19

Geolokalizacja… a co to właściwie jest?

Geolokalizacja tu, geolokalizacja tam. Termin ten od dłuższego czasu robi furorę. I nie bezpodstawnie, gdyż rynkowy potencjał aplikacji i serwisów wykorzystujących mechanizmy geolokalizacji (geosocial) jest ogromny. Jaka firma nie chciałaby mieć danych, co robią jej obecni i potencjalni klienci, gdzie się stołują, gdzie chodzą na zakupy, gdzie jeżdżą na wakacje? Pytanie, czy ludzie chcą takimi […]

Geolokalizacja tu, geolokalizacja tam. Termin ten od dłuższego czasu robi furorę. I nie bezpodstawnie, gdyż rynkowy potencjał aplikacji i serwisów wykorzystujących mechanizmy geolokalizacji (geosocial) jest ogromny. Jaka firma nie chciałaby mieć danych, co robią jej obecni i potencjalni klienci, gdzie się stołują, gdzie chodzą na zakupy, gdzie jeżdżą na wakacje? Pytanie, czy ludzie chcą takimi informacjami się dzielić?

Na geolokalizację można natrafić niemal wszędzie. Z jednej strony są takie aplikacje, jak Foursquare, których jedynym celem jest świadczenie usługi geolokalizacyjnej, z drugiej strony wszelkiego typu serwisy społecznościowe, od Facebooka, przez Twittera po Google+ oferują użytkownikom, w takiej czy innej formie, możliwość podzielenia się ich obecnym miejscem przebywania. Dane w ten sposób gromadzone są prawdziwym skarbem dla każdej firmy, o który to skarb walczyć warto. I jedyny problem w tym, aby ludzie chcieli z geolokalizacji korzystać. A chcą?

Spoglądając na ostatnie dane zaprezentowane przez Forrestera, należałoby się zapytać, czy w ogóle wiedzą, czym jest geolokalizacja? Okazuje się, że w Stanach Zjednoczonych w 2010 roku tylko 4% dorosłych internautów korzystało z geolokalizacji raz w miesiącu lub częściej, a aż 84% nawet nie wiedziało, czym są aplikacje geolokalizacyjne. Ten wynik nieco poprawił się w tym roku. Z geolokalizacji korzysta już „aż” 6% amerykańskich internautów, więcej z nich w ogóle kojarzy temat – aż 30%.

Kto właściwie korzysta z tej usługi? 75% użytkowników to osoby w wieku 23-45 lat, w tym 43% to ludzie w wieku 23-31 lat. Najmłodsi, czyli użytkownicy w wieku 18-22 lat to zaledwie 18%. Co ciekawe, w 2010 roku kobiety stanowiły tylko 22% użytkowników, w tym już 37%.

Jak można łatwo dostrzec, aplikacje geolokalizacyjne na razie dość słabo się przyjmują. Roczny wzrost liczby użytkowników raczej nie zachwyca. Choć w geolokalizacji tkwi niesamowity potencjał, to trudno go wykorzystać w sytuacji, gdy sama usługa tak wolno się upowszechnia. Trudno się dziwić. Z jednej strony badania te pokazują, że geolokalizacja jeszcze nie zawitała na dobre w świadomości posiadaczy urządzeń mobilnych, z drugiej zaś samej idei towarzyszy wiele pytań o kwestie bezpieczeństwa i prywatności. Jak wielu z nas chce dzielić się ze swoimi znajomymi, wśród których często większość to nieznajomi (ot, paradoks serwisów społecznościowych) tym, gdzie było i co robiło?

Ja osobiście takich aplikacji nie używam, a Wy? 

 

Foto