14

Nie spodziewałbym się, że aż tylu ludzi będzie korzystać z gogli VR od Samsunga

Rzeczywistości wirtualna i rozszerzona od kilku lat zajmują sporo miejsca w branżowych doniesieniach i dyskusjach - kolejne firmy wchodzą do tego biznesu, powstają nowe produkty i usługi, analitycy coraz wyżej wyceniają wartość sektora, przybywa prognoz. Plany ambitne, ale niektórzy stwierdzą, że to wydmuszka - niczym 3D w telewizorach albo rewolucja wearables (na razie trudno mówić o rewolucji). Ale w sukurs branży idą wyniki.

Gear VR nie jest produktem bardzo świeżym, od prezentacji tego sprzętu minęło już kilka kwartałów, pojawiły się konkurencyjne gogle, Samsung zdołał poprawić i rozwinąć urządzenie, a także środowisko, w którym ono funkcjonuje. Tylko czy te działania mają sens? Okazuje się, że tak: w kwietniu z gogli koreańskiego producenta skorzystało ponoć ponad milion osób.

To nie jest zabawka na jeden dzień

Kilka dni temu głośno zrobiło się o kostce DICE+, którą część komentujących uznała już za martwy gadżet. Znowu słyszałem opinie, że ten produkt był skazany na niepowodzenie na samym wstępie, bo to zabawka, którą można wypróbować, porzucać przez godzinę i schować do szuflady, z której już się jej nie wyciągnie. Czy to problem, z którym zderza się tylko elektroniczna kostka? Nie, pewnie każdy z Was może wymienić przynajmniej jeden gadżet, który podchodzi pod ten opis. Nie brakowało głosów, że podobnie będzie z goglami VR: zabawa przez godzinę i do szafy na amen. A tu niespodzianka.

W kwietniu z Gear VR skorzystało przeszło milion osób, a średni czas dziennego użytkowania wyniósł 25 minut. Uznaję to za sukces gadżetu – jeśli ludzie do niego wracają, to znak, że rozwiązanie jest do przyjęcia, oferuje coś naprawdę ciekawego, potrafi wciągnąć na dłużej. To jest dobra informacja dla całej branży: Gear VR stanowi próbkę tego, co oferuje lepszy, droższy sprzęt typu Oculus Rift czy HTC Vive i jest dla tych urządzeń przetarciem szlaku. Przestaje dziwić, dlaczego Facebook podjął współpracę z Samsungiem i zdecydował się tworzyć konkurencję dla swoich gogli. To nie musi być konkurencja…

Bo Gear VR było rozdawane

Krytycy VR, którzy zechcą zdyskredytować przywołany wynik powiedzą pewnie, że nie jest oszałamiający, bo Samsung przez jakiś czas dorzucał ten sprzęt do swoich flagowych smartfonów. Ludzie dostali gadżet i sprawdzają, co to właściwie jest, ale za jakiś czas i tak wrzucą to do szafy. Możliwe, że tak się właśnie stanie. Jeżeli jednak za parę miesięcy znowu przeczytamy, że w ciągu kilku tygodni produktu użyło ponad milion osób i poświęciły mu one więcej niż 5-10 minut, to śmiało będzie można mówić o małym sukcesie – zarówno gogli, jak i całego VR.

Zza Oceanu płyną informacje, z których wynika, że za kilka dni swoje gogle zaprezentuje Google. Nie będzie to sprzęt tak mocny (i drogi), jak produkt Oculusa, ale jednocześnie nie będzie wymagał użycia smartfonu – coś pomiędzy. W przypadku Google byłaby to ewolucja względem projektu Cardboard. Albo po prostu poważne podejście do tematu – koniec z zabawą, czas na biznes. Jeśli taka premiera rzeczywiście będzie miał miejsce, pojawi się kolejny dowód na to, że sektor ma przed sobą przyszłość.

PS Patrzę na grafikę tytułową i zastanawiam się, co Tomasz wtedy robił w wirtualnym świecie…?