google
12

Chciałbym dożyć czasów, kiedy w Google Play zapanują ład, skład i porządne rekomendacje

Google Play od lat jest idealnym przykładem chaosu — i nic nie wskazuje na to, aby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Twórcy platformy serwują tam kolejne nowości i usprawnienia, ale... co z tego, skoro to wszystko i tak nie działa tak, jak powinno?

Google Play nie jest sklepem pozbawionym wad — a wręcz przeciwnie. Jeżeli kiedykolwiek próbowaliście dokopać się tam do treści innych niż najpopularniejszych aplikacji, to prawdopodobnie wielokrotnie odbiliście się od ściany. Tak, ich wyszukiwarka w takich przypadkach działa masakrycznie. A patrząc na niektóre wyniki wyszukiwania dla popularnych fraz dziwię się, że takie aplikacje w ogóle mają tam jeszcze prawo bytu — bo byłyby obciachem już 7-8 lat temu. Ale Google wie lepiej — w końcu od jakiegoś czasu zaczęło dbać o porządki i robić co w jego mocy, by nieco ten bałagan ogarnąć. Skutki, na tę chwilę, są dosyć marne: regularnie słyszymy o trafiających do użytkowników złośliwych aplikacjach, nieistniejącej kontroli jakości czy nawet oszustwach reklamowych opiewających na kilkadziesiąt milionów dolarów.

android

Zobacz: Tego jeszcze nie grali. Aplikacje na Androida głównymi bohaterami przekrętu na wiele milionów dolarów

I byłoby niezwykle miło, gdyby Google któregoś razu zasiadło do tematu i zajęło się czyszczeniem swojego poletka i sprawowaniem większej kontroli na temat tego, co trafia do ich marketu. Ale nie tak pozornie, jak robi to teraz — mam na myśli prawdziwą kontrolę jakości, która w późniejszym czasie zaowocowałaby katalogiem polecanych produktów z prawdziwego zdarzenia. Owszem, kwartalne katalogi z najlepszymi grami czy aplikacjami trzymają poziom, ale… właściwie to z grubsza tyle. Testując rozmaite produkcje na potrzeby AntyApps, zdarza mi się instalować zarówno produkcje od których nie można się oderwać, jak i takie których wolałbym jednak nigdy nie widzieć. No a jako że rekomendacje serwowane w sklepie opierają się głównie o algorytmy, te wyciągają jakąś średnią i od lat  na starcie witają mnie dość niekorzystnie wyglądające tytuły. W życiu by mi przez myśl nie przeszło, by korzystać z nich na co dzień — i tym bardziej nie chciałbym ich polecać naszym czytelnikom…

Google jednak pozostawia wszystko swoim wszechwiedzącym algorytmom. Okazuje się że w moim przypadku na tyle wszechwiedzącym, że większość ich rekomendacji jest chybionych — bo najzwyczajniej skupiają się na tym co w przeszłości instalowałem, a nie tym ile czasu spędziłem przy danym tytule. I nic nie wskazuje na to, by niebawem coś miało się w tej kwestii zmienić. Ale nie szkodzi, bo — jak informuje nas Android Police — nowa wersja sklepu Play przynosi kolejne usprawnienie. Tym razem w zakładce z aktualizacjami chcą nam przypomnieć o programach które mieliśmy wcześniej zainstalowane i zachęcić nas do powrotu. U mnie ta opcja jeszcze nie działa, ale jeżeli będzie na wzór strony głównej skrojonej dla mnie na miarę, to z góry dziękuję. Takie opcje może i mają sens, ale sklep i polecanki musiałyby opierać się na nieco innych zasadach — a póki co, nic na to nie wskazuje…

Grafika: Android Police