49

Nie mam dostępu do konta Google, mimo że znam hasło

gmail
Znajomość hasła do konta Google może nie wystarczyć. Upewnijcie się, że znacie też odpowiedź na pytania zabezpieczające...

Wczoraj przygotowując wpis o najlepszych grach na PlayStation 3 chciałem bez podłączania archaicznej konsoli podejrzeć co mam na moim amerykańskim koncie, by w polecanych grach z PSOne i PS2 nie pominąć żadnej perełki. Okazało się, że nie znam hasła do PSN, więc najszybciej było je zresetować. I wtedy okazało się, że straciłem dostęp do adresu e-mail, na które było założone. Czy kiedykolwiek ten dostęp odzyskam? Prawdopodobnie nie. Sytuacja jest o tyle frustrująca, że — w przeciwieństwie do konta Sony — tutejsze hasło znam, ale ono nie wystarcza.

Cieszę się że Google dba o moje bezpieczeństwo, ale tym razem trochę przesadza

Kilkanaście lat temu założyłem dodatkowe konto Google, którego adres e-mail służył mi do rejestracji w miejscach, z których spodziewałem się solidnego spamu (tak, miało to miejsce zanim odkryłem aliasy w Gmailu). Dla własnej wygody spiąłem to konto z moim prywatnym Gmailem z wykorzystaniem POP3, gdzie wiadomości były importowane… i wszystko było super, do czasu. Jesienią ubiegłego roku maile przestały przychodzić, Gmail serwował błąd, ale jako że nie miałem najmniejszej potrzeby z niego korzystać, niespecjalnie się tym przejąłem.

Wczoraj pierwszy raz pojawił się powód, by przyjrzeć się tematowi bliżej. Spróbowałem więc zalogować się na moje konto Google iiiii… niespodzianka. Hasło znam, ale odpowiedzi na pytanie pomocnicze – nie. A odpowiedź na nie jest konieczna by przejść dalej, bo Google nie rozpoznaje urządzenia z którego próbuję się zalogować. 

Pytanie pomocnicze które wybrałem losowe nie jest i zakładam że w czasach kiedy je wybierałem, odpowiedź była dla mnie oczywista – bo numer karty bibliotecznej podawałem kilkanaście razy w miesiącu. Niestety, lata później odpowiedź taką oczywistą już nie jest i… mam wątpliwości, czy kiedykolwiek uda mi się jeszcze dostać na to konto. Mam kilka pomysłów: może zestaw pamiątkowych dokumentów w domu rodzinnym skrywa starą kartę biblioteczną; albo mój starusieńki laptop zostanie rozpoznany jako zaufane urządzenie dla tego konta – o ile mnie pamięć nie myli, za jego pośrednictwem je zakładałem.

Czy to się uda – zobaczymy. Jeśli nie, specjalnie płakać nie będę, bo wszystkie gry i tak mam pobrane na PlayStation 3, więc tak długo jak nic się z urządzeniem nie stanie, braku dostępu specjalnie nie odczuję. Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że wszechwiedzące algorytmy Google najwyraźniej nie są w stanie powiązać faktów, co pozwoliłoby zapobiec utrudnianiu życia. Bo przecież jestem cały czas zalogowany na koncie, które przez kilkanaście lat (!) pobierało wiadomości z tego, do którego nie chce mi umożliwić dostępu. To jest w tym wszystkim dla mnie chyba największym szokiem — a jednocześnie nauczką na przyszłość. Chociaż w całej tej sytuacji, poza nieudolnością algorytmów, najbardziej i tak dziwi mnie chyba fakt, że wydawało mi się iż nigdy nie zapomnę mojego numeru karty bibliotecznej. No cóż… ;-)