9

Google Pixel pomógł uratować nieprzytomnego mężczyznę z przewróconego spychacza

google pixel
Czy opłaca się poświecić prywatność w imię bezpieczeństwa? Operator spychacza z Missouri, do którego Pixel sam wezwał pomoc po wypadku zapewne uważa, że warto.

Nasze smartfony są z nami praktycznie przez cały czas – kiedy idziemy na spacer, pracujemy w domu czy też prowadzimy pojazdy. Naturalnym jest więc, że są to urządzenia, które są świadkami wielu wypadków. Producenci, wiedząc to, postarali się zaimplementować w nich funkcje, które mogą pomóc nam, kiedy znajdziemy się w trudnej sytuacji. Szczególnie tyczy się to osób starszych, których smartfony mogą np. wykryć upadek i zawiadomić numer alarmowy. W tym temacie wiele mówi się chociażby o tym, że sprzęty Apple potrafią ratować życie (głównie dlatego, że Apple się tym chwali), więc tym razem Google pokazało, że wcale nie jest gorsze w wyposażaniu swoich urządzeń w systemy, które są nam w stanie pomóc w krytycznej sytuacji.

Google Pixel sam wezwał pomoc do nieprzytomnego kierowcy

Sytuacja zdarzyła się w stanie Missouri w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Chuck Walker pracował spychaczem na swojej posiadłości. Niestety, maszyna w pewnym momencie osunęła się z krawędzi, lądując do góry kołami w pobliskiej rozpadlinie. Mężczyzna znalazł się więc w bardzo trudnej sytuacji – w trakcie wypadku stracił przytomność, miał połamane żebra i pęknięte kręgi. Przytomność z czasem mu wróciła, jednak wtedy zorientował się, że wydostanie się z przewróconego pojazdu może być bardzo trudne, jeżeli nie niemożliwe w pojedynkę. Telefon w trakcie wypadku znalazł się poza zasięgiem, więc Walker próbował krzykiem wezwać pomoc.

Wtedy też zorientował się, że w jego słuchawce bluetooth odezwał się dyspozytor 911. Jak się okazało, upadek uruchomił w jego Pixelu 4 XL moduł wykrywania wypadków samochodowych. Jako, że właściciel nie odpowiadał, urządzenie skontaktowało się z 911 i podało swoją pozycję. W czasie, gdy Walker był nieprzytomny dyspozytor wysłał oddział strażaków w podane miejsce. Jednostka przybyła kilka minut później i pomogła kierowcy wydostać się z wraku.

Mężczyzna na szczęście wyszedł ze zdarzenia bez trwałych urazów, jednak wypadek mógł być dużo groźniejszy w skutkach, biorąc pod uwagę pęknięte kręgi oraz fakt, że miał on miejsce daleko w głąb posiadłości i wołanie o pomoc mogło nie być skuteczne. Oczywiście, aby Pixel sam wezwał pomoc, program Car Crash Detection musiał mieć szereg pozwoleń, w tym na korzystanie z lokalizacji i mikrofonu, co w dobie rosnących obaw o prywatność jest oczywiście bardzo grząskim tematem. Właściciel, z oczywistych względów, nie żałuje udzielenia tych pozwoleń, ponieważ Pixel oszczędził mu prawdopodobnie godzin strachu i bólu. Jeżeli jednak chcielibyście uruchodzmić taki tryb u siebie, mam dla was złą nowinę – Car Crash Detection nie działa poza USA, Wielką Brytanią i Australią.

Źródło