1

Forza Motorsport 4 – mój motoryzacyjny wybór na święta

Wraz z nadchodzącym okresem świątecznym, wydawcy gier video jak co roku zaatakują nas dziesiątkami wyśmienitych pozycji, próbując skraść kawałek miejsca pod naszą choinką. Jeśli chodzi o gry motoryzacyjne, to dla posiadaczy konsol istnieją dwie podstawowe opcje: Gran Turismo na PS3 i Forza na Xboxa 360. W tym roku to Microsoft dostarczy świeży tytuł, w który […]

Wraz z nadchodzącym okresem świątecznym, wydawcy gier video jak co roku zaatakują nas dziesiątkami wyśmienitych pozycji, próbując skraść kawałek miejsca pod naszą choinką.

Jeśli chodzi o gry motoryzacyjne, to dla posiadaczy konsol istnieją dwie podstawowe opcje: Gran Turismo na PS3 i Forza na Xboxa 360. W tym roku to Microsoft dostarczy świeży tytuł, w który miałem przyjemność już pograć. Tak, Forza Motorsport 4 to przyjemność.

Przy czym istotne jest, że nie jestem specjalnym miłośnikiem motoryzacji. Palona guma mi raczej śmierdzi, a ponad szybkie auta cenię sobie przede wszystkim te wygodne, pełne gadżetów, a niekoniecznie koni pod maską. I twarde zawieszenie – największe zło „wyścigówek”.

Do Forzy zasiadłem zatem z nastawienie raczej obojętnym. Jak już gram w wyścigi, to wybieram bowiem tytuły lżejsze, nie aspirujące do miana symulatorów. Na szczęście bardzo szybko okazało się, że nawet tacy profani znajdą tutaj coś dla siebie. Tym bardziej, że jeśli chodzi o model jazdy mamy pełną dowolność – od szalenie trudnego bez żadnych wspomagaczy, po wersję dla posiadających kartę rowerową. Dla każdego coś uszytego na miarę.

Zabawę zacząłem od trybu kariery, gdzie na początku nie mogłem pozwolić sobie na żadne luksusowe auto, więc stanęło na Toyocie Aygo. Niespecjalnie porywający wybór, ale od czegoś trzeba zacząć. Już po kilku wyścigach dorobiłem się Suzuki SX4 w wersji sportowej, a obecnie śmigam Infinity G37. Fajny wózek, polecam.

Tutaj wyłania się już jeden ogromny atut – obecność aut, które na co dzień widzimy na ulicach i oglądamy w salonach. Od dłuższego czasu zastanawiam się który bank okraść, aby starczyło na nowe BMW X6, najlepiej odpowiednio w środku poprawione. W Forzie to banał – klikam i jadę, przed chwilą przejechałem się tym pojazdem po Nurburgringu i… chcę je jeszcze bardziej, świetnie się prowadzi.

Fani motoryzacji znajdą tutaj masę ustawień swoich aut, ale jeśli tak jak ja, nie chcecie tego robić – wcale nie musicie. Zawsze pozostaje możliwość zdania się na wirtualnego asystenta, który dobierze optymalne ustawienia czy tuning. Dla gracza pozostaje zatem sama radość ścigania się. Co ważne, po całkowicie prawdziwych torach rozrzuconych po całym świecie. Dosłownie – od Laguna Seci, przez tor Top Gear po Suzukę w Japonii. Wspomniałem Top Gear? Tak, gra posiada licencję tego programu, a co za tym idzie znajdziemy tu i głos Clarksona, i dziwne zadania do zrealizowania w długim trybie kariery.

Ten jest bowiem urozmaicony i nie polega wyłącznie na ściganiu – przed chwilą miałem np. za zadanie przewracać na punkty kręgle porozrzucane na trasie. Za każdy wyścig w karierze jesteśmy odpowiednio nagradzani – czy to gotówką na nowe samochody, czy też punktami doświadczenia, czy jeszcze puntami przywiązania do danej marki (wszystkie nam coś dają, nie są samymi cyferkami).

Chcąc podziwiać prawdziwe auta i trasy oczekuję jednak odpowiedniej oprawy – i na tym się nie zawiodłem. Ta jest absolutnie pierwszoligowa i te auta nie „wyglądają jak” prawdziwe odpowiedniki – to „są” prawdziwe odpowiedniki. Kapitalna robota, coś wspaniałego. Na dodatek, encyklopedyczny tryb Autovista pozwala nam zapoznać się z ciekawostkami na temat najwyższych osiągnięć myśli motoryzacyjnej – np. Ferrari 458 Italia czy Lexus LF-A. W fajny i interaktywny sposób.

Mało? Do tego dochodzi jeszcze szalenie rozbudowany tryb sieciowy, z możliwością nie tylko ścigania się, ale zakładania klubów i innymi opcjami społecznościowymi. Tego jeszcze, przed premierą samej gry, nie testowałem, ale zapowiada się wyśmienicie.

Jedna rzecz tylko mi się nie spodobała. Gracze lubią być nagradzani – za WSZYSTKO. Zatem nawet jak włączam na 5 minut pojedynczy wyścig, to chciałbym coś z tego mieć. Chociaż jakieś cholerne punkty doświadczenia. Ale niestety nic z tego – te mamy tylko w trybie kariery. Szkoda, w inne tryby teraz nie będzie mi się chciało grać.

I wiecie co? Napisałem to zaledwie po kilku godzinach spędzonych z grą. Strasznie daleko mi jeszcze do jej ukończenia, ale już teraz wiem, że chcę to zrobić. Nie traktujcie tego jako recenzji – ale jako zaproszenia do spróbowania sił. Wasi mężowie i synowie mogą nawet tego jeszcze nie wiedzieć, ale pewnie w Forzę 4 zagrają z przyjemnością i pościgają się setkami pojazdów doceniając pomruki dobiegające z silników. Pamiętajcie jednak, że tylko na Xboxie 360.

Za udostępnienie egzemplarza gry dziękujemy polskiemu oddziałowi firmy Microsoft.

PS Wiedziałem, że o czymś szalenie ważnym zapomnę. Gra jest w pełni zlokalizowana – razem z lektorem objaśniającym meandry zabawy. Tłumaczenie nie jest idealne – zdarzają się okropne kwiatki – ale generalne wrażenie pozostaje bardzo dobre.

PPS Gra obsługuje również Kinecta, kamerkę Microsoftu. Ale to nie jest zabawne.

PPPS Premiera 14 października.