google
16

Sezon na zabijanie projektów w Google nie minął. Powoli żegnajmy Cloud Print

Niespodziewanie zakończyła się przygoda Google z Inboksem, do grona zamkniętych po krótkim czasie usług dołącza... Cloud Print. Platforma miała na celu usprawnienie drukowania bez konieczności podłączania okablowania, w każdym miejscu na świecie. Google, jak widać nie chce już jej rozwijać.

Google ma naprawdę brzydki zwyczaj, wedle którego uruchamia on pewne usługi, a następnie, po kilku latach je zamyka. Najgłośniejszym przykładem tego typu podejścia w ostatnim czasie był Inbox, uwielbiany przez maniaków produktywności. Z Google Cloud Print jest odrobinę inaczej, bo z pewnością nie jest to tak bardzo głośna funkcjonalność. Ale… swoich fanów zgarnęła i ci są nieco rozczarowani postawą giganta.

Czytaj więcej: Możesz dorobić się na dziurawym Androidzie

Google twierdzi, że Cloud Print nie ma obecnie sensu (a raczej nie ma sensu jego rozwijanie) w momencie, gdy Chrome OS ma tak dobrze przygotowaną warstwę odpowiedzialną za komunikację z urządzeniami drukującymi. Cloud Print jednak znacząco usprawniał pracę z takimi sprzętami. Co więcej, część użytkowników jest przyzwyczajona do tego, że jest on obecny w ekosystemie Google. Co istotne, usługa „drukowania w chmurze” doskonale współpracowała również z innymi usługami.

google

Uwielbiasz Google Cloud Print? Masz czas do końca roku 2020

Google wyznaczył datę zamknięcia tego projektu. Do końca 2020 roku będzie można swobodnie korzystać z Google Cloud Print (a zatem, mamy jeszcze ponad rok). Po tym, korzystanie z tego rozwiązania będzie niemożliwe. Co ciekawe, Cloud Print nigdy nie wyszedł z fazy bety – Google więc udostępniło jedynie zalążek tego, czym Cloud Print mógłby być. Od 2021 roku, nie skorzystamy już z tej usługi drukowania, zostanie ona całkowicie wyłączona.

To nie jest tak, że Google Cloud Print pozostawi po sobie istotną pustkę, lukę, którą będzie bardzo trudno załatać. Producenci takich sprzętów jak drukarki całkiem nieźle radzą sobie z wdrażaniem rozwiązań ułatwiających drukowanie bezprzewodowe, a nawet zdalne (w tym momencie jestem w stanie wydrukować cokolwiek na drukarce, którą mam u siebie w domu). Tyczy się to nie tylko wiodących producentów, ale również tę część świty, która produkuje nieco tańsze, lepiej dostępne urządzenia drukujące.

Ba, nawet w pracy jestem w stanie drukować dokumenty na dowolnej drukarce, jedynie z mojego telefonu komórkowego. Ten automatycznie rozpoznaje urządzenie przedstawiające się w sieci jako drukarka sieciowa i mogę tam przesłać dowolny dokument do przeprocesowania. I to bez korzystania z Google Cloud Print. Nie jest więc tak, że będę szczególnie tęsknił za tym rozwiązaniem – jednak część użytkowników może być z decyzji Google co najmniej niezadowolona. Jaka jeszcze usługa / platforma zniknie z intencji tego giganta?