11

Od szybszego Google Chrome dzieli Cię tylko jedna… wtyczka

Jeżeli masz wrażenie, że Google Chrome działa nieco ociężale i chciałbyś "odzyskać" nieco prędkości, mamy dla Ciebie pewne rozwiązanie. Wystarczy, że zainstalujesz dosłownie jedną wtyczkę, która znacząco poprawi szybkość ładowania stron w tej przeglądarce.

W tej metodzie jest jeden haczyk: nie opiera się to na magii, czy istotnej zmianie sposobu działania przeglądarki. Twórca tego rozszerzenia wychodzi z założenia, że skoro każdy użytkownik najeżdża na link, do którego chce się przenieść na około 60-70 milisekund, zanim go klinie i wyda przeglądarce polecenie jego załadowania, można w tym czasie dokonać „preloadu” tej strony. Wtedy użytkownik może zwyczajnie „odczuć” szybsze ładowanie się stron, które przegląda w internecie.

Ale przecież Chrome już korzysta z takiego mechanizmu, prawda? Prawda, ale nie w dokładnie takim wydaniu. W Chrome 73 istnieje opcja „preload pages for faster browsing and searching”, jednak działa ona w oparciu o mechanizmy predykcyjne. W skrócie: przeglądarka skanuje stronę internetową pod kątem możliwie istotnych dla użytkownika treści i doładowuje je. Pewną wadą tego rozwiązania jest to, że niestety, ale Google Chrome doładowuje te strony razem ze skryptami śledzącymi oraz plikami cookies, co jest rzecz jasna nieco niekorzystne dla użytkownika: szczególnie takiego, który dba o swoją prywatność.

FasterChrome korzysta z nieco innej koncepcji

Jeżeli użytkownik wskazuje kursorem na link dłużej niż 65 milisekund, automatycznie rozpoczyna się jej „doładowywanie”. Ma to ogromne znacznie dla rozszerzenia: wtedy uzyskuje ono niejako „dużą pewność”, że dana podstrona rzeczywiście zostanie wywołana przez użytkownika. Unika się tym samym sytuacji, w której mechanizm predykcyjny Google Chrome niepoprawnie ocenia to, co może zostać za chwilę kliknięte, ale skrypty i tak zostają uruchomione, a pliki cookies umieszczone na komputerze.

Google Chrome FasterChrome

O ile szybszy dzięki temu jest Google Chrome? Cóż, w przypadku dobrych połączeń internetowych oraz bardzo mocnych komputerów, różnica może nie być szczególnie odczuwalna. Ale, im słabszy jest dostęp do sieci i im mniejsza jest wydajność maszyny, tym mocniejszy jest odczuwalny efekt. Warto tym dodatkiem zainteresować się tym bardziej, że wyklucza on właściwie niedogodność wynikająca ze sposobu działania mechanizmu predykcyjnego w Google Chrome.

Nie wszystko da się przyspieszyć

Strony internetowe wywoływane przez nas np. z paska adresu nie będą szybciej ładowane. Rozszerzenie to nie rozwiązuje problemu interfejsów dotykowych, w których nie istnieje coś takiego jak „najeżdżanie kursorem”. Nie jest to więc rozwiązanie idealne, choć na komputerach osobistych, w których dominuje obsługa za pomocą myszki ma to sporo sensu.

Przeczytaj również: Microsoft Edge to lepszy i szybszy Chrome na sterydach

Mimo wszystko, w mojej ocenie Google Chrome wymaga pewnego przyspieszenia i mam nadzieję, że producent tej przeglądarki o tym pamięta. Jak na razie, w roli „szybszego Chrome” świetnie sprawdza się u mnie Microsoft Edge, który czerpie garściami z zalet przeglądarki Google, wprowadzając moc nowości i usprawnień prosto od Microsoftu.

FasterChrome – rozszerzenie do pobrania