Moje przemyślenia

Finansowy lincz internautów na największym rejestratorze domen

JR
Jan Rybczyński
37

Czasami odnoszę wrażenie, że najbardziej wpływowi tego świata, czyli wielkie firmy, politycy mogą wszystko, a my, szaraczki internetu możemy najwyżej zbierać podpisy pod petycjami, które być może w ogóle nie zostaną wzięte pod uwagę i tak naprawdę nie mamy wpływu na np. cenzurę w internecie. Wszystk...

Czasami odnoszę wrażenie, że najbardziej wpływowi tego świata, czyli wielkie firmy, politycy mogą wszystko, a my, szaraczki internetu możemy najwyżej zbierać podpisy pod petycjami, które być może w ogóle nie zostaną wzięte pod uwagę i tak naprawdę nie mamy wpływu na np. cenzurę w internecie. Wszystko wskazuje jednak na to, że internauci mogą więcej, niż tylko podpisać się pod apelem, zwłaszcza jeżeli sprawa dotyczy firmy zarabiającej w na usługach internetowych. Wystarczy, że internauci odetną dopływ gotówki. Taka sytuacja spotkała GoDaddy - największą firmę rejestrującej domeny na świecie, która poparła SOPA (Stop Online Piracy Act). Wygląda na to, że straty GoDaddy będą ogromne.

Na początek trzeba wyjaśnić o co chodzi z SOPA, skąd ten bunt i kto to jest GoDaddy, oraz czym zasłużył sobie na karę ze strony internautów.

SOPA, czyli Stop Online Piracy Act to propozycja ustawy powstałej w Stanach Zjednoczonych, która w ramach walki z piractwem i ochrony praw autorskich pozwala na wnoszenie nakazów sądowych wobec stron łamiących lub pozwalających na łamanie praw autorskich, tyczy się to również stron znajdujących się poza USA. Właściciel praw autorskich do np. filmu czy muzyki mógłby zgodnie z ustawą blokować strony, na których znajduje się materiał chroniony prawem autorskim.

Problem polega na tym, że SOPA może być wykorzystana również w innych celach, np. cenzurowania internetu. Parafrazując, skoro będzie można blokować strony w internecie, to wskażcie mi stronę a paragraf się znajdzie. O nadużywaniu władzy blokowania zakazanych treści pisałem na przykładzie Warner Bros, który usuwał pliki z serwisu HotFile, pomimo, że żadnych praw do tych plików nie posiadał. Po prostu takie działanie było opłacalne dla Warner Bros (w miejsce usuniętych plików pojawiały się reklamy tego wydawcy), który robił użytek ze swojej dominującej pozycji.

GoDaddy to z kolei największa na świecie firma rejestrująca domeny i oferująca hosting. W 2010 roku obsługiwała 45 milionów domen i jest 4 razy większa od najbliższej konkurencji. Aby zasłużyć sobie na finansowy lincz od internautów, znalazła się na liście popierającej ustawę SOPA. To wystarczyło, aby ludzie zaczęli masowo przenosić swoje domeny do konkurencji, żeby pokazać swoją dezaprobatę wobec poparcia SOPA przez GoDaddy.

Pierwszy raz natknąłem się na historię osoby przenoszącej swoje domeny na Google+. Emil Oppeln-Bronikowski udostępnił w swoim strumieniu wpis Chrisa Healda. Chris opisał jak po przeniesieniu ponad 60 domen z GoDaddy do konkurencji otrzymał telefon od reprezentanta firmy. Reprezentant chciał poznać przyczynę nagłego przeniesienia niemal wszystkich posiadanych przez Chrisa domen jednocześnie. Chris odpowiedział, że nie może zgodnie ze swoim sumieniem przekazywać swoich pieniędzy firmie, która wspiera SOPA. Dodał, że zdaje sobie sprawę, że firma ostatecznie wycofała się z tego poparcia, ale jego zaufanie do GoDaddy zostało zniszczone. Reprezentant przeprosił za zaistniałą sytuację i pytał czy istnieje sposób, żeby go jednak przekonać, żeby został, na co Chris odparł, że nie ma takiej możliwości.

Skoro firma mająca 45 milionów domen dzwoni do poszczególnych klientów, to znaczy, że wycofywanie domen okazało się bardzo skutecznym krokiem, inaczej nie zawracali by sobie głowy takimi telefonami.

Serwis PCWorld zwraca również uwagę, że konkurencja nie śpi i chce jak najwięcej ugrać, korzystając z faktu bojkotowania GoDaddy, oferując zniżki na transfer domen. Chodzi o takie firmy jak Hover, Name.com oraz Namecheap. Szczyt transferów powinien odbyć się własnie dzisiaj, ponieważ to własnie na czwartek umówili się użytkownicy serwisu Reddit, nazywając go " Go Daddy boycott on Thursday". Korzystając z faktu, konkurencyjny Namecheap ten sam dzień nazwał "Move Your Domain Day", gdzie przeniesienie domeny kosztuje 7$ przy skorzystaniu z kodu rabatowego: SOPASUCKS. Dodatkowo z każdych 7$ jeden dolar trafi do organizacji charytatywnej Electronic Frontier Foundation, która jest przeciwna SOPA. W ostatnim tygodniu do Namecheap przeniesiono 40 000 domen, ale nie wiadomo dokładnie ile z nich pochodzi od GoDaddy.

Jak zwraca uwagę Tech Crunch, GoDaddy zostało oficjalnie wycofane z listy wspierających SOPA, można więc uznać, że finansowy lincz internautów jest w tym momencie niepotrzebny i napędza go jedynie psychologia tłumu. Można zastanawiać się czy GoDaddy zasłużył sobie na taką zmasowana akcje, czy jest tylko ofiarą, na której skupił sie gniew internetowych aktywistów.

Niezależnie od tego, cała akcja przenoszenia domen jest ważnym sygnałem - ignorowanie głosu internautów nie pozostaje całkowicie bezkarne, jeśli ktoś popiera mocno kontrowersyjną ustawę, musi liczyć się z konsekwencjami, które są dotkliwe i mierzone w pieniądzach uciekających z kieszeni.

Nie zapominajmy, że wobec piratów, zwłaszcza w USA, również stosowane są kary mające za zadanie odstraszyć innych ewentualnych piratów. Nie rzadko widzi się wyroki nakładające setki tysięcy dolarów za niezbyt imponujący zbiór muzyki MP3. Tym razem mamy sytuacje odwrotną, moim zdaniem konieczną dla zachowania równowagi.

Internet nie służy w końcu tylko i wyłącznie do robienia pieniędzy, nie jest mam nadzieje, jedynie zabawką w rękach najbardziej wpływowych ludzi. Zwykli internauci, dla których wolność słowa i równość w internecie jest ważna, również powinni się liczyć.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

domenySOPA