208

Filip Chajzer zaatakowany w potworny sposób – Internet staje się coraz większym ściekiem

Filip Chajzer, dziennikarz, który od pewnego czasu zmaga się z życiową tragedią został w brutalny sposób zaatakowany przed weekendem. Sprawa jest podobna do tego, co stało się 2 tygodnie przed tym, gdy bardzo niewybredną wiadomość wysmarowała do niego jedna z użytkowniczek Facebooka. Co zrobił w obu przypadkach Chajzer? Upublicznił dane hejterów doprowadzając ich do skruchy i przeprosin. Jak zwykle w takich przypadkach - sprawa ma dwie strony jak i kij ma dwa końce (a proca ma nawet trzy).

Filip Chajzer dokonał samosądu. O co poszło?

Jeżeli śledzicie wydarzenia z showbiznesu, to zapewne wiecie, iż niedawno Filip Chajzer stracił dziecko – chłopczyk zginął w wypadku samochodowym. Przez to dziennikarz na pewien czas odpuścił sobie obecność w mediach. Udało się, Chajzer wrócił do pracy, mówi o tym, że godzi się ze swoim losem, jednak on jeden tylko wie, co czuje w chwilach, gdy przychodzi zwątpienie. Nie mogę się stawiać w jego sytuacji, nigdy nie przeżyłem podobnej tragedii i aż ciarki mnie przechodzą, że mogłoby to się stać komuś z moich bliskich. Jeszcze na tyle jestem człowiekiem, że zwyczajnie potrafię współczuć.

Upgrade. Mija kilka godzin od mojego ostatniego posta. Brzmiał on tak:"Ok. Wypadek. Stało się. Przeprosiłem. Tyle….

Opublikowany przez Filip Chajzer na 7 kwietnia 2016

Być może naiwnie jeszcze wierzę, że w ludziach jest tyle samo współczucia, co i we mnie, a Internet wyciąga z człowieka najgorsze instynkty. Polecę mocniejszym przykładem – oczywiście Wam go absolutnie nie życzę. Wyobraźcie sobie, że stajecie na podobnym rozdrożu jak Chajzer, tracicie kogoś bliskiego, a jakiś człowiek z ulicy sugeruje Wam, że być może lepiej by było, gdybyście stracili kolejne. Niezły but w twarz, prawda? Co robicie?

W podobny sposób, ale w Internecie został zaatakowany Filip Chajzer. Hejter trzy dni temu postanowił zasugerować dziennikarzowi, że może byłoby lepiej, gdyby ten stracił jeszcze jedno dziecko. 2 tygodnie wcześniej natomiast internautka zarzuciła Chajzerowi, że ten lansuje się na śmierci swojego synka. W obydwu przypadkach skończyło się na tym, iż dziennikarz opublikował dane użytkowników Facebooka na swoim oficjalnym profilu, a następnie otrzymywał przeprosiny wystraszonych atakujących. Z jednej strony osiągnął to, co chciał. Z drugiej jednak – czy samosąd w takich wypadkach jest zasadny?

Samosąd jest trudny do usprawiedliwienia. I Filip Chajzer zapewne o tym wie

filip chajzer

Jednak trudno mnie jest sobie wyobrazić, co ja robię w sytuacji, gdzie ktoś dokonuje tak brutalnego ataku w moją stronę. Jak wspomniał mój redakcyjny kolega, Maciej Sikorski podczas dzisiejszego kolegium redakcyjnego – samosąd może być naprawdę niebezpieczny. Przywołał nawet przykład rapera „Peja”, który podczas koncertu nawoływał do linczu na jednym z uczestników koncertu. Choć nie zgadzam się odrobinę z takim porównaniem, to mimo wszystko może w nim ktoś znajdzie stosowną puentę do sytuacji Filipa Chajzera.

Ale co do cholery stało się z ludźmi? Czy rzeczywiście jesteśmy tak zezwierzęceni?

Jako, że prowadzę badania na temat rozwoju zjawiska internetowego hejtu obserwując media oraz zjawiska powszechne w polityce, życiu codziennym dochodzę do wniosku, iż ostatnimi czasy w Polsce dochodzi do eskalacji takich zachowań. I co gorsza, nie jestem pewien motywów, które pchają ludzi do takich kroków. Trudno jest badać owe zjawisko, kiedy nikt nie przyzna się do tego, że jest hejterem i raczej nie powie, że robi to z tego i tego powodu. Można jedynie domniemywać, że jest to sposób na odreagowania trudów codzienności. Szkoda jednak, że dotyka to niczemu niewinnych ludzi – nie jestem w stanie zrozumieć tego, że kogokolwiek może satysfakcjonować dokopanie i tak porządnie skopanej przez los osobie.

Skąd się bierze samosąd w takich sprawach?

Samosąd to skutek bezsilności – nasze prawo nie zakłada samosądu, a nawet w przypadku obrony koniecznej jest niesamowicie restrykcyjne. Jednak w Polsce, a także na całym świecie brakuje mocnych i jednoznacznych przepisów, które chroniłyby ofiary internetowego hejtu. To jest możliwe, ale droga dochodzenia swoich praw oraz śmieszne (w moim mniemaniu) sankcje powodują, iż nie można tutaj mówić o pełnej ochronie godności. Dodajmy do tego mylne przekonanie o anonimowości Internautów i cały czas podburzane społeczeństwo przez media i polityków… mieszanka wybuchowa gotowa.

Grafika: 1, 2