Google

Google Glass powstało by Google zarobiło na tradycyjnych reklamach? Nowy odpowiednik pay per click w reklamie offline

JR
Jan Rybczyński
13

Jak powszechnie wiadomo, główne zyski Google pochodzą z reklam i stanowią trzon firmy. Zyski z innych produktów i płatnych usług przy zyskach z reklamy są wręcz symboliczne. Google oferuje darmowe usługi, często naprawdę wysokiej jakości, tylko po to, żeby móc serwować reklamy. To z resztą Google ja...

Jak powszechnie wiadomo, główne zyski Google pochodzą z reklam i stanowią trzon firmy. Zyski z innych produktów i płatnych usług przy zyskach z reklamy są wręcz symboliczne. Google oferuje darmowe usługi, często naprawdę wysokiej jakości, tylko po to, żeby móc serwować reklamy. To z resztą Google jako pierwsze wprowadziło reklamy kontekstowe na dużą skalę (chociaż to nie był pomysł pochodzący od założycieli firmy z Mountain View), które miały miały być faktycznie przydatne i przez to skuteczniejsze. Wygląda na to, że Google planuje wkroczyć z impetem również na rynek reklamy poza internetem, czyli np. w outdoor, reklamę w prasie czy telewizji.

Reklama internetowa ma dwie główne przewagi nad reklamą w innych mediach. Pierwsza z nich dotyczy możliwości personalizowania pod konkretnego użytkownika o konkretnych potrzebach. Druga dotyczy śledzenia statystyk dotyczących reklamy w czasie rzeczywistym, zliczania wyświetleń czy kliknięć reklamy, co umożliwia model płatności pay per click, czyli reklamodawca zapłaci tylko za te reklamy, które zostały kliknięte.

Dużą rewolucją na rynku reklamy byłoby przeniesienie mechanizmów znanych z reklamy internetowej, do reklamy tradycyjnej. Jeżeli chodzi o personalizację, to na razie nie ma sposobu aby reklamy na bilbordach czy w gazetach dostosowywały się do osoby, która akurat je ogląda, wygląda jednak na to, że Google ma w planach wcielić w życie statystyki dotyczące reklam poza internetem, tak jakby te znajdowały się na ekranie monitora, co docelowo doprowadzi do modelu pay per gaze, czyli płatności za spojrzenie na reklamę. Jak to zrealizować?

Tak naprawdę technologia nie należy do tych kosmicznych. Eye tracking, czyli śledzenie na co patrzy użytkownik jest dostępny od wielu lat i stosowany w badaniach dotyczących tworzenia interfejsów czy reklam właśnie. Można więc precyzyjnie ustalić gdzie patrzy użytkownik. Dodatkowo trzeba ustalić na co tak naprawdę patrzy - czy jest to reklama, czy może obraz w galerii. Tutaj z pomocą przychodzą techniki rozpoznawania obrazu. Jedno i drugie już jest możliwe.

W maju 2011 roku Google złożył patent, który właśnie został przyznany, traktujący właśnie o płatnościach za reklamy, na które spojrzała dana osoba. Patent nie mówi o konkretnych urządzeniach, raczej o koncepcji, która właśnie opiera się na śledzeniu wzroku i rozpoznawaniu na co on w danym momencie patrzy. Patent mówi o tym, że jednym z kluczowych problemów jest stworzenie taniego i lekkiego urządzenia, które umożliwi tworzenie takich statystyk na szeroką skalę, bo jak wspomniałem, technologia istnieje już od dłuższego czasu, jest jednak zbyt mało poręczna, żeby zastosować ją poza laboratorium, a zwłaszcza na zwykłych ludziach chodzących po ulicy.

To o czym jednak patent nie mówi, to znacznie większy problem. Jak przekonać ludzi, żeby dobrowolnie nosili nawet najlżejsze i najmniejsze urządzenie, które pozwoli, nawet niech będzie, że anonimowo, sprawdzać na jakie reklamy patrzą? Sprawa nie jest prosta ale Google zna już sprawdzony sposób. Trzeba dać użytkownikom coś, czego sami będą chcieli używać, na podobnej zasadzie jak korzystają z darmowych usług Google. Coś, co będzie chciał mieć niemal każdy, a rozpoznawanie reklam będzie tylko jedną z wielu jego funkcji. Odpowiedzią może być, chociaż patent o tym nie mówi wprost, Google Glass.

Niemal każdy kto nosił Google Glass, pisze później, że to rewelacja, że to przyszłość i następca smartfonów, że chcą mieć takie urządzenie już dzisiaj. Ostatnio zaczęło się też mówić, że okulary od Google mogą nie być takie drogie, jak się początkowo wydawało. Całkiem prawdopodobne, że będą dostępne równie łatwo jak niedrogie urządzenia z serii Nexus. Aż się prosi, żeby rozpoznawanie reklam dodać do Google Glass, jak nie do obecnej, to do przyszłej wersji okularów. Być może znowu uda się powtórzyć model, że Google da użytkownikom coś z czego sami będą chcieli korzystać, tak jak wcześniej dał im Gmail, pocztę z jednym z najlepszych filtrów przeciwspamowych, a następnie wyciągnie z tego korzyść dla siebie.

Pay per gaze może mocno wpłynąć na rynek reklamy. Outdoor, który do tej pory był najtrudniej mierzalnym sposobem reklamy, może nagle zyskać szczegółowe statystki. To samo tyczy się reklam w gazetach czy telewizji. Nawet reklama w internecie może zyskać dodatkowy, szczegółowy kanał informacji. W zasadzie tylko reklama radiowa nie łapie się do nowego modelu. Może to oznaczać nową, szeroką rzekę pieniędzy dla firmy z Mountain View, pod warunkiem, że Glass odniosą sukces. Jest to też jedyny sposób, oprócz zarabiania na samej sprzedaży urządzania, w jaki Glass mogą przynosić zyski, bowiem wyświetlanie reklam w okularach zostało zabronione przez Google. Skoro okulary reklam nie wyświetlają, to mogą naliczać nasze spojrzenia na reklamy z innych źródeł.

Artykuł powstał na bazie informacji z serwisu phys.org. Grafiki pochodzą kolejno z serwisów: Click-conversion, Komorkomania i Slashgear.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu