Samsung

Galaxy Note 3 z giętkim wyświetlaczem. Ma sens?

MS
Maciej Sikorski
16

Sprzęt mobilny z giętkimi wyświetlaczami pojawia się w branżowych doniesieniach i plotkach już od dłuższego czasu. Co kilka miesięcy o projektach tego typu robi się bardzo głośno (zazwyczaj przy okazji jakichś większych imprez i prezentacji), by potem znów zapomniano o nich na kwartał albo dwa. Tema...

Sprzęt mobilny z giętkimi wyświetlaczami pojawia się w branżowych doniesieniach i plotkach już od dłuższego czasu. Co kilka miesięcy o projektach tego typu robi się bardzo głośno (zazwyczaj przy okazji jakichś większych imprez i prezentacji), by potem znów zapomniano o nich na kwartał albo dwa. Temat powrócił wczoraj za sprawą pogłosek dotyczących limitowanej wersji smartfonu Galaxy Note 3, która ma się doczekać ekranu na miarę przełomu. Ja tymczasem zadaję sobie pytanie, czy to rozwiązanie faktycznie ma sens?

Muszę przyznać, że na nowe plotki dotyczące giętkich wyświetlaczy musieliśmy czekać stosunkowo długo. Wiele osób zdążyło już pewnie zapomnieć o tym pomyśle – sam należałem do tej grupy. Wczoraj jednak bumerang powrócił. Nie będzie pewnie niespodzianką informacja, iż najświeższe pogłoski odnoszą się do Samsunga - to właśnie koreański gigant jest najbardziej kojarzony z nowym typem ekranów. Robi wokół nich szum od dobrych kilku lat, ale efektów na większą skalę nadal nie widać. Być może niedługo się to zmieni.

Plotka głosi, iż w przyszłym miesiącu na rynek trafi Galaxy Note 3 Limited Edition. Bonusem ma być w tym przypadku właśnie giętki wyświetlacz. Czy można wierzyć tym doniesieniom? Na początku roku w Las Vegas Samsung chwalił się nowym typem ekranów, więc może ich w końcu użyć, a testowanie tego rozwiązania w ograniczonej edycji topowego i popularnego smartfonu wydaje się całkiem rozsądne. Jeżeli i te plotki nie znajdą pokrycia w rzeczywistości, to pewnie za dwa-trzy miesiące pojawią się kolejne – taki już urok tej branży. Kwestia ich potwierdzenia schodzi jednak na dalszy plan i bardziej zaczyna mnie zastanawiać sama "rewolucyjność" tego rozwiązania.

Jeszcze niedawno kiwałem z uznaniem głową, gdy czytałem o giętkich wyświetlaczach i oglądałem prezentacje prototypów. Coś nowego, spora zmiana, może się zrobić ciekawie na rynku. Od pewnego czasu podchodzę do tego tematu znacznie bardziej krytycznie. Cały czas mam przed oczami smartfony zaprezentowane podczas tegorocznego CES, wyróżniające się ekranem wygiętym na krawędź urządzenia. Fajne, bo można przeczytać krótką informację na bocznej ściance i to podobno ułatwia życie. Podobno. Próbuję jednak szukać większej rewolucji i jakoś trudno ją znaleźć. Przecież pozostałe komponenty sprzętu nie będą elastyczne, więc smartfonu czy tabletu nie zwinie się w rulon ani nie złoży w kostkę.

Należy oczywiście wspomnieć o kwestii odporności ekranu – nowe rozwiązanie powinno być o wiele bardziej trwałe, a to już spory atut. Przecież nie brakuje osób, które ze łzami w oczach oglądały pajęczynę na wyświetlaczu smartfonu po jego zderzeniu z podłożem. Jeżeli zatem pojawi się szansa na wyeliminowanie lub przynajmniej ograniczenie tego zagrożenia, to klienci mogą nią być bardzo zainteresowani. Część producentów również (znajdzie się też kilku takich, którzy będą przeklinać ten bonus). Czy można to określić mianem przełomu?

Wiele zależy od tego, jak rozwiązanie będzie się sprawdzać w praktyce, jakie pociągnie za sobą koszty i jak szybko stanie się (ewentualnie) powszechne. Dopiero po wprowadzeniu na rynek urządzeń z giętkimi wyświetlaczami będzie można stwierdzić, czy dzisiaj mają one sens. Nie nastawiałbym się jednak na zmiany z gatunku tych „wow” – pewnie jeszcze dużo wody będzie musiało upłynąć, nim pomysł stanie się bardzo atrakcyjny...

Źródło informacji: hi-tech.mail.ru
Źródło grafiki: Samsung

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu