0

Tej zmiany w Google na co dzień nie zauważamy. A jest bardzo istotna

Po co odwiedzamy Google? Pytanie jest bardzo proste - chcemy uzyskać wyniki wyszukiwania dla naszych zapytań. Ale - to, co uzyskujemy w tych wynikach zaczyna się zmieniać na niekorzyść dla niektórych właścicieli stron internetowych. Subtelne zmiany w tym, jak wyglądają SERP-y (Search Engine Result Pages) powodują, że często nie odwiedzamy żadnego wyniku, bo to czego szukamy uzyskujemy "od razu".

Rand Fishkin na blogu SparkToro wskazał na bardzo istotne zmiany, które odbyły się w zachowaniach użytkownika – a te są implikowane przez to jak zmieniło się Google. Za pomocą danych z Jumpshot (firma zajmująca się danymi z ramienia Avasta) określono, ile zapytań do Google kończy się brakiem kolejnego kliknięcia. Na potrzeby badania założono, że brak kolejnego kliknięcia w wyniki wyszukiwania oznacza, że użytkownik uzyskał to, czego oczekiwał i zwyczajnie zakończył wyszukiwanie. Przyjrzano się również temu jaki udział w klikach użytkowników mają reklamy w Google, a wszystko to z podziałem na użytkowników komputerów i urządzeń mobilnych. Wyniki są… cóż. Bardzo ciekawe.

O ile w przypadku użytkowników komputerowych nie zmieniło się zbyt wiele na przestrzeni 3 lat, tak już w środowisku użytkowników smartfonów i tabletów różnica jest kolosalna. Usługi, w które obudowano SERP-y, a także usprawnienia w kontekście widoczności reklam (nie bez znaczenia są również starania reklamodawców) skutecznie odciągają użytkowników od wyników wyszukiwania i widać to najbardziej na przykładzie użytkowników mobilnych. Ponad połowa z nich nie wykonuje już kolejnego kliknięcia, bo odpowiedź na aktualny problem uzyskuje „od razu”. Co więcej, mocno wzrasta udział reklam, co powinno cieszyć chociażby osoby z branży e-commerce. Natomiast od 3 lat systematycznie spada udział zapytań kończących się przejściem do organicznego wyniki wyszukiwania.

Zobacz także: Też macie dość wyszukiwarki w Google Play?

Pamiętacie przypadek Wikipedii? Niegdyś to ona narzekała na rozpasania w SERP-ach

Na początku tego roku pisałem artykuł, w którym podnosiłem wątek niezadowolonej z ruchu z Google Wikipedii: z powodu Knowledge Graphs, ruch z wyszukiwarek w encyklopedii mocno spadł.

Tego typu argumenty podnoszone przez media wskazywały na ogromne straty Wikipedii w związku z wdrożeniem mechanizmu Knowledge Graphs. Użytkownicy poszukujący informacji na konkretne tematy otrzymywali „pigułkę” bez klikania w link do Wikipedii – niewielki obszar w przeglądarce w ogromnej większości zapewniał zastrzyk odpowiednich danych. Jimmy Wales z Wikipedii zdementował te doniesienia twierdząc, że do żadnej takiej sytuacji nie doszło. Mówi się jednak, że był to zabieg czysto PR-owy, wynikający z dbałości o własne interesy w kontekście potężnego partnera (jakim dla Wikipedii jest Google).

Jednak Wikipedia to potężny podmiot współpracujący z Google i jego sytuacja nie jest reprezentatywna dla mniejszych wydawców, którzy mogą odczuwać spadki związane z wprowadzaniem kolejnych usług kontekstowych w SERP-ach. Jednak wydawcy w tym momencie powinni skupiać się przede wszystkim na tym, by swoje treści dostosowywać do nowych realiów, a także do innych usług Google – dbać o to, by w filmach pojawiały się materiały wideo, a konkretne, celne informacje trafiały do Knowledge Graphs.

Pełne wyniki badania możecie znaleźć tutaj