1

Ten GameBoy może działać wiecznie. Co więcej – został zrobiony w domu

gameboy
Inżynierowie z dwóch uniwersytetów stworzyli konsole, która do swojego działania nie potrzebuje baterii ani akumulatorów. Tak będzie wyglądała przyszłość fotowoltaiki?

Jeżeli chodzi o pozyskiwanie energii elektrycznej, to w takim kraju jak nasz temat ten jest niezwykle drażliwy. Większość prądu w naszych domach pochodzi bowiem ze źródeł nieodnawialnych, więc jak mocno byśmy sobie tego nie życzyli, tak elektroniczne gadżety swoim działaniem przyczyniają się do pogorszenia jakości klimatu. Dlatego też z utęsknieniem czekamy na moment w którym pojawi się technologia, pozwalająca nam uniezależnić się od akumulatorów i gniazdek. Największy potencjał w tym temacie dostrzegamy oczywiście w fotowoltaice, ponieważ perspektywa czerpania energii bezpośrednio ze światła słonecznego jest nie tylko kusząca, ale i bardzo realna. Jak bardzo? Tak bardzo, że już teraz powstają prototypy urządzeń napędzanych właśnie światłem słonecznym. Jeżeli do tak napędzanych kalkulatorów już się przyzwyczailiście, to co powiecie na… GameBoya?

GameBoy który nie potrzebuje baterii został stworzony w domu

Grupa inżynierów z Northwestern University w Illinois i Delft University of Technology dała radę stworzyć GameBoya, który nie potrzebuje w ogóle zasilania bateryjnego. Engage, bo tak nazywa się urządzenie, zamiast ogniw litowo-jonowych do zasilania swoich komponentów wykorzystuje energię słoneczną oraz… tę pozyskaną z wciskania przycisków.

Co ciekawe, urządzenie nie posiada też jako takiej baterii, a zamiast niej posiada zbiór kondensatorów, które mogą być łatowane i rozładowywane miliony razy bez szkody dla ich właściwości. Niestety, oznacza to też, że GameBoy nie może przechowywać dużego ładunku, a więc, jeżeli nie zapewnimy mu światła słonecznego i nie będziemy wciskać przycisków odpowiednio mocno – nie pogramy. Oznacza to jednak, że konsolka jest odporna na działanie czasu, który mocno degraduje tradycyjne ogniwa, dlatego jej twórcy mają podstawy by sądzić, że ich dzieło będzie działało za 10,15, 20 albo i więcej lat.

Przyszłość leży w fotowoltaice

Pomimo tego, że konsolka wygląda tak, jak wygląda (duży rozmiar wymuszony został przez konieczność zamontowania odpowiedniej liczby ogniw), to warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze – jest to w pełni działające urządzenie i takie ogniwa są w stanie podtrzymać GameBoya „przy życiu”. Po drugie – nie został on stworzony w jednym z dużych laboratoriów, a w warunkach zbliżonych do domowych. Jest więc świetnym pokazem tego, jak daleko zaszła technologia ogniw słonecznych – jeszcze 5 lat temu skonstruowanie takiego urządzenia byłoby bowiem niemożliwe.

Nie wiem jak Wy, ale zawsze z dużym entuzjazmem podchodzę do odkryć, których celem jest usprawnienie metod pozyskiwania i przechowywania energii. Jeżeli kiedykolwiek będziemy chcieli naprawdę uniezależnić się od paliw kopalnych, będzie to kluczowa kwestia. Fakt, że ktoś był w stanie stworzyć takie urządzenie w warunkach domowych daje spore nadzieje na przyszły rozwój tej technologii.

Źródło