3

iPhone nie jest idealny — potrzeba tworzenia usługi takiej jak GameClub jest tego doskonałym dowodem

facetime
Tradycyjni gracze wciąż szydzą z mobilek. To w ich oczach wciąż rozrywka dla nudziarzy, którzy nie mają konsol i komputerów z mocnymi podzespołami. Na wszystkie wieści związane z wielkością tego rynku reagują alergicznie i nie mogą uwierzyć, jak doskonale sobie radzi — i jakie pieniądze wchodzą tam w grę. Z perspektywy gracza który jest z mobilkami od początku — cały czas boli mnie jego tempo. To żadna tajemnica, że trafiają tam dziesiątki (setki?) gier tygodniowo, a ich twórcy niespecjalnie przejmują się aktualizacjami. Masa tytułów z czasów kiedy debiutował App Store jest już niedostępna. Zmiana architektury, nowe wersje systemu, twórcom i wydawcom zwyczajnie przestało się to opłacać. Ale są ludzie, którym los tych staroci nie jest obojętny — i to właśnie z ich inicjatywy powstał GameClub!

GameClub: abonamentowa usługa ze… starymi grami na iPhone’a

Retro gry z konsol i komputerów przeżywają swoją druga, trzecią i czwartą młodość. Z klasyków regularnie zdmuchiwana jest warstwa kurzu i dba się o to, by działały na współczesnych sprzętach bez żadnego problemu. Na komputerach nie stanowi to w sumie większego problemu — bo i bez dodatkowej pomocy jakoś można to okiełznać na własną rękę. Na Androidzie — też pół biedy. Ale kiedy dochodzi do iPhone’a, sprawy się komplikują. Nie da się — i tyle. Klasyki z pierwszych dni świetności sprzętu pozostają wówczas co najwyżej w naszych dobrych wspomnieniach. Wiele hitów które pozwoliły rozsławić platformę i zadbały o jej rozpęd, obecnie jest pieśnią przeszłości. Pozamykane serwery, usunięte ze sklepu produkcje czy zwyczajny brak zgodności i aktualizacji z nowszymi wersjami systemu.

Ekipa GameClub doskonale zdaje sobie sprawę z tych problemów i postanawia działać. Jej ambicje to przywrócenie klasykom dawnego blasku. Zadbanie o to, by działały na najnowszych wersjach oprogramowania i były przystosowane do ekranów współczesnych smartfonów i tabletów. A pracy przy tym jest od groma: część z tych tytułów nigdy nie doczekała się wariantów dla rozdzielczości większej, niż 320 x 480 px (a w ramach przypomnienia — ostatnie iPhone’y w mniejszych wariantach mają 2436 x 1125 px). Do tego ze względu na zmiany które przez tę dekadę zaszły w systemie Apple — niemal cały kod trzeba napisać od nowa. Ale zanim to: najpierw muszą uregulować status prawny każdego z tych tytułów i zabezpieczyć do niego prawa.

Mimo ogromu pracy — wcale ich to nie zniechęca. Chcą zadbać o to, by chociaż część z tych pierwszych tytułów zachowała się dal dalszych pokoleń — i nie popadła w zapomnienie. Warto też nadmienić, że to wciąż są fantastyczne gry — a przy okazji niezła lekcja historia, która krok po kroku pokazuje jak twórcy uczyli się nowego rynku. Nie było gotowych recept, do obecnej formy dochodzili metodą prób i błędów. Ale nie zmienia to faktu, że nawet produkcje które cieszyły się ogromną popularnością, dostały wiele nagród i przez wiele mediów określane były mianem gier roku, obecnie są niedostępne.

Wszystkie opracowywane przez nich gry dostępne będą jako osobne produkty, ale model finansowy opierać się będzie na… abonamencie. Obawiam się, że to może okazać się ich gwoździem do trumny. Jego cena nie jest jeszcze znana, ale jakby nie patrzeć — to kolejny abonament z grami. I jakoś trudno mi sobie wyobrazić to, jak będzie konkurował z Apple Arcade, który ma ruszyć jeszcze tej jesieni. Póki co klasyki w nowych wersjach można jednak do woli testować za darmo — wystarczy wyposażyć nasze urządzenia w aplikację TestFlight — warto jednak mieć na uwadze, że wszystkie są w wersji beta. Wśród nich m.in. Legendary Wars, Roo Roo Run, Incoboto czy Hook Champ. Pamiętacie je jeszcze? :)