10

Google aż za bardzo promuje swoją przeglądarkę

Czy Google spamuje, chcąc zwiększyć popularność swojej przeglądarki? Całkiem możliwe, że firma łamie własny regulamin dotyczący promowania produktów w internecie. Dotyczy to umieszczania sponsorowanych tekstów, które po prostu zaśmiecają sieć. Jak to ma się do przepisów Google’a w ramach jego platformy reklamowej? Zastanawialiście się, skąd bierze się popularność Chrome’a? Czy za przeglądarką stoi solidna robota i stąd tak duże […]

Czy Google spamuje, chcąc zwiększyć popularność swojej przeglądarki? Całkiem możliwe, że firma łamie własny regulamin dotyczący promowania produktów w internecie. Dotyczy to umieszczania sponsorowanych tekstów, które po prostu zaśmiecają sieć. Jak to ma się do przepisów Google’a w ramach jego platformy reklamowej?

Zastanawialiście się, skąd bierze się popularność Chrome’a? Czy za przeglądarką stoi solidna robota i stąd tak duże zainteresowanie programem? A może niebagatelną rolę odgrywa maszyna marketingowa Google’a? W końcu jeden z najsilniejszych graczy w internecie chyba potrafi dobrze wypromować narzędzie do jego przeglądania?

Niekoniecznie.

Jak odkrył Aaron Wall, Google wykupuje sponsorowane teksty od blogerów na temat przeglądarki Chrome. Dotychczas znaleziono około 400 postów z adnotacją „This post is sponsored by Google”. Problem w tym, że do niektórych wpisów dołączane są również linki prowadzące do strony pobierania Chrome. W ten sposób łamany jest jeden z przepisów regulaminu Google’a dotyczący płatnych linków.

Oficjalnie Google walczy bowiem ze sztucznym zawyżaniem wyników w algorytmie PageRank. Jak czytamy na stronach firmy z Mountain View, w sponsorowanych tekstach, które publikowane są w ramach platformy reklamowej Google’a, w takich przypadkach powinien być dodawany atrybut „nofollow”. Google zaś tego nie robi.

Czy twórca przeglądarki Chrome nie stosuje się do własnych ustaleń? Istnieje kilka możliwości wytłumaczenia tego procederu. Możliwe, że winę ponosi agencja, którą wynajęto do reklamowania przeglądarki (Unruly). Możliwe też, że linki do Chrome’a umieścili wynajęci blogerzy, którzy zbyt gorliwie podeszli do powierzonego im zadania.

Znacznie ciekawsze jest jednak pytanie, czy Google powinien teraz zbanować samego siebie?

Za podobne praktyki w przeszłości oberwało się już firmom korzystającym z Google Ads. Głośna była m.in. sprawa promowania strony J.C. Penney na początku ubiegłego roku. Google zbanował również jakiś czas temu serwis BeatThatQuote, naruszający regulamin reklam. Gdyby poważnie podejść do obecnego problemu, Google powinien teraz zbanować stronę Google.com.

Zdaniem firmy Unruly, linki do przeglądarki Chrome dodawane są dobrowolnie przez blogerów. Jednak nawet jeżeli Google nie ma bezpośrednio z tym nic wspólnego, powinien bardziej pilnować swoich interesów. Nie chodzi bowiem tylko o kwestię z naruszaniem własnego regulaminu, ale zarazem robienie w balona swoich klientów. Okazuje się bowiem, że Google stosuje podwójne standardy. Od innych wymaga ścisłego przestrzegania regulaminu, sam zaś nie ma zamiaru się doń stosować. Co więcej, tego typu kampanie to zwykłe zaśmiecanie internetu spamem. To ma być realizacja hasła „Don’t be evil”?