18

Google nie żartowało z tymi balonami – projekt Loon rusza na większą skalę

Pisałem wczoraj wieczorem, że Facebook idzie jak burza, a to musi martwić ekipę z Google. Niebieski serwis rozwija kolejne projekty, jednym z ciekawszych i perspektywicznych jest Internet.org. Dostarczanie Internetu tam, gdzie go jeszcze nie ma lub jest słabo dostępny. Gogle w końcu wkracza do gry na tym polu: firma w najbliższym czasie wypuści swoje balony […]

Pisałem wczoraj wieczorem, że Facebook idzie jak burza, a to musi martwić ekipę z Google. Niebieski serwis rozwija kolejne projekty, jednym z ciekawszych i perspektywicznych jest Internet.org. Dostarczanie Internetu tam, gdzie go jeszcze nie ma lub jest słabo dostępny. Gogle w końcu wkracza do gry na tym polu: firma w najbliższym czasie wypuści swoje balony i z ich pomocą podłączy do Sieci Sri Lankę.

Ostatnie zdanie we wstępie to spore uproszczenie, ale na tym właśnie ma polegać projekt Loon. Część z Was pewnie kojarzy to przedsięwzięcie, głośno zrobiło się na jego temat w roku 2013, firma pracowała już wówczas jakiś czas nad tym rozwiązaniem. Dwa lata temu dowiedzieliśmy się, że Facebook i Google zamierzają dostarczyć tani/darmowy Internet miliardom ludzi, którzy jeszcze go nie posiadają. Wykorzystają do tego celu drony, balony, tanie satelity – pomysłów pojawiło się kilka.

Facebook stosunkowo szybko wystartował z inicjatywą Internet.org i chwali się kolejnymi przyłączeniami. Zuckerberg przekonuje, że niesie ludziom w biednych krajach cywilizację, krytycy twierdzą, że chodzi tylko o kasę, a Facebook ze swoimi partnerami nie daje Internetu, lecz jego substytut, zestaw wybranych stron i serwisów, które nie mają wiele wspólnego z Siecią, jaką znamy. Kwestia na długą dyskusję, ale nie ulega wątpliwości, że Facebook może na tym biznesie poważnie zyskać.

Firma zamknęłaby rzesze ludzi w swoim ekosystemie, gdyby Internet.org stał się potężnym projektem. Google nie może sobie na to pozwolić, bo samo też potrzebuje użytkowników, by rosnąć. Internet z balonów ma być dowodem na to, że „Google jest w grze”. W ciągu najbliższych kwartałów owe balony mają zawisnąć nad terytorium Sri Lanki. Dwa razy wyżej, niż wykonywane są komercyjne loty. Wypełnione helem balony będą przekazywać na ziemię sygnał, z którego skorzystają providerzy, by dostarczyć ludziom tani, sprawnie działający Internet.

Dlaczego Sri Lanka? Bo to gęsto zaludniony obszar ze słabym dostępem do Sieci. Idealne miejsce do testów, nauki, wyciągania wniosków, dopracowywania projektu. No i nieźle będzie wyglądać, gdy relatywnie szybko Google ogłosi, że dostęp do Sieci ma już nie kilkanaście, a kilkadziesiąt procent społeczności zamieszkującej wyspę. Efektem ubocznym tego procesu będzie wzrost popytu na smartfony w tym regionie, producenci pewnie już spoglądają w kierunku Sri Lanki.

Jeśli projekt okaże się sukcesem, to Google pewnie będzie go rozwijać. W świecie Zachodnim nie ma on większego sensu (chyba, że przydarzy się klęska żywiołowa na dużym obszarze), ale dla setek milinów ludzi na naszym globie to może być jedyny sposób na podłączenie do Internetu. Globalna Sieć stanie się naprawdę globalna. I na dobrą sprawę, trudno przewidzieć, jakie będzie to miało konsekwencje. Możliwe, że wkrótce się przekonamy i to za sprawą wyścigu Google oraz Facebooka.