7

Geneza League of Legends to doskonały przykład, jak powinno się robić filmy pokazujące fenomen gier

Jestem graczem, który nie potrafił wkręcić się w fenomen League of Legends, a jednak po obejrzeniu tego filmu miałem ciarki na plecach. Jeśli chcecie poczuć na czym polega fenomen gier i e-sportu, koniecznie sprawdźcie ten film na Netflix.

League of Legends kończy 10 lat. Z tej okazji Riot przygotował trochę nowości, o których wspominała niedawno na łamach Antyweb Weronika. Największy boom na ten tytuł już dawno przeminął, ale wciąż to jedna z najpopularniejszych sieciowych gier. Pamiętam jak lata temu cała branża gier oszalała na punkcie League of Legends – również w Polsce. Nasze rodzime serwisy o grach poczuły, że gracze chcą wiedzieć o tym tytule wszystko i większość newsów czy większych opracowań skupiała się właśnie wokół tej produkcji. Jeśli przespaliście tamten czas, porównałbym go do tego, co dzieje się teraz wokół Fortnite. Trzeba jednak pamiętać, że League of Legends powinniśmy traktować trochę inaczej, bo to gra od Riot tworzyła w pewnym sensie e-sport, który mamy dziś. To między innymi oni wprowadzili go na salony i nauczyli innych jak zapełniać wielkie hale pokroju katowickiego Spodka, gdzie co roku odbywa się Intel Extreme Masters. Odbywająca się w Polsce impreza nie pojawia się tu przypadkowo, bowiem przez lata LoL był jej nieodłącznym elementem.

Przeczytaj też: Duże nowości w Fortnite!

Od garażowej demówki do fenomenu

Geneza League of Legends to film dokumentalny, który trafił niedawno do serwisu Netflix. Co ciekawe – nie jest to materiał, który zainteresuje wyłącznie fanów gry. Jak rozumiem, jego celem było pokazanie fenomenu zarówno samej produkcji, e-sportu, jak również gier jako ogółu. I wiecie co? Świetnie wywiązuje się z tego zadania.

Geneza League of Legends opowiada o grze od pierwszych chwil jej istnienia. Od paskudnie wyglądającego demo, za pomocą którego założyciele Riot Games próbowali zainteresować tematem swojej gry MOBA inwestorów. Zgrabnie przenosi widza w przeszłość, by mógł on obejrzeć pierwsze projekty championów, którzy stali się jednym z powodów, dla których ostatecznie w League of Legends grały i wciąż grają miliony. Dla wielu osób to jedyna możliwość by zobaczyć jak niezgrabny i niedopracowany był pierwszy silnik gry, jakie trudności spotkały Riot Games gdy pierwszy raz uruchamiali publiczne serwery.

Podoba mi się, jak Geneza League of Legends pokazuje historię dwóch pasjonatów z pomysłem, który ostatecznie zawojował rynek gier. Świetne decyzje, konsekwencja, odwaga i determinacja sprawiły, że League of Legends nie skończyło jak setka innych podobnych gier, o których ostatecznie nikt nie słyszał. Dlaczego Riot przyjął model free-to-play, który w tamtych czasach kojarzył się na PC jedynie z kiepskimi azjatyckimi grami, których co tydzień pojawiała się na tamtym rynku cała masa? Dlaczego nie zdecydowano się na boostery poprawiające statystyki i ułatwiające zabawę? No i dlaczego w sklepie League of Legends można było kupić wyłącznie skórki zmieniające jedynie aspekt wizualny dostępnych w grze postaci – a mimo to zarobić na nich ogromne pieniądze? O wszystkim dowiecie się z filmu, choć zgrabnie pominięto tu temat oskarżeń o dyskryminację w Riot Games. Ale z drugiej strony praktycznie w ogóle nie opowiedziano też o samym środowisku pracy, które przecież swego czasu uważane było za najlepsze na świecie.

Opowiedziano za to bardzo dużo o League of Legends jako tytule e-sportowym. Film pokazuje pierwsze turnieje oraz cały proces, podczas którego LoL stał się w pewnym momencie synonimem elektronicznej rywalizacji. Jednocześnie twórcy filmu starali się pokazać nie tylko rozwój e-sportu jako dyscypliny, ale również samych graczy, którzy stali się w tym środowisku gwiazdami. Geneza League of Legends to również opowieść o zwykłych fanach LoLa którzy znaleźli swój ukochany świat właśnie w tej produkcji. Na serwerach nawiązali wieloletnie przyjaźnie, w wirtualnym świecie kolorowej MOBY odrywali się od codzienności i realizowali swoje pasje stając się członkami magicznej wręcz społeczności skupionej wokół gry.

Jasne, film momentami wydaje się nieco nazbyt podniosły i wyidealizowany, jednak potrafi skręcić w mniej przyjemne uliczki. Dowiedziałem się z niego na przykład o toksyczności sieciowych graczy i tym jak Riot Games uczyło się jak sobie z tym radzić. Poruszono zarówno temat hate’u w grach sieciowych jak i dyskryminacji kobiet. To niestety nieodłączny element gier online i cieszę się, że Geneza League of Legends tego nie przemilczała.

Zobacz też: Jak radzić sobie w hejtem w sieci

Trwający niecałe 80 minut dokument Geneza League of Legends znajdziecie w serwisie Netflix. Zdecydowanie zachęcam do jego obejrzenia nie tylko fanów gry czy fanów gier jako takich. Tego typu produkcje są potrzebne również po to, by pokazać fenomen gier i e-sportu zwykłemu człowiekowi, który wciąż uważa, że to piwniczna zabawa dla outsiderów i leniuchów, którzy nie radzą sobie w codziennym życiu. Szczególnie, że pokazuje sukces, którego zwykły, szary człowiek, nie jest w stanie na ogół osiągnąć. I niech nie odrzuci Was tytuł związany z grą, która nigdy Was nie pochłonęła. Nie pożałujecie.