Chrome

Google robi porządki wokół Chrome. Zbędne usługi idą w odstawkę

TP
Tomasz Popielarczyk
3

Zanosi się na solidną czystkę wokół przeglądarki internetowej Chrome. W rezultacie niebawem w odstawkę pójdą usługi i aplikacje, które pozwalały na przesyłanie linków między smartfonem a przeglądarką oraz drukowanie stron www. Twórcy zalecają, aby użytkownicy zastąpili je nowszymi rozwiązaniami....

Zanosi się na solidną czystkę wokół przeglądarki internetowej Chrome. W rezultacie niebawem w odstawkę pójdą usługi i aplikacje, które pozwalały na przesyłanie linków między smartfonem a przeglądarką oraz drukowanie stron www. Twórcy zalecają, aby użytkownicy zastąpili je nowszymi rozwiązaniami.

Google ubija dwie usługi: Chrome to Mobile oraz "Print to my Phone". Mają one zniknąć z powierzchni internetu wraz z początkiem lutego. Pierwsza z nich do tej pory funkcjonowała jako rozszerzenie do przeglądarki oraz mobilna aplikacja. Duet ten pozwalał po prostu na otwieranie kart z desktopa na urządzeniu mobilnym. Sęk w tym, że mechanizm ten już dawno stał się przestarzały, a jego rolę zaczęła pełnić automatyczna synchronizacja kart Chrome między wieloma urządzeniami. Nie powinno zatem dziwić, że Google decyduje się z niego zrezygnować.

Nie obejdzie się jednak bez ofiar. Chrome to Mobile, pozwalało na wysłanie do naszego urządzenia kopii witryny, którą można było przeglądać również offline. Synchronizacja kart nie posiada takiej opcji. Konieczne będzie zatem znalezienie alternatyw, jak np. Pocket, gdzie również możliwe jest przeglądanie artykułów z sieci w trybie offline.

"Print to my Phone" działą w analogiczny sposób. Rozwiązanie to jest (a właściwie było) częścią Google Cloud Print. W jego ramach możliwe było wybranie urządzenia z Androidem jako wirtualnej drukarki. Google nie proponuje żadnej alternatywy dla niego, więc może być trudniej z zastępstwem. Najwyraźniej jednak usługa nie miała zbyt wielu fanów, skoro spotkał ją taki, a nie inny los.

Google regularnie robi porządki w swoim portfolio, zatem nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem. Oby tylko wyłączanie takich pobocznych dodatków w dłuższej perspektywie nie przełożyło się na obrastającą w nowe funkcje przeglądarkę. Chrome i tak ma już sporo kilogramów do zrzucenia.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

GoogleChromePrzeglądarki