24

Genialny niegdyś F.lux tonie. Te nowości mogą jednak go uratować

Stwierdzenie, jakoby f.lux miał tonąć nie jest bezzasadne. Zjawisko, wedle którego twórcy oprogramowania bazowego, tj. Microsoft, Apple oraz Google przysposabiają sobie bardzo popularną funkcję redukcja światła niebieskiego w ekranach smartfonów, tabletów komputerów nie wpływa dobrze na kondycję najważniejszego, zewnętrznego programu obsługującego tę możliwość. Stąd też, f.lux zapowiada bardzo ciekawe i potrzebne zmiany.

Czym jest f.lux? To program modyfikujący paletę kolorów w komputerze w taki sposób, aby zredukować emisję światła niebieskiego, które wieczorem może wpływać na jakość naszego późniejszego snu. W przypadku moim, moich kolegów z redakcji oraz znajomych, jest to aplikacja stanowiąca element swego rodzaju niezbędnika – zestawu programów, bez których obyć się nie można. Czy korzystanie z f.luxa rzeczywiście wpływa na nasze samopoczucie oraz sen? Według mnie tak – odczuwałem sporą poprawę pod tym względem w trakcie swoich początków z f.lux-em, podobne refleksje przekazują również osoby, które znam i wiem, że z tego rozwiązania korzystają.

Od pewnego czasu, f.lux szczęścia nie miał

Nagle wszyscy zainteresowali się możliwością redukcji światła niebieskiego. Trumna f.luxa wjechała – pierwszego gwoździa do niej wbiło Apple wyposażając macOS i iOS w Night Shift. Niektóre media wieściły koniec f.luxa na tej platformie. W międzyczasie, Microsoft uznał, że również może przysposobić sobie taką funkcję i ogłosił, że Windows 10 Creators Update również zostanie okraszone filtrem dla światła niebieskiego. To miało przypieczętować pogrzeb popularnej aplikacji, bez której życia nie wyobraża sobie mnóstwo osób.

Nowe funkcje mają zapewnić f.luxowi dalszy żywot

f.lux posiada również wersję Beta, w której fani mogą sprawdzić nowe funkcje jeszcze tuż przed ich wydaniem w iteracji stabilnej. Jeżeli macie takie życzenie, możecie ją pobrać stąd. Co nowego w najnowszej becie? Otóż, przede wszystkim możecie ustalić godzinę, o której zwykle się budzicie i rozpoczynacie pracę. Może okazać się, że podczas, gdy Wy już jesteście na nogach, f.lux zgodnie z harmonogramem dalej działa. Redukcja światła niebieskiego tuż po tym, jak wstaliśmy z łóżka jest bezcelowa, a w trakcie profesjonalnej pracy np. z materiałami wideo, czy zdjęciami może przeszkadzać. Każdorazowe wyłączanie aplikacji jest dodatkowo uciążliwe.

f.lux

Ale nie tylko, bo nowy f.lux to również automatyczne wyłączanie działania mechanizmu w konkretnych aplikacjach, a także mniejszy wpływ filtra na ilość klatek osiąganych w grach. Swoją drogą, nie rozumiem idei grania z włączonym f.luxem – niekoniecznie mi się to dobrze „spina”. Miłym dodatkiem będzie dołączenie trybu „zmęczonych oczu”, coś na co od dawna czekałem. Sam z powodu długiego przesiadywania przed komputerem mam problemy przede wszystkim z tzw. piachem pod oczami i nawet krople mają problem z załatwieniem tego problemu.

f.lux zacznie wreszcie poprawnie współpracować z monitorami podłączonymi przez DisplayLink (USB), choć w niektórych przypadkach tego typu scenariusz wykorzystania programu dalej może sprawiać kłopoty. Interfejs f.luxa będzie także (wreszcie!) niezależny od rozdzielczości ekranu, dzięki czemu w każdym ustawieniu będziemy mogli wygodnie nawigować po aplikacji.

To nie wszystkie nowości. F.lux zaproponuje Wam również kilka funkcji „smart”

f.luxa można sparować również z urządzeniami pracującymi w smart-standardzie Hue. Ciekawą funkcją jest również możliwość komunikowania się f.luxa z innymi urządzeniami za pomocą LAN API. To oznacza, że dzięki łączności w wewnętrznej sieci może on powiadomić inne sprzęty (również żarówki), że właśnie rozpoczęła się część harmonogramu zakładająca zmniejszenie emisji światła niebieskiego i inne urządzenia powinna zrobić podobnie, by zapewnić użytkownikowi jak najwyższy komfort.

Czy takie nowości pozwolą f.lux’owi przetrwać?

Biorąc pod uwagę to, że rozwiązania systemowe mające na celu redukcję emisji niebieskiego światła są nieco ograniczone i nie oferują tak bogatej palety funkcji, producent najpopularniejszego programu filtrującego może na razie spać spokojnie. Ale wyścig przecież jeszcze się nie skończył. Niewykluczone, że podobne rozwiązania będą kopiowane przez wytwórców oprogramowania bazowego – zarówno dla urządzeń ultramobilnych, jak i komputerów.