23

Po apokalipsie pozostaną po nas karaluchy, nasiona i… kod na GitHubie

github
Jako cywilizacja dążymy do tego, żeby przetrwać. Istotnym elementem przetrwania jest z kolei odbudowa cywilizacji po ewentualnej katastrofie. Z takiego założenia wyszedł też GitHub, który złożył właśnie 21 TB kodu w głębinach kopalni norweskiego Sptisbergen.

Jednym z podstawowych potrzeb w Piramidzie Maslowa jest bezpieczeństwo. Przez wiele lat to, co uznajemy za bezpieczeństwo się jednak zmieniało. Najpierw był to po prostu dach nad głową i miejsce, w którym nie zaatakuje nas żaden drapieżnik. Później przerodziło się to w potrzebę porządku i ładu społecznego. Dziś, ze względu na okoliczności, potrzeba bezpieczeństwa znów nieco zmieniła swoją definicję. Wielu ludzi zaczyna bowiem dostrzegać, do czego prowadzi działalność człowieka na ziemi. Zmiany klimatu, zanieczyszczenie środowiska, masowe wymieranie gatunków i wisząca na włosku perspektywa wojny nuklearnej – to wszystko nie wróży dobrze, jeżeli chodzi o nasz byt na tej planecie. Dlatego też część osób wkłada całkiem sporo sił i środków w to, żeby zabezpieczyć aspekty niezbędne do odbudowy cywilizacji. Jednym z takich niezbędnych elementów okazuje się kod zgromadzony na GitHubie.

GitHub składuje kod w arktycznej Norwegii

Sama metoda przechowywania kodu jest bardzo ciekawa. Zamiast postawić na cyfrowe nośniki, które w tamtejszych warunkach mogłyby ulec szybkiej degradacji, GitHub zdecydował się postawić na specjalne taśmy piqlFilm, któe teoretycznie są możliwe do odczytania zarówno przez komputer, jak i przez człowieka ze szkłem powiększającym. 21 TB kodu zostało nagranych na 186 szpul taśmy, zapakowanych i wysłanych do miasta Longyearbyen na wyspie Spitsbergen w archipelagu Svalbard. Jeżeli te nazwy nic wam nie mówią, to warto, żebyście wiedzieli, iż w czasie apokalipsy warto kierować swoje kroki właśnie w tamtą stronę. Na Spitsbergenie znajduje się bowiem też m.in. Globalny Bank Nasion.

github

Szpule kodu znajdują się teraz w jednej z opuszczonych kopalni Longyearbyen, setki metrów poniżej wiecznej zmarzliny. W takim stanie zgromadzone na szpulach dane według firmy Piql mogą przetrwać nawet 1000 lat. GitHub zadbał oczywiście o to, by można było rozpoznać, do kogo należy dana część kodu, dlatego każda osoba, której praca znalazła się w „bunkrze” otrzymała specjalną odznakę „Arctic Code Vault Contributor”. Jeżeli po katastrofie nuklearniej kod zgromadzony na GitHubie nie pomógłby w odbudowie ludzkości, twórcy akcji chcieliby, aby przysłużył się chociaż przyszłym badaniom archeologicznym w zrozumieniu tego, jak działała nasza cywilizacja.

Czy jest wśród nas ktoś, kogo praca została zachowana w norweskim lodzie na wieki?

Źródło: blog