3

Jak upchnąć na parkingu więcej samochodów? Wystarczy wykluczyć kierowców i wyznaczyć do pracy roboty

Pisząc o zaletach autonomicznych aut, wspominałem, że ich sporym atutem może być umiejętność parkowania - znacznie lepsza od tej, jaką prezentuje spora część kierowców. I nie chodzi tylko o to, że proces będzie przebiegał szybciej, że zdarzy się mniej stłuczek, a z właściciela zdejmie się część odpowiedzialności, czyli stresu: automat może sprawić, że przybędzie miejsc parkingowych, bo będzie ustawiał samochody w sposób optymalny. Czasem wyraźnie widać, że ktoś swoim parkowaniem uniemożliwił innemu kierowcy zajęcie miejsca obok, ale różnicę może robić nawet kilka centymetrów na każdym aucie - w skali dużego miasta oznacza to wielkie oszczędności. Tu pojawia się Geta.

Geta nie jest autonomicznym samochodem, to także nie asystent parkowania, lecz robot, który wykonuje tę czynność. Rozwiązanie projektuje i testuje chińska firma Yeefung Automation Technology, która przekonuje, że zainteresowanie pomysłem jest spore, przybywa firm, władz miast czy instytucji, które pytają o roboty i chętnie widziałyby je u siebie. Chociaż mam pewne wątpliwości i zastrzeżenia, to stwierdzam, że projekt ma sens.

Podjedź pod parking, resztę zrobi Geta

Jak to działa? W skrócie prezentują to filmy umieszczone we wpisie. Kierowca przyjeżdża na parking, ale nie szuka na nim miejsca samodzielnie – ustawia się przed wjazdem i opuszcza samochód. Resztę pracy wykonuje robot, który podjeżdża pod samochód, pakuje go na siebie i wiezie na wolne miejsce. Geta doskonale wie, gdzie i jakie miejsca są dostepne na parkingu, więc nie kluczy w wąskich uliczkach, wszystko ma przebiegać sprawnie i szybko. Co zyskuje kierowca? Nie błądzi na parkingu, nie zastanawia się, czy zmieści się w danej luce i czy zdoła wysiąść z samochodu: opuszcza auto, wzywa robota i odchodzi.

Jeszcze więcej może zyskać cała społeczność = parkingi staną się bardziej pojemne, na tej samej przestrzeni roboty upchną znacznie więcej aut niż zrobią to kierowcy. Nie potrzeba przestrzeni do wysiadania, do skomplikowanych manewrów. Jeżeli zliczy się te wszystkie centymetry, może się okazać, że pojemność parkingu wzrasta o kilkadziesiat procent. A to robi różnicę – zwłaszcza w wielkich, zatłoczonych miastach, w których jeżdżą miliony pojazdów. Jakiś czas temu pisałem o superbudynkach pełniących rolę małych miast – parkingi w takich miejscach muszą być zautomatyzowane, by oszczędzić jak najwięcej miejsca.

Rozwiązanie idealne nie jest

Trzeba wspomnieć o pewnych wątpliwościach – zastanawiam się np. czy taki system będzie wydolny, gdy w biurowcu, w którym znajduje się podziemny parking, większość ludzi zakończy pracę mniej więcej o tej samej porze. Rzesza ludzi ruszy na parking i… Dostarczanie samochodu trwa niby dwie minuty, ale jeśli ktoś będzie musiał odstać swoje w kolejce, to pewnie po tygodniu rozpoczną się wyścigi do podziemi. Albo ludzie postarają się zaparkować wszędzie, tylko nie w miejscu, które obsługuje Geta. Może potrzebna byłaby przestrzeń, w której stawiane byłyby samochody „zamówione” przez kierowców smartfonem na konkretną godzinę? Tyle, że to marnowanie miejsca. Ale może martwię się na wyrost, a odpowiednio duża liczba robotów załatwiłaby sprawę?

Warto także zauważyć, że to pomysł do zastosowania właśnie na parkingach, zwłaszcza tych dużych, o kilku kondygnacjach (niedawno szukałem na takim samochodu – pojawia się kolejny atut rozwiązania z Chin). W przestrzeni miejskiej roboty nie mają racji bytu, tam miejsce nadal będzie marnowane. No chyba, że faktycznie szybko zaczną się pojawiać autonomiczne samochody i współdzielenie tych maszyn. Czy ewentualny szybki rozwój w tych kierunkach sprawi, że Geta traci racje bytu? Nie – na naszych ulicach długo będą dominować tradycyjne samochody, więc roboty do parkowania mogą służyć przez kilka kolejnych dekad. O ile oczywiście okaże się, że takie maszyny w cenie 150 tysięcy dolarów są rozsądnym zakupem i warto w nie inwestować. Ale patrząc na głód parkingów w niektórych miastach, dochodzę do wniosku, że to może się udać. Zwłaszcza, że maszyny działające w podobny sposób z powodzeniem stosowane są np. przez Amazona – gigant handlu udowodnił, że automatyzacja na tym polu ma sens.