6

Google uczy o prywatności w sieci – ironia? I co z tego, ważne, że uczy

Kwestie dbania o prywatność w sieci są dość oklepane – przynajmniej dla tych, którzy siedzą w tych kwestiach od lat. Ale w świat nowych technologii wkraczają również kompletnie zielone osoby, które muszą się dużo nauczyć – dla takich osób Google przygotowało kampanię “Dobrze wiedzieć” (ang. Good To Know) – gigant chce edukować “nowych” użytkowników Internetu […]

Kwestie dbania o prywatność w sieci są dość oklepane – przynajmniej dla tych, którzy siedzą w tych kwestiach od lat. Ale w świat nowych technologii wkraczają również kompletnie zielone osoby, które muszą się dużo nauczyć – dla takich osób Google przygotowało kampanię “Dobrze wiedzieć” (ang. Good To Know) – gigant chce edukować “nowych” użytkowników Internetu w zakresie prywatności. Dla niektórych starych wyjadaczy może to być taka mała ironia, ale pomijając tę kwestię, moim zdaniem Google odwala kawał niezłej roboty i to w przystępny sposób.

Firma przygotowała więc stronę z odpowiednimi informacjami, podzielonymi między cztery działy – “Bądź bezpieczny”, “Twoje dane w Sieci”, “Twoje dane w Google” i “Zarządzaj swoimi danymi”. A w każdym z działów znaleźć można podstawowe, ładnie opisane i dopieszczone odpowiednim video informacje na temat np. ciasteczek, malware, phishingu itp. Na wszystko to, Googlo wydało dziesiątki milionów dolarów. Oczywiście, strona docelowa to dopiero początek.

Google zaczęło od kampanii reklamowych w UK i w Niemczech, promujących proste porady, np. zalecając sprawdzanie, czy ze stroną łaczymy się przez HTTPS. Kampania edukacyjna ruszy teraz w USA, zarówno w trybie on-line, jak i off-line – czy pojawi się też w Polsce? Na razie nic o tym nie wiadomo, choć jeśli się sprawdzi na zachodzie, to taka możliwość istnieje. W USA, Google zapłaci za reklamę w gazetach, za billboardy i plakaty w stacjach metra – wszystko po to, by dotrzeć do świeżo upieczonych użytkowników nowych technologii sieciowych.

I bardzo dobrze – starzy wyjadacze przy takich akcjach często narzekają, że temat jest oklepany, a jak ktoś będzie chciał wiedzieć coś na temat bezpieczeństwa w sieci, to sobie poszuka. Tymczasem to jest jak z obowiązkowymi szkoleniami BHP – jakby Ci nie kazali, to byś nie poszedł, bo po co? Ano właśnie po to, by potem nie walnąć w ścianę zwaną “niebezpieczeństwem”. Intensywna kampania reklamowa z zakresu bezpieczeństwa w sieci to takie “pasywne zmuszanie” do nauczenia się pewnych rzeczy.

Oczywiście, nie ma róży bez kolców i nie ma tego dobrego, co by bez reklamy wyszło – akcja Google w połowie to forma promocji ich własnych usług – skoro już wydają dziesiątki milionów na reklamę, to chcą coś z tego mieć – choćby i nowych użytkowników. Jeśli taka kampania wpływie na zwiększenie bezpieczeństwa w Sieci, to nie mam nic przeciwko dodatkowej promocji.

Kampania Google to jeszcze jedna kwestia – powiedziałbym, że chodzi o taki zabieg PR-owy. Na stronach kampanii i poczytamy bowiem, jak to Google zarządza naszymi danymi i jak je wykorzystuje we własnych usługach. Po wielu problemach związanych z prywatnością ze strony Google, jest to taki uśmiech w stronę użytkowników – dla jednych będzie dowodem na to, że Google chce być przejrzyste, dla innych będzie to tylko zabieg PR-owy, z czego PR-będzie się tutaj kojarzyć pewnie jako negatywna psychomanipulacja :).

Podoba mi się idea takiej kampanii edukacyjnej – choć nadmienię, iż nie powinniśmy liczyć tylko na to, że giganci będą edukować w zakresie bezpieczeństwa w sieci. Również i my, “starzy wyjadacze”, powinniśmy poświęcić się edukacji tych “nowych” – a jak, no to już jest kwestia indywidualnego podejścia.

Źródła: 1, 2