38

Ale wiecie, że jak coś jest dozwolone od 18. roku życia, to nie bez powodu. Prawda?

Ostatnio wiele mówi się o tym, że spora część filmów w serwisie YouTube powinna być dozwolona od 18. roku. Wszyscy mamy pretensje do YouTuba, że nie filtruje materiałów, przez co trafiają one do nieodpowiednich odbiorców. Gdyby tak jednak trochę się nad tym zastanowić, to sami nagminnie ignorujemy kiedy takie oznaczenia zostały już nadane.

Ponad połowa rodziców pozwala dzieciom grać w produkcje dozwolone od 18. roku życia

Czytając artykuł Eurogamera przecierałem oczy ze zdumienia. Czytam w nim, że brytyjskie childcare.co.uk przebadało ponad 2000 rodziców, a wnioski z tego badania są wstrząsające. Dorośli nie tyle nie mają pojęcia o grach (czego nie można od nich wymagać, nawet w dzisiejszych czasach), ale zwyczajnie ignorują oznaczenia wiekowe, które gry dostają.

86 procent, powtórzę, 86 procent przebadanych rodziców ma w nosie oznaczenia wiekowe w grach wideo. Dla porównania jeśli chodzi o filmy, jest to jedynie 23 procent. Różnica jak sami widzicie bardzo duża i nie ma dla niej żadnego logicznego wytłumaczenia. Oczywiście poza tym, że większość z rodziców to ignoranci, którzy mają gdzieś co robią ich dzieci.

72 procent respondentów to kobiety, matki dzieci w wieku od 5 do 16 lat, z czego 53 procent to chłopcy, a 47 procent dziewczynki. Jaki z tego wniosek? Statystyczna matka nie interesuje się tym, co robi jej dziecko. Brawo.

Z badania przeprowadzonego przez childcare.co.uk można się też dowiedzieć, że aż 43 procent przebadanych rodziców zauważyło u swoich dzieci negatywny wpływ gier przeznaczonych dla dorosłych, a prawie jedna czwarta zrozumiała o co chodzi i zaczęła używać obraźliwego języka. A ile grały te dzieciaki? Około 4 godzin (i więcej) dziennie, czyli przeznaczyły praktycznie cały czas po szkole grom wideo. A gdzie miejsce na naukę, spędzanie czasu z rodzicami i odrabianie pracy domowej? Ciężko mi uwierzyć, że osoby przeprowadzające badanie celowo wybrały konkretnych ludzi kompletnie nie zainteresowanych swoimi pociechami.

Też grałem w produkcje dla dorosłych i nie wyrosłem na zwyrodnialca

Tak mi się przynajmniej wydaje. A grałem we wszystkie odsłony Mortal Kombat, czyli bijatyki w której wyrywało się kręgosłupy. Jasne, gry nie były wtedy tak realistyczne jak dziś, ale dla nas – dzieciaków z tamtych lat – wyglądały jak film. Gdzie byli rodzice? No cóż, w latach 90. ubiegłego wieku nie było skąd czerpać wiedzy o grach, to była nisza, a dorośli mieli nadzieję, że zainteresowanie komputerem przełoży się na bycie informatykiem w przyszłości. Wtedy to brzmiało dumnie.

Czy coś się w temacie dostępu do wiedzy o grach zmieniło? Wystarczy uruchomić przeglądarkę internetową, wpisać tytuł gry by dowiedzieć się o niej praktycznie wszystkiego. Ja zawsze tak robię kiedy mój syn mówi o grze którą chciałby mieć. Jeśli jest odpowiednia dla jego wieku (i nie kosztuje majątku za wersję we wczesnym dostępie oczywiście), kupujemy. Podkreślam liczbę mnogą, dodatkowo nigdy nie zdarzyło mi się kupić mu czegoś w ciemno i kompletnie zignorować w co gra Junior. Nie zamierzam nikogo pouczać, ale wystarczy poświęcić tej czynności kilkanaście minut, na pewno znajdziecie czas w swoim napiętym harmonogramie. Za dostęp do informacji o tym, że GTA V to gra dla dorosłych nic się nie płaci, a znalezienie ich zajmuje kilka sekund. W konsolowej wersji gry wystarczy spojrzeć na okładkę, po to wymyślono oznaczenia PEGI, żeby wszystko było jasne.

Zapytacie skąd dzieciaki wiedzą o takich grach by potem namówić na ich zakup rodziców? Piractwo oczywiście pomijam – wystarczy wejść na YouTube. GTA V wciąż ogrywane jest na kanałach z grami bardzo chętnie i serwis nie weryfikuje, czy nagrywający jest pełnoletni. Nie mam pomysłu jak miałby to robić, ale jeśli 13-latek gra na swoim kanale w grę dla dorosłych, to oglądający go 13-latek uważa, że wszystko jest w porządku. Powiem więcej, skoro gra jest tylko dla dorosłych, to jeszcze lepiej, przecież młode nastolatki nie są dzieciakami, a 5 lat – kto by zwracał uwagę na taką różnicę wieku.

Trochę winni są też zarówno twórcy gier, jak i system oznaczania. Taki na przykład Fortnite to gra od 12. roku życia. Czy aby słusznie? Niby kreskówka, niby nic nie jest na poważnie, ale przecież ideą battle royale jest zabijanie, jakkolwiek bajkowe czy kreskówkowe by nie było.