5

Google usprawnia reklamy w AMP. Dzięki temu więcej na nich zarobi

Każda firma nastawiona jest na to, aby zarabiać pieniądze (poza kilkoma wyjątkami, które nie zarabiają i... mają się nieźle). Google to jedna z tych firm, które uchodzą za "fajne" i proponują ciekawe rozwiązania dla wszystkich. Ale, przy okazji dba też o własny interes. AMP miało rozwiązać problem wolno ładujących się treści. Idea światła, ale jak na niej zarobić?

AMP bazował początkowo na przyspieszeniu ładowania stron ze statycznymi elementami, a zatem portale newsowe, blogu były świetnym polem treningowym dla sprawdzenia możliwości tej metody. Jak się okazało po roku, mediana zmierzonych czasów potrzebnych do załadowania strony w tym formacie wynosi mniej niż sekundę, co w przypadku urządzeń mobilnych oznacza wiele. Wersje AMP są również atrakcyjne z tego powodu, że nie wymagają pobrania dużych ilości danych od użytkownika. Dodatkowo, strona jest przejrzysta i od razu przystosowana do komfortowego czytania na urządzeniu mobilnym.

W AMP pojawiały się już dotychczas reklamy AdWords, jednak zauważono, że ładują się one dużo wolniej, niż strony. Użytkownik po wejściu do artykułu podanego w formacie AMP może być zaskoczony przez doładowujące się w tle materiały z AdWords. I właśnie ten mechanizm Google chce uczynić szybszym.

Szybciej ładujące się reklamy nie zirytują użytkowników „nagłym wyskoczeniem z nicości”. Zapowiadana jest jeszcze jedna ciekawa nowość

Google testuje „reklamy AMP” w wersji beta – te miałyby się ładować albo jednocześnie wraz ze stroną AMP, albo tuż po niej w taki sposób, aby nie zaskoczyć użytkownika wyskakującym materiałem. Ile to razy zdarzało się Wam, że podczas czytania treści nagle Waszym oczom ukazywała się reklama „znikąd”? Są również sytuacje, w których próbujecie kliknąć jakiś przycisk, pojawia się reklama i chcąc nie chcąc trafiacie w nią, a nie na przykład w button potwierdzający formularz.

Według Johnson&Johnson, jednej z firm testujących owe rozwiązanie, zaangażowanie użytkowników związane z reklamami wzrosło aż o 20 procent. W kontekście działań reklamowych, taki progres jest znaczący. Oczywiście, można zadawać pytania na temat uzyskanej w ten sposób konwersji – jeżeli na tym polu wskaźniki nie poszybowały w górę, to właściwie nie ma się z czego cieszyć.

Tutaj jednak dochodzimy do innej sfery zmian w AMP od Google. Otóż, reklamowe landing page’y (czyli strona produktowa / docelowa) również zostaną objęte mechanizmem AMP. Co za tym idzie, strony docelowe, na które wskazują treści reklamowe w wyszukiwaniach Google będą ładowały się znacznie szybciej, niż dotychczas. Google wierzy, że będzie to miało bezpośredni wpływ na zaangażowanie użytkowników (i być może na konwersję, czego nie jesteśmy w stanie obecnie zmierzyć). Pytanie tylko, czy niektórzy użytkownicy widząc znacznik „AMP” przy takiej treści nie uzna, że ma do czynienia z treścią blogową, a nie stroną produktu w internecie. To może zdecydowanie zirytować użytkowników.