google 20 lat
149

Google zmienia zasady w UE. Szykuje się… jeszcze większy bałagan w Androidzie?

Google zmuszone jest zmienić swoje reguły na terenie Unii Europejskiej. Co to oznacza w praktyce?

Awantura o praktyki monopolistyczne Google na terenie Unii Europejskiej trwa w najlepsze. Kilka tygodni temu usłyszeliśmy wyrok, zgodnie z którym firma miała zapłacić pięć miliardów euro. Jednak internetowy gigant nie zgadza się z wyrokiem — i tydzień temu postanowił odwołać się od decyzji sądu. Jednak to odwołanie skupia się na nałożonej karze finansowej, a nie praktykach firmy związanej z ustawianiem domyślnej przeglądarki i wyszukiwarki z własnej stajni na wszystkich urządzeniach z Androidem na pokładzie. Więcej na ten temat pisał Jakub w swoim wpisie Dlaczego Unia Europejska ukarała Google za Androida?:

Ekosystem najprościej jest porównać do zestawu naczyń połączonych. Android jest przyspawany do innych usług Google – wyszukiwarki, sklepu z aplikacjami, Asystenta, przeglądarki Chrome, Android Pay i wielu, wielu innych. Tego typu zagranie nie jest niczym złym: użytkownik ma od wyjęcia z pudełka dostęp do tego, co jest mu potrzebne (…) Tyle, że Unii Europejskiej to przeszkadza. Wszystko rozbija się o fakt, iż według urzędników tego typu działania są praktykami monopolistycznymi. To zaś oznacza, że w tym momencie Google powinno zmusić swoich partnerów OEM do tego, by w słuchawkach z systemem Android nie pojawiały się „od razu” przeglądarka Chrome, sklep Google Play i inne programy prosto od Google. Mało tego, gigant musi zastanowić się nad tym, czy nie warto przestać zabraniać producentom smartfonów korzystać ze zforkowanych wersji Androida.

android pie

Zarzutem urzędników jest kwestia preinstalowanej wyszukiwarki Google oraz ich przeglądarki Chrome. Bez tego nie było możliwości licencjonowania najpopularniejszego sklepu z aplikacjami — Google Play. Jednocześnie gigant blokował instalowanie swoich aplikacji producentom oferującym urządzenia z alternatywnymi wersjami systemu, które nie doczekały się aprobaty Google. Chcąc tego czy nie — firma musiała spuścić z tonu i dokonać zmian, które oficjalnie ogłosiła kilka godzin temu na swoim blogu. Od 29 października stare reguły przestają obowiązywać (przynajmniej na ten moment). A to otwiera przed producentami ocean nowych możliwości.

I oczami wyobraźni już widzę szykujące się zmiany. Zmiany, które z jednej strony mnie przerażają (jeszcze większa fragmentacja rynku, brak domyślnie zainstalowanego sklepu Google Play itd.), a z drugiej intrygują. Bo oto możemy niebawem doczekać się pierwszych urządzeń z Androidem bez jakiejkolwiek usługi czy aplikacji od Google, przynajmniej na pierwszym planie. A to, wbrew pozorom, daje duże pole do popisu. Szczególnie innymi gigantom — tak, Microsoft, na was patrzę! O Surface Phone mówi się nie od dziś, a obecne portfolio aplikacji Microsoftu w Google Play pozwoliłoby złożyć naprawdę fajny pakiet programów. Programów, które uzupełnione przez usługi Microsoftu składałyby się w pełną całość, niezmąconą rozwiązaniami ekipy z Mountain View. Idzie nowe, może zrobić się… ciekawie.

Zobacz też: Microsoft staje się marzycielem. Mityczny Surface Phone dalej powstaje