mastercard google
2

Umowa Google i Mastercard pozwala „śledzić” użytkowników nawet przy zakupach offline [aktualizacja]

Google ma płacić firmie Mastercard miliony dolarów za dostęp o transakcjach klientów. Po co? Aby zmierzyć efektywność działania reklam online!
  • Dane to dla wielu współczesnych firm najważniejsza waluta. Warta dużo więcej niż dolary, funty czy nawet bitcoiny. Teraz mogą one wyglądać niepozornie, ale dobrze wykorzystane: zaprocentują w przyszłości. I Google doskonale o tym wie nie od dziś. I jak informuje Bloomberg, robi co tylko w jego mocy, by pozyskać ich… więcej, niż można było przypuszczać. Bo to że starają się śledzić nas na każdym kroku w internecie nie jest żadną tajemnicą (zobacz: Google jak „The Police”. Czyli szpieguje nawet wtedy, kiedy tego nie chcemy), ale to że robi to także offline? No cóż, to już wielu może zdziwić.

Google i Mastercard łączą siły, by śledzić użytkowników

Partnerstwo tych dwóch marek? Żadnych ogłoszeń z nim związanych w sieci się nie doszukamy, a jednak — jak wynika z raportu Bloomberg — takowe istnieje i… Google wyłożyło nań grube miliony dolarów. Na czym polega? Google ma dostęp do danych zakupowych amerykańskich użytkowników, którzy płacą kartą MasterCard. Co im to daje w praktyce? Ano — pozwalają one je łatwo połączyć z historią wyświetlanych online reklam. A to umożliwiło gigantowi zbudowanie narzędzia dla reklamodawców, którzy od teraz mają dostęp do danych na temat tego, jak dobrze reklamy wykupione w Google zadziałały w praktyce — bo nie jest wykluczone, ktoś zdecydował się na tradycyjny zakup, czego do tej pory, mogło się wydawać, Google nie wiedziało.

google mastercard

Śledzenie w praktyce i… jak temu zapobiec

Wiemy też, jak miałoby to wyglądać dokładnie w praktyce. Gdy jesteśmy zalogowani naszym kontem Google i klikniemy w którąś z reklam, Google doskonale o tym wie. Kiedy jednak zdecydujemy się na zakup w sklepie „stacjonarnym” i zapłacimy zań kartą MasterCard, Google otrzyma o tym powiadomienie — i w raporcie dla klientów ten zakup zostanie uwzględniony.

Istnieje oczywiście możliwość wyłączenia śledzenia nas w sieci — co czynimy w zakładce Zarządzanie aktywnością -> Aktywność w internecie i aplikacjach.

Google nie chce potwierdzić tych informacji, ale…

Zapytani o komentarz w tej sprawie, nikt w Google nie chciał potwierdzić tych rewelacji. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że firma od lat robiła co tylko w jej mocy, aby móc zmierzyć efektywność reklam także, gdy użytkownicy są offline. Korzystali w tym celu m.in. z dobrodziejstwa Map Google, ale ta była dość mglista i niesatysfakcjonująca. Mastercard z kolei przyznał, że dzieli się z rozmaitymi sprzedawcami anonimowymi danymi, dzięki którym ci mogą mierzyć efektywność swoich działań.

Aktualizacja

Dostaliśmy od polskiego oddziału MasterCard oficjalne oświadczenie, którego treść zamieszczamy poniżej:

Oświadczenie dotyczące materiału Bloomberg

Materiał Bloomberg został oparty na fałszywych założeniach i znalazł się w nim szereg nieścisłości.

Nasza sieć płatności działa tak, że nie wiemy, jakie konkretne produkty kupują konkretni konsumenci – zarówno online, jak i w sklepach fizycznych. W ten sposób odpowiadamy na oczekiwania dotyczące prywatności danych zgłaszane przez konsumentów i sprzedawców na całym świecie. Przetwarzając płatność, mamy informacje o nazwie sprzedawcy i całkowitej wartości transakcji, ale nie o kupowanych produktach.

Nasza usługa pomiaru mediów umożliwia detalistom i ich wyznaczonym dostawcom sprawdzanie skuteczności kampanii reklamowych. Detaliści przekazują nam informacje o ich kampaniach reklamowych, takie jak daty ich rozpoczęcia i zakończenia, a Mastercard dostarcza im analizę trendów w wydatkach w tym okresie.

W ramach naszej usługi pomiaru mediów detaliści i ich wyznaczeni dostawcy otrzymują informacje o trendach zakupowych, które są oparte wyłącznie na zagregowanych i anonimowych danych, takich jak średnia wartość zakupu czy liczba transakcji w danym okresie. Nie dostarczamy analiz dotyczących reklam, ani ich efektywności, w ujęciu dotyczącym konkretnego konsumenta.

W Mastercard ochrona prywatności i danych jest podstawą wszystkiego, co robimy, a nasze zobowiązania w tym zakresie – wobec naszych partnerów biznesowych i konsumentów – wykraczają znacznie poza wymogi regulacyjne.

Źródło