4

Google coraz mocniej wkracza w świat medycyny. Czy kolejny przełom będzie ich zasługą?

Kiedyś firmy technologiczne były znane z jednego…z technologii. Jednak „kiedyś” zostało dawno za nami, a dzisiejsza rzeczywistość to zupełnie inna piaskownica. Powód tego jest prosty, giganci IT mają coś, czego inni mogą im jedynie pozazdrościć: sprzęt, zasoby i wybitnych inżynierów. Właśnie dlatego nikogo nie powinno dziwić, że Google coraz mocniej wchodzi w tematykę medyczną.

Już na początku tego roku, Google pokazało, że mocno angażuje się w kwestie zdrowia publicznego. To właśnie wtedy, przy współpracy z Apple przygotowali rozwiązanie do contact tracingu, aby wesprzeć walkę z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Teraz postanowili wykonać kolejny krok. Oczywiście nie bez znaczenia jest tu zapewne fakt, że przejęli Fitbit. To potężny zastrzyk wiedzy i doświadczenia.

Google Health Studies, czyli croudsourcing informacji

W sklepie Google znajduje się aplikacja o nazwie Google Health Studies. Celem tego projektu jest zbieranie danych od użytkowników, którzy chcą przystąpić do programu dobrowolnie. A jaki jest cel?

Ogólny jest bardzo prosty. Zbieranie i analiza danych na temat naszej aktywności, kondycji, zdrowia i ogólnego samopoczucia. Wnioski, jak i same dane, będą przekazywane do odpowiednich organów, a wszystko po to, abyśmy żyli dłużej i w lepszym zdrowiu.

Obecnie jednak istnieje bardziej konkretny cel. Są nim badania w zakresie chorób układu oddechowego. Oczywistym powodem jest trwająca pandemia koronawirusa. W tym wypadku, Google nawiązało ścisłą współpracę z Harvard Medical School oraz Boston Children’s Hospital. Bo o ile zasoby i inżynierów Google ma nieograniczone, o tyle przydałoby się też mieć wykwalifikowany personel medyczny, który całe te badania pociągnie do przodu.

Ich celem jest weryfikacja wpływu takich czynników jak wiek, pochodzenie, aktywność, a nawet podróże na nasze zdrowie, a w szczególności na nasz układ oddechowy.

Jak to działa?

W programie mogą brać udział tylko posiadacze urządzeń z Androidem na pokładzie. Jest on dobrowolny i wymaga zainstalowania ich aplikacji, tak więc nie ma obawy, że dane będą ściągane bez naszej wiedzy.

W aplikacji mamy możliwość brania udziału w różnych badaniach, które obecnie się toczą. Dobrowolnie pozostawiamy nasze dane i wypełniamy odpowiednie raporty. Google w swoim poście podkreśla, że sama apka, jak i cała akcja opiera się o 3 filary:

  • bezpieczeństwo informacji
  • odpowiedzialne podejście do danych oraz użytkowników
  • członkowie mają pełnie kontroli

Jest jeden problem…Google

Może nie Google dosłownie, raczej chodzi o to, co sobą reprezentuje. Dla jasności ja w pełni popieram tego typu akcje. Uważam, że tego typu wykorzystanie zasobów, jakie posiada ta firma to wspaniała sprawa. Wierzę, że dane faktycznie są bezpiecznie przechowywane i wykorzystywane jedynie do celów badań, o których mowa.

Dodatkowo tego typu akcje to genialna sprawa, ponieważ daje badaczom dostęp do ogromnej ilości informacji, o których normalnie pewnie mogliby jedynie pomarzyć.

Jednak zapewne w wielu z was zrodzi się mniejsza lub większa nutka wątpliwości czy to aby bezpieczne dla nas, właśnie ze względu na Google. Zakładam, że moglibyście tak pomyśleć o każdej innej wielkiej, amerykańskiej korporacji. Dlaczego? Bo prawie każda z nich ma na swoim koncie jakiś wyciek danych czy machlojki z tym, jak te dane wykorzystują.

A wy co myslicie o tym? Czy takie zaangażowanie korporacji i zbieranie danych jest dla nas dobre i bezpieczne?