21

Gry bez DRM coraz powszechniejsze – nowa wersja polskiego GOG, Ubisoft rezygnuje z DRM

GOG.com (good old games) to platforma cyfrowej dystrybucji polskiego CD Projektu. W ogromnym uproszczeniu, można powiedzieć, że jest to odpowiednik Steam. GOG choć zdecydowanie mniejszy i do tej pory skupiający się tylko i wyłącznie na klasykach, ma jednak dużą przewagę w moich oczach – oferuje gry bez żadnych zabezpieczeń. Serwis właśnie przeszedł znaczną zmianę wyglądu i planowanej […]

GOG.com (good old games) to platforma cyfrowej dystrybucji polskiego CD Projektu. W ogromnym uproszczeniu, można powiedzieć, że jest to odpowiednik Steam. GOG choć zdecydowanie mniejszy i do tej pory skupiający się tylko i wyłącznie na klasykach, ma jednak dużą przewagę w moich oczach – oferuje gry bez żadnych zabezpieczeń. Serwis właśnie przeszedł znaczną zmianę wyglądu i planowanej oferty. Dodatkowo Ubisoft, trzeci co do wielkości wydawca gier w Europie również planuje zrezygnować z DRM. Czyżby miały nastać lepsze czasy dla graczy?

Zacznijmy od naszego podwórka. GOG przeszedł gruntowną zmianę wyglądu. Zapowiedzi przed nową wersją platformy dystrybucji cyfrowej mówiły, że mamy spodziewać się większego, świeższego,  nowszego serwisu. Warto dodać, że gry zakupione w GOG pobieramy w postaci plików wykonywalnych pozbawionych wszelkich zabezpieczeń i ograniczeń. Gry możemy zainstalować na dowolnej liczbie komputerów w obrębie gospodarstwa domowego, możemy pobierać je za każdym razem z sieci lub pobrać raz i wypalić na płycie. Do uruchomienia gier nie jest również potrzebny żaden dodatkowy program (launcher), ani połączenie do internetu. Jednym słowem, jest to raj dla gracza, który nie będzie musiał się denerwować, że czwarta instalacja gry nie zakończy się sukcesem, bo liczba aktywacji została wyczerpana.

Co przynosi nowa wersja serwisu? Odświeżony wygląd, ale są i ważniejsze rzeczy. Do tej pory oferta ograniczała się do klasyków nawet tak wiekowych jak Duke Nukem 3D czy pierwszy Fallout. Teraz oferta poszerzy się o znacznie więcej współczesnych tytułów i gry niezależne, oczywiście zasady pozostaną te same, brak zabezpieczeń DRM. Jedną z pierwszych gier, która pojawiła się na GOG jest Trine. Pojawią się również premiery jak i możliwość pre-orderów (można już zamówić w przedsprzedaży Legend of Grimrock). Niedługo do oferty dołączą takie tytuły jak Spacechem, Machinarium czy Darwinia. Z tego względu rozwinięcie skrótu good old games nie będzie dalej praktykowane i pozostanie samo GOG. Pojawiły się też dodatki społecznościowe w postaci przycisków Twittera, Facebooka i Google +, dzięki którym łatwo polecimy fajną grę naszym znajomym. Powstał także downloader,Dodatkowo downloader został uaktualniony i chociaż nie jest konieczny do uruchomienia gier, ułatwia pobieranie największych tytułów, a od czasu aktualizacji pozwala pobierać również dodatki do gier i powiadamia o dostępnych uaktualnieniach, odpowiedziach na forum oraz transfer pobierania został ośmiokrotnie zwiększony.

Bardzo podoba mi się polityka wobec graczy jaką prowadzi GOG i mam nadzieję, że jako prekursor cyfrowej dystrybucji przyjaznej graczom GOG z czasem zajmie bardzo znaczące miejsce wśród platform cyfrowej dystrybucji. Mam na koncie kilka gier zakupionych za pomocą GOG i z przyjemnością do nich wracam. Większy wybór spowoduje na pewno zwiększona ilość zakupów z mojej strony.

Na tym nie koniec. Ubisoft nie tak dawno temu wprowadził dość restrykcyjny system zabezpieczeń, który wymagał od użytkowników stałego połączenia z siecią, aby gra mogła działać. Wraz z odłączeniem od sieci, gra była automatycznie wyłączana. Nie muszę chyba tłumaczyć, że awaria serwerów automatycznie uniemożliwiała graczom cieszenie się produktem, który zakupili? Przez dłuższy okres czasu, mimo narzekań graczy Ubisoft nie planował nic w tej kwestii zmieniać. Wygląda jednak na to, że postawa wydawcy uległa zmianie, ponieważ zgodnie z informacją podaną przez Eurogamer, Ubisoft chce zrezygnować DRM. Jedynym zabezpieczeniem ma być wartość samych gier, częste aktualizacje czy funkcje społecznościowe.

Zawsze cieszy mnie, kiedy zagorzały zwolennik DRM zmienia swoje zdanie, oznacza to, że ludzie nie kupujący produktu, który może i zapewne będzie sprawiał problemy przemówili do rozsądku wielkim korporacjom, co zwykle nie jest łatwe. W takich wypadkach najlepiej zagłosować swoim portfelem i po prostu nie grać w pozycje, które zawierają uprzykrzające życie DRM.

Może w takim razie jesteśmy światkami początku odwilży? Może wreszcie zacznie się włączyć o klienta jakością usług, a nie wyłącznością na dystrybucję oraz szeregiem zakazów? Zobaczymy, ale bardzo bym sobie i wam tego życzył.