47

Najpierw cieszyłem się, że grupy na Facebooku zastąpiły fora internetowe, teraz unikam ich jak ognia

Młodsze pokolenie nie wie co to forum internetowe, a szkoda. Ich miejsce zajęły grupy tematyczne na Facebooku i o ile sam pomysł nie jest zły, to jego wykonanie skutecznie zachęca mnie do wypisania się ze wszystkich grup, w których jestem.

Fora internetowe przez długie lata były miejscem, w którym pasjonaci dzielili się między sobą wiedzą. Używałem ich na dwa sposoby – wpadałem na chwilę poczytać o interesującej mnie rzeczy (najczęściej problemie) lub stawałem się częścią społeczności. Anonimowo, z avatarem bez zdjęcia, z opisem bez imienia. Zdarzało się czasem poznać kogoś osobiście na jakimś forumowym zlocie, to były fajne czasy. Stopniowo jednak odchodziłem od forów na rzecz serwisu grono.net. Nie było jakiegoś jednego konkretnego powodu, raczej szereg mniejszych – choćby takich, że grono było serwisem społecznościowym z całkiem fajnym pomysłem na grona tematyczne. Tam również poznałem sporo ciekawych ludzi, z którymi do dziś utrzymuję kontakty – szczególnie ze środowiska ciężkiej muzyki. Grono upadło, do forów (mimo kilku prób) przestałem wracać, pojawiły się grupy na Facebooku. Pomyślałem “ale super, wszystko pod ręką w jednym serwisie”. Jest to jednak tak nieprzemyślany pomysł, że już kilkukrotnie próbowałem i ostatecznie masowo rezygnuję z przynależności do grup i aktualnie jestem na etapie wypisywania się ze wszystkich. Dlaczego?

Grupę, w przeciwieństwie do forum internetowego, bardzo łatwo założyć. Wystarczy konto w serwisie Facebook. Tak samo łatwo zaprasza się tu ludzi, wystarczy skorzystać z własnej listy znajomych, później oni skorzystają ze swojej i jeśli temat jest interesujący – społeczność utworzy się dość szybko. Gdzieś tam wpisze się regulamin, zrobi kogoś adminem i gotowe. Sam wielokrotnie kliknąłem prośbę o dołączenie lub zostałem zaproszony do jakiejś ciekawej grupy i przeglądałem jej zawartość w poszukiwaniu interesujących mnie informacji. Ten start na ogół był świetny, bo i pojawiało się sporo nowych treści – niestety po dwóch tygodniach ukrywałem powiadomienia. Grupa na Facebooku jest bowiem jak taka mała, ale denerwująca choroba, zbyt często lubi dawać o sobie znać.

Powiadomienia z grup na Facebooku pojawiają się zarówno w powiadomieniach serwisu społecznościowego, jak również dostają własne “wpisy” na tablicy z nowościami. Algorytm działania i doboru konkretnych publikacji jest jednak kompletnie niezrozumiały i sam nie widzę analogii. Bo niby udzielałem się ostatnio na grupie A, więc powinienem dostawać powiadomienia o nowych postach właśnie z niej. No nie, dostaję z grupy B, której nie przeglądałem od tygodnia. Brzmi logicznie.

Kiedy już zaczynają mnie irytować wspomniane powiadomienia, wyciszam grupę. Nie zobaczę wtedy nowości, ale przynajmniej nie będę atakowany wpisami, które w wielu przypadkach kompletnie mnie nie interesują – szczególnie, że nie opublikowali ich moi znajomi. To jednak nigdy nie jest takie proste. Mimo, że wyłączam powiadomienia, one i tak przychodzą, kiedy przestaję obserwować grupę, wciąż widzę, co ludzie na niej piszą. Czasem rezygnacja z otrzymywania powiadomień zadziała szybciej, czasami wolniej, a czasami nagle jakby je nie było i znów widzę wszystko, choć nie powinienem. Finał jest więc taki, że każdą grupę mam wyciszoną, więc nie widzę nowych postów. I tak źle, i tak niedobrze, bo kiedy chcę przejrzeć grupy z poziomu aplikacji mobilnej (przynajmniej na iOS), muszę wejść w specjalną zakładkę, wybrać grupę (dobór treści pod obszarem wybierania jest bowiem całkowicie losowy), a później – no właśnie, co później? Szukanie treści po słowach kluczowych działa jak chce, czyli standardowo dla Facebooka i Messengera, a wpisy wyciągane na wierzch przez algorytm to natomiast jedna wielka loteria, w której na ogół niczego nie wygrywam. Najnowsze często nie są najnowszymi, a najpopularniejsze mają zero interakcji i komentarzy. Proszę, pierwszy przykład z brzegu.

Niewiele lepiej jest też kiedy przeglądam grupy przez www Facebooka. Po lewej stronie mam grupy, do których się zapisałem, po prawej (te większe i lepiej widoczne) jakieś czary mary w postaci „grup znajomych”, „popularne w pobliżu” czy „więcej propozycji” – szczególnie tu trafiają się kwiatki, bo nagle pośród gier, gitar i muzyki metalowej pojawia się jakaś mała, licząca 573 osoby grupa o nazwie „Uczę się francuskiego z beatared”. Nigdy nie klikałem nic związanego z podobnym tematem, nie uczę się francuskiego i nie wiem czemu miałbym tam dołączyć. Tak jak i do „Gothic Po Chamsku” – cokolwiek to jest, może Wy wiecie, bo boję się sprawdzić. Jak to się znalazło na liście proponowanych? Nie wiem.

Najgorsze w grupach na FB jest jednak to, że cały czas nie ma tam jakiegoś skróconego menu wpisów, gdzie byłyby one układane po tematach, co zdecydowanie ułatwiłoby szukania konkretnych treści – jak na forach. Zamiast tego jest po prostu standardowa dla Facebooka tablica z dziwną kolejnością wyświetlania się treści – totalny śmietnik.

Nie wiem czy za kilka miesięcy znów nie dam szansy grupom na FB, ale jeśli nawet tak, to zapewne po miesiącu ponownie się ze wszystkich powypisuję, bo to już chyba czwarty raz kiedy nie spełniają oczekiwań, które w nich pokładam.

grafika: 1, 2