20

Firefox 15 wprowadzi najważniejszą zmianę od czasu wydania wersji 7. Ciesze się, ale to wciąż dla mnie za mało

Niedawno skarżyłem się, że większość zmian wprowadzonych w Firefoksie od czasu wydania wersji 7 była dla mnie nieistotna i nie przekonała mnie do powrotu do tej przeglądarki, ba, nie miała dla mnie większego znaczenia w ogóle. Dla odmiany przeglądarka Mozilli w wersji beta, która już niedługo stanie się Firefoksem 15, wprowadza naprawdę istotną zmianę i […]

Niedawno skarżyłem się, że większość zmian wprowadzonych w Firefoksie od czasu wydania wersji 7 była dla mnie nieistotna i nie przekonała mnie do powrotu do tej przeglądarki, ba, nie miała dla mnie większego znaczenia w ogóle. Dla odmiany przeglądarka Mozilli w wersji beta, która już niedługo stanie się Firefoksem 15, wprowadza naprawdę istotną zmianę i podobnie jak w wersji 7, dotyczy ona optymalizacji korzystania z pamięci, a konkretnie wymuszania zwolnienia jej przez rozszerzenia zainstalowane w przeglądarce. Firefox będzie chyba najbardziej zoptymalizowaną pod tym kątem przeglądarką, ze wszystkich rozwiązań dostępnych na rynku.

Do tej pory część rozszerzeń po zamknięciu karty lub załadowaniu innej strony nie zwalniały zajętej pamięci. Owocowało to wzrostem zużycia pamięci, która pozostawała zajęta aż do zamknięcia całej przeglądarki. Zmiany poczynione w nowej wersji Firefoksa wymuszają zwolnienie pamięci dla zamkniętej karty czy po załadowaniu nowej strony. Jak duże różnice to oznacza? To oczywiście zależy od rozszerzenia. Jeśli ktoś w ogóle nie korzysta z rozszerzeń, nie zyska nic. Jednak w niektórych przypadkach korzyści są spektakularne.

Serwis H-online podał przykład rozszerzenia słynącego z pamięciożerności – SiteAdvisor 3.1.4. Po otworzeniu 150 zakładek rozszerzenie zajmowało od 1,4 do 1,7 GB pamięci. A po zamknięciu wszystkich zwalniane było zaledwie… 200 MB. Po wprowadzaniu poprawek w wersji 15 Firefoksa niemal cała zajęta przez SiteAdvisor pamięć zostaje zwolniona, a użytkownik odzyskuje większość swojego RAMu. Szczególnie dobrze widać to na poniższym wykresie.

Jeśli zastanawiacie się kto otwiera 150 kart jednocześnie (a są takie osoby), przypomnę tylko, że skoro pamięć nie zostaje zwolniona, zakładki nie muszą być otwarte w tym samym czasie. Wystarczy, że otworzymy 150 różnych zakładek w ciągu całego czasu używania przeglądarki, a to wcale już takie trudne nie jest. Myślę, że ja spokojnie przekraczam tę liczbę w ciągu dnia. Dodatkowo, jeśli korzystamy z wielu rozszerzeń jednocześnie, problem się nawarstwia. Dlatego dla części użytkowników przeglądarki Mozilli, wprowadzona zmiana będzie miała niebagatelny wpływ na jej działanie.

Na tym nie koniec optymalizacji. Kolejnym krokiem będzie usuwanie piaskownic (sandbox), które zostały stworzone, ale nie są obecnie wykorzystywane. Również niechlujnie napisane rozszerzenia często zostawiają takowe za sobą.

Wszystkie te zmiany mogą doprowadzić do tego, że Firefox będzie się specjalizował w działaniu na komputerach z ograniczonymi zasobami i nie tylko. Oczywiście, pamięć jest po to, żeby jej używać, ale jej bezsensowne marnowanie również nikomu nie służy. Biorąc pod uwagę coraz większe rozpasanie Chrome pod tym względem, taka alternatywa może być bardzo przydatna dla wielu z nas. MOżliwość wyboru jest zawsze w cenie.

Nie mam jednak złudzeń. Te zmiany nie wystarczą, żeby przyciągnąć użytkowników konkurencji, którzy obecnie są zadowoleni z tego co mają. Priorytetem jest lepsze doświadczenie korzystania z przeglądarki, a więc to co można zauważyć gołym okiem, a nie w menadżerze zadań. Jednym z problemów jest chwilowe blokowanie interfejsu, gdy przeglądarka ma wiele do zrobienia, co owocuje nieprzyjemnym wrażeniem znanym niegdyś z za wolnych komputerów. O innych irytujących kwestiach pisałem przy okazji wydania finalnej czternastki. Jeśli te problemy nie zostaną rozwiązane, prędzej sięgnę po Operę, niż produkt Mozilli. Nie oznacza to jednak, że nie doceniam wprowadzonych ulepszeń. Wciąż mam nadzieję, że nadejdzie taki dzień, kiedy powiem: „Na takiego Firefoksa właśnie czekałem”.