42

Google usunęło kilkaset aplikacji z Play. Co z tego — ten śmietnik jest nie do ogarnięcia

Piątek rozpoczynamy od wieści na temat usunięcia kilkuset aplikacji ze sklepu Google Play. Szczerze mówiąc — nie robią one już na nikim większego wrażenia, przez lata zdążyliśmy przywyknąć do tego, że panuje tam wielki chaos i o nadużycia nietrudno.

Za każdym razem kiedy świat obiegają informacje o tym, że Google postanowiło zrobić porządek z jakimiś ustrojstwami w sklepie Google Play — cieszę się. Myślę sobie, że lepiej późno niż wcale. Z drugiej jednak strony cały czas z tyłu głowy mam myśl, że w gruncie rzeczy to i tak niewiele zmieni. Platforma jest na tyle otwarta, chaotyczna i niezorganizowana, że natknięcie się tam na kilkaset kolejnych fatalnych produktów (i to takich, które mogą wyrządzić użytkownikom potencjalne szkody) nie jest niczym skomplikowanym. Wystarczy dalej przeklikiwać się między tamtejszymi programami czy też grami i… w końcu coś na pewno się znajdzie.

Prawie 600 aplikacji usuniętych z Google Play. Posypały się także bany dla ich twórców

Wczoraj Google na swoim blogu poinformowało o tym, że blisko sześćset aplikacji z ich platformy zostało usuniętych, zaś konta ich twórców zostały zablokowane. Ponadto nie mogą oni korzystać z platform pozwalających zarabiać: Google AdMob oraz AdManager. Powodem jest naruszenie tamtejszych regulaminów, zaś twórcy wspomnianych aplikacji zbudowali schemat który pozwalał im oszukiwać system i zarabiać na potęgę. Mowa tutaj o zachowaniach typu: bezwiedne klikanie użytkowników w reklamę (bo ta nie jest wyświetlona, a link działa) oraz wyświetlanie ekran kiedy nie korzystają z aplikacji. Miło, ale złośliwi mogliby napisać, że ta blokada nie ma nic wspólnego z dbaniem o interesy użytkowników. Po prostu w zachłanny sposób rzucili się na pieniądze, które ostatecznie musiało wypłacić im Google.

Wszelkiej maści przekręty z reklamami w sklepach mobilnych nie są niczym niespotykanym — a wręcz można by powiedzieć, że są chlebem powszednim (zobacz: Aplikacje na Androida głównymi bohaterami przekrętu na wiele milionów dolarów). Owszem, Google stale wyrzuca i blokuje deweloperów za takie przekręty, jak i inne nadużycia ich regulaminów. Nie ważne jednak jak wiele by nie robili, biorąc pod uwagę rozmiary sklepu — to wciąż kropla w morzu. Nagłówki informujące o znalezieniu kolejnych niebezpiecznych aplikacji na Androida obiegają świat właściwie każdego tygodnia — czasem nawet kilkukrotnie. I kto zagląda w ciemne zaułki Sklepu Play ten wie, że można tam trafić na najrozmaitsze produkty. Charakter platformy jest jaki jest, z każdym rokiem pojawia się coraz więcej filtrów i obostrzeń, ale do ideału brakuje bardzo wiele. I raczej nie mam złudzeń, że kiedykolwiek uda się tam zaprowadzić porządek i lepsze filtrowanie. Bo nawet jeżeli miarą jakości miałoby być zainteresowanie użytkowników, to przecież zakończyłoby się to katastrofą. Można też pójść ścieżką wydeptaną przez applowski App Store i zatrudnić ludzi, którzy będą podsuwać co lepsze i godne uwagi propozycje — ale do tego póki co Google się nie kwapi.