1

Gears 5 – recenzja. To najbardziej ambitne Gearsy w historii i jedna z najlepszych gier Microsoftu

Gears 5 to prawdopodobnie najlepsza strzelanina z widokiem TPP, w jaką zagramy w tym roku. I nie ma co tutaj dorabiać jakiś zbędnych teorii - wartka akcja, dynamiczna rozgrywka, dobrze znany z poprzednich odsłon gameplay. Szkoda tylko, że tych zmian w stosunku do czwórki wcale nie ma aż tak dużo. Ale może po prostu nie lepsze jest wrogiem dobrego?

Przy Gears of War 4 bawiłem się znakomicie. Przede wszystkim ciepło wspominam kampanię z czwórki, która wprowadzała nowych bohaterów – nie były to niestety postaci tak wyraziste jak legendarny Marcus, ale stanowiły pewien powiew świeżości. Zresztą sam Marcus ciągle nam towarzyszył. I towarzyszy nadal, bo Gears 5 to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z czwórki. Dalej główne skrzypce grają tutaj JD, Del i Kait. Dołączają do nich jednak bardzo interesujące postacie poboczne, jak irytujący Fahz czy znani z dawnych lat Braid i Cole (w nieco podstarzałych wersjach, rzecz jasna).

Historia rozpoczyna się dość niepozornie. Ot walczymy z hordą próbując reaktywować Młot Świtu – potężną broń zdolną powalić największe poczwary. Szybko jednak okazuje się, że wydarzenia z ostatniej części Gears of War odcisnęły piętno na jednym z członków grupy, a to odegra niebagatelną rolę w nadchodzących wydarzeniach.

Ogółem kampanię uda się ukończyć w ok. 7 godzin. Jest ona dynamiczna i intensywna, a przy tym zaskakuje kilkoma zwrotami akcji. Nie brakuje tutaj kilku specjalnych poziomów, gdzie mechanika rozgrywki diametralnie ulega zmianie. Oczywiście całej historii towarzyszy też tona różnego rodzaju znajdziek, które pogłębiają narrację i dostarczają więcej informacji na temat świata gry. A ten chyba nigdy jeszcze w historii serii nie był tak rozbudowany, barwny i wielowarstwowy. Główne wątki rozgrywają się w otoczeniu politycznej zawieruchy oraz osobistych dramatów bohaterów – tak rodzinnych jak i uczuciowych. Co więcej, w trakcie jesteśmy świadkami bardzo ciekawej ewolucji najważniejszych postaci – a szczególnie gogusiowatego i nieprzekonującego JD, który będzie musiał oddać rolę lidera pięknej Kait. To właśnie ona szybko (po drugim akcie) wysuwa się na pierwszy plan i pełni tę rolę już praktycznie do końca gry. I spisuje się znakomicie!

Gears 5 mocno stawia na zabawę wieloosobową. Zacznijmy od tego, że już samą fabułę możemy ukończyć grając w 3 osoby. Dwie wcielają się w bohaterów, a jedna w robota Jacka, który udziela wsparcia drużynie. Jack odgrywa tym razem o wiele większą rolę niż dotąd. Robot dysponuje specjalnymi umiejętnościami, które pozwalają mu atakować i oślepiać wrogów, a także wykrywać zagrożenia. Jack może też uruchamiać niedostępne dla bohaterów przełączniki, a także przynosić porozrzucane tu i ówdzie przedmioty. W miarę upływu rozgrywki znajdujemy kolejne moduły i ulepszenia, które uczynią Jacka jeszcze potężniejszym i mającym większy wpływ na całokształt zabawy. To bez wątpienia fajny dodatek, który wprowadza nieco świeżości. Nigdy wcześniej w Gears nie mieliśmy elementów RPG.

Kolejna ciekawa nowość to próba wprowadzenia do gry elementów otwartego świata. Dwa pierwsze akty są liniowe i przypominają poprzednie odsłony serii. Potem jednak trafiamy w zimowe realia, a chwilę po nich na czerwoną pustynię, gdzie czeka nas znacznie więcej eksploracji i zadania poboczne – znów aspekt, którego dotąd w Gearsach nie uświadczyliśmy

Nie zmienia to jednak faktu, że całość to stare dobre Gearsy. Już czwórka mocno nawiązywała do poprzednich odsłon i tutaj nie zmienia się to praktycznie w ogóle. Jasne, mamy do dyspozycji kilka nowych broni i umiejętności, ale całokształt prezentuje się tak, jak zawsze – chowamy się za zasłonami, strzelamy, przeładowujemy broń wciskając w optymalnym momencie drugi raz przycisk przeładowywania by strzelać szybciej. I to jest naprawdę dobre, przyjemne oraz dające mnóstwo frajdy. Prawdę mówiąc nie czułem ani przez moment znużenia i przesytu. Powiem więcej, nigdy dotąd Gearsy nie miały tak rozbudowanej, ambitnej i kompletnej kampanii jak w „piątce” – włączając w to różne zakończenia uzależnione od podjętych przez nas decyzji. Twórcy stanęli na wysokości zadania.

Ale kampania to w Gears 5 praktycznie tylko dodatek do dania głównego, jakim są tryby wieloosobowe. I tutaj mamy do dyspozycji dobrze znaną rywalizację, gdzie po prostu tłuczemy się z innymi graczami, ale mamy też dwa tryby kooperacji, które zasługują na o wiele więcej uwagi.

Pierwszy to dobrze znana z “czwórki” Horda, w ramach której nasza drużyna musi walczyć z kolejnymi falami przeciwników, a w międzyczasie buduje fortyfikacje, zdobywa lepszy sprzęt i generalnie ułatwia swoje szanse na przeżycie. Drugi to Ucieczka i jest interesującą nowością. Trzyosobowe drużyny trafiają do gniazda hordy, podkładają ładunki wybuchowe, a następnie muszą się ewakuować, pokonując po drodze dziesiątki przeciwników i bossa. To typowy survival z urozmaiceniami. O ile jednak przy 10-16 grach nie nudzi, obawiam się, że z czasem może zacząć. Z drugiej strony tyle ludzi gra w gry typu Battle Royale gdzie do dyspozycji jest tylko jedna mapa, więc może ich zwyczajnie nie doceniam. W Gears 5 mamy też do dyspozycji edytor map, który pozwala samodzielnie tworzyć areny do wspólnej rywalizacji.

Niestety akurat te elementy przed premierą pozostają praktycznie martwe z uwagi na brak graczy. Serwery póki co wieją pustkami i trudno wystawić multiplayerowi jakąkolwiek ocenę – a mam wrażenie, że to jakieś 65% zawartości w Gears 5. Dlatego po premierze zaktualizuję recenzję o ocenę tych elementów.

Od strony wizualnej Gears 5 prezentuje się bardzo dobrze. Gra działa na konsolach Xbox One X w rozdzielczości 4K i utrzymuje płynne 60 klatek na sekundę. Na PC wymaga stosunkowo mocnych podzespołów, żeby wyglądać równie dobrze. Twórcy przygotowali tutaj dodatkowy pakiet tekstur w wyższej rozdzielczości, a także zadbali o bardzo rozbudowany panel z ustawieniami. Dzięki czemu na nawet przeciętnej konfiguracji powinno się udać dostosować wygląd gry w taki sposób, by cieszyć się płynną rozgrywką.

Gears 5 to po prostu bardzo dobra strzelanka z fantastycznym trybem dla pojedynczego gracza i toną zawartości w trybie wieloosobowym. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to najlepsza odsłona serii, jaka dotąd powstała – a już bez wątpienia najbardziej ambitna, rozbudowana i wypchana zawartością.

Jeżeli lubicie dynamiczne TPP ze strzelaniem, będzie to dla Was absolutny „must-have”. Ze stajni Microsoftu dawno  nie wyszedł tak dobry tytuł. jakim jest Gears 5 (nie licząc gier z serii Forza, które od lat pozostawiają konkurencję daleko w tyle). Nie pozostaje mi nic innego jak po prostu zachęcić każdego do wypróbowania go – niezależnie czy jesteście fanami serii czy dopiero stykacie się z nią pierwszy raz, będziecie bardziej niż zadowoleni (jeżeli lubicie strzelanki, podkreślam).

Plusy

+ Nowa, świeża kampania z elementami otwartego świata

+ Głębia w fabule i narracji, jakiej większości strzelanek brakuje

+ Soczysty, satysfakcjonujący gameplay

+ Ogrom możliwości w trybie wieloosobowym

Minusy

– Kampania mogłaby być dłuższa i pozbawiona cliffhangera

– Podobieństw do czwórki jest ciągle cale mnóstwo (tylko czy to źle?)

Ocena: 9