google home mini
53

Wystarczył jeden błąd w Google Home Mini i ten… dosłownie szpiegował użytkowników

Podstawowy argument przeciwko inteligentnym głośnikom mówi, iż są to stosunkowo niebezpieczne urządzenia, które owszem - mogą ułatwiać nasze życie, ale i przy okazji są w stanie mocno ingerować w naszą prywatność. O ile Google twierdzi, że jego urządzenia nie mają na celu "szpiegowania" użytkowników, najnowszy sprzęt - mały wariant Home'a zachowywał się dziwnie. A przecież nie tak to miało wyglądać.

Artem Russakovskii z Android Police uczestniczył w konferencji Made By Google, gdzie użytkownicy otrzymali jako pierwsi urządzenia Google Home Mini. To bardzo popularna praktyka na tego typu konferencjach. Uczestnicy np. Google I/O w tym roku dostali w prezencie większe urządzenia Google Home, które co prawda nie były już szczególnie nowe, ale z pewnością były miłym dodatkiem do licznych paneli tematycznych i zwyczajnie dobrej zabawy w trakcie konferencji. Artem Russakovskii przystąpił do korzystania z Google Home Mini zapewne celem jego późniejszego zrecenzowania na łamach tego serwisu, jednak przed tym musiał zgłosić naprawdę niepokojącą usterkę, która powodowała, że urządzenie nasłuchiwało dosłownie wszystko, co działo się w jego mieszkaniu.

Google Home Mini był bardzo „ciekawy” tego, co dzieje się w otoczeniu

Dziennikarz bardzo szybko zauważył, że jego egzemplarz wybudza się niezwykle często w trakcie dnia. Zasadniczo, te głośniki mogą nasłuchiwać tego, co dzieje się w otoczeniu tylko w dwóch przypadkach: 1) gdy zostanie wypowiedziana fraza rozpoczynająca nasłuch (Hey/Ok, Google) lub po dotknięciu górnego panelu urządzenia. Mały głośnik zachowywał się dosłownie tak, jak gdyby oprócz tego miał „przykazane” uruchamiać nasłuch w losowych momentach w ciągu dnia. Potwierdzeniem tego faktu były liczne raporty na temat działania Home’a, które zawierają w sobie nagrania fraz użytkownika. Okazało się, że mały Google Home ma naprawdę spory apetyt na wydarzenia w pokoju.

Russakovskii postanowił napisać do Google opisując ten przypadek. Początkowe przypuszczenia wcale nie dotyczyły tego, że Google intencjonalnie szpieguje użytkowników – wszystko to wyglądało bardziej na problem w sprzęcie lub oprogramowaniu. Mimo powszechnych obaw o prywatność trudno było wyobrazić sobie, że taki gigant jak Google pozwala sobie na „obnoszenie się” z nieczystymi zamiarami swojego nowego urządzenia. Zresztą, „zwykły” Google Home nie odznacza się podobnym zachowaniem.

Google Home Mini

Google szybko odpowiedziało na zgłoszenie dziennikarza twierdząc, iż problem dotyczy najprawdopodobniej… panelu dotykowego, który odpowiada za uruchomienie nasłuchu po tym, jak użytkownik przyłoży dłoń / palec do górnego panelu urządzenia Google Home Mini. Okazuje się, że wadliwy był mechanizm rozpoznający interakcję z płytką dotykową, co zaowocowało tym, iż sprzęt sam uruchamiać procedurę nasłuchu – bez udziału użytkownika. Aktualizacja oprogramowania dla sprzętu Google Home Mini miała na celu zlikwidowanie tego błędu. Zrobiono to za pomocą „wylania dziecka z kąpielą” – zwyczajnie zdezaktywowano przycisk odpowiadający za fizyczną interakcję z głośnikiem.

Czy egzemplarze zakupione w preorderze będą opatrzone tym samym błędem?

Google uspokoił wszystkich tych użytkowników, którzy już zdążyli zakupić swoje głośniki Google Home Mini w trakcie preorderu. Te urządzenia mają być wolne od tej wady i nie należy się martwić tym, że sprzęt będzie kogokolwiek „szpiegował”. Przy okazji, poszukiwane jest lepsze rozwiązanie, które spowoduje, że dotychczas oddane użytkownikom głośniki będą zachowywać się normalnie.

Przy okazji, muszę stwierdzić, że z głośnikami Google Home czasami jest „coś nie tak”. W przypadku mojego egzemplarza (a jest to standardowa wersja Home’a) zdarza się, że ten kilka razy w ciągu dnia nieoczekiwanie się wybudza. Dzieje się to głównie w sytuacjach, gdy ktoś z kimś rozmawia, albo po pokoju roznosi się dźwięk z filmu. Wygląda to tak, jak gdyby Google Home odnajdywał w tych odgłosach frazę rozpoczynającą właściwy nasłuch. Nie jest to jednak tak ekstremalny przypadek, jak ten, który przydarzył się dziennikarzowi Android Police.