbiają tę grę, znam takich, którzy jej nienawidzą. Osobiście oddaję się tej rozrywce od ponad 20 lat i nie mogę napisać, bym się znudził. Od razu zaznaczę jednak, że nie nalezę do grona graczy uczących się na pamięć słownika lub tych, którzy dowodzą, że jakieś słowo istnieje podstawiając pod nos przedziwne wydruki (spotkałem się z takimi przypadkami). Fajnie jest po prostu układać słowa, wciskać się między wyrazy, dokładać kostki tak, by zgarnąć premie. I kombinować przez cały czas, jak by tu wyłożyć wszystkie litery za jednym razem…

Zasad pewnie nie muszę tłumaczyć, bo ta gra jest bardzo popularna. Po prostu losuje się litery i układa wyrazy według określonych reguł. Zabawa dla maksymalnie czterech osób, raczej spokojna – bardziej pasuje do cichego wieczoru przy kominku, niż hucznej imprezy na plaży. Ale co kto lubi – gdyby ktoś zaprosił mnie w trakcie mocnej balangi do stołu na partyjkę Scrabble, pewnie bym nie odmówił.

Jeżeli jeszcze nie graliście, musicie spróbować. Jeśli gracie, macie świadomość, że gra sprawdzi się także podczas majówki.

Każda z wymienionych gier może zapewnić rozrywkę na kilka dni/wieczorów nadchodzącego wolnego. Zwłaszcza, gdy pagoda nie dopisze i trzeba będzie szukać alternatywy dla aktywności fizycznej, grillowania i zwiedzania. Macie jeszcze kilka dni, nim wystartuje wielkie lenistwo, warto w tym czasie przejść się do sklepu oferującego gry planszowe i poszukać czegoś ciekawego. Posłuży dużej, niż jeden weekend, nawet bardzo długi. A jeśli już musicie spędzić ten czas z komórką czy tabletem w dłoni, polecam zestawienie gier wieloosobowych na sprzęt mobilny. Udanego wypoczynku ;)