3

Google chce mierzyć puls przez… kamerkę. Dlaczego mnie to nie dziwi?

Google prezentuje nową aplikację, która ma pomóc mierzyć nasze parametry życiowe. Mam jednak pewne obiekcie co do jej użyteczności.

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Jednak we współczesnym świecie, gdzie polegamy na naszym smartfonie i akcesoriach bardziej niż na czymkolwiek innym, często zdarza się, że pokazywane są nam rozwiązania, dla których ciężko jest znaleźć potrzebę. Tak bardzo często jest z pomysłami prezentowanymi przez Google i zaprezentowana ostatnio nowość nie jest wyjątkiem. Google zamierza bowiem wykorzystać kamery w naszym smartfonie do moniotorowania naszego zdrowia.

Google Fit: przednia kamerka zmierzy ci oddech, tylna – puls

Koncept odczytywania funkcji zdrowotnych w smartfonie nie jest nowy, a powiedziałbym, że Google nieco przywraca zza grobu pulsometr usunięty już dawno z serii Galaxy S. W tym wypadku jednak zamiast ulepszania technologii, cofamy się nieco w jej rozwoju. Google nie dołoży bowiem do swoich telefonów żadnych sensorów, a w celu osiągnięcia zakładanych rezultatów będzie polegało na kamerkach w smartfonie. Jak? Ano, jeżeli chodzi o mierzenie oddechu, będziemy musieli ustawić telefon na równej powierzchni tak, aby kamera widziała naszą klatkę piersiową i stać tak przez 30 sekund. W tym czasie oprogramowanie zliczy ile oddechów wykonaliśmy patrząc na ruchy klatki piersiowej.

Jeżeli natomiast chodzi o mierzenie pulsu, to odbywać się to będzie za pomocą tylnej kamery, do któej trzeba będzie przyłożyć palec i która ma mierzyć drobne zmiany w kolorze naszej skóry. Jak zapewne się domyślacie, z precyzją będzie to miało niewiele wspólnego. Nie ma się więc co dziwić, że Google dla swojego pomysłu nie otrzymało certyfikacji FDA ( Federalna Agencja Żywności i Leków) i w żaden sposób taka metoda nie może być użyta do stawiania jakikolwiek diagnoz. Do czego więc się może przydać? Cóż, pomimo tego że Google zapewnia, że wszystkie dane o naszych parametrach życiowych są bezpieczne, to jakoś nie chce mi się wierzyć, że firma oprze się pokusie zarobienia na swoim pomyśle. W końcu, jeżeli coś jest za darmo, to ty jesteś towarem. Jak wiele zapłaciłyby koncerny farmaceutyczne za możliwość wyświetlenia swojej reklamy osobie z udokumentowanymi problemami z sercem bądź oddychaniem?

Warto się nad tym zastanowić…

Źródło