21

[Felieton] Paweł Tkaczyk o ryzyku, topielcach i startupach

Zapraszam do gościnnego felietonu Pawła Tkaczyka człowieka, który zarabia na opowiadaniu historii. Każdy kto kiedyś słyszał Pawła w akcji wie, że to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Paweł jest jednym z niewielu „marketingowców”, umiejących opowiadać ciekawe historie i których zawsze z zainteresowaniem słucham i czytam. Tym bardziej wiec cieszę się, że jest szansa na to, […]

Zapraszam do gościnnego felietonu Pawła Tkaczyka człowieka, który zarabia na opowiadaniu historii. Każdy kto kiedyś słyszał Pawła w akcji wie, że to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe.

Paweł jest jednym z niewielu „marketingowców”, umiejących opowiadać ciekawe historie i których zawsze z zainteresowaniem słucham i czytam. Tym bardziej wiec cieszę się, że jest szansa na to, że Paweł od czasu do czasu podzieli się na Antyweb swoimi przemyśleniami. Przechodząc jednak do sedna, zapraszam do felietonu:

Większość startupów nigdy nie osiągnie zawrotnego sukcesu – jeśli wchodzisz w tę branżę, powinieneś sobie zdawać z tego sprawę. O jakiej większości mówimy? O przytłaczającej – nawet 90% projektów kończy się porażką lub „żyje sobie” bez cienia nadziei na świetlaną przyszłość. Ta branża to ryzyko. A co wiemy o ryzyku? Okazuje się, że całkiem sporo. I jeśli zamierzasz obracać się w startupowym światku, warto odrobinę tej wiedzy łyknąć. Będziesz podejmować bardziej racjonalne decyzje.

Dwa podejścia do ryzyka

 

Wyobraź sobie, że jakiś śmiałek, troll patentowy lub ktokolwiek inny wytoczył proces Twojej firmie. Żąda 100 tys. złotych odszkodowania, ale gotów jest pójść na ugodę za 30 tys. Twój prawnik mówi Ci, że w sądzie masz 90% szans na wygranie sprawy (i nie będziesz musiał nic płacić), ale wiadomo, jak jest z sądami… Całkowitą pewność będziesz mieć dopiero, kiedy sędzia ogłosi wyrok. Z drugiej strony możesz uzyskać pewność, idąc z człowiekiem na ugodę, płacąc 30 tysięcy i zapominając o sprawie.

W sytuacjach, w których w grę wchodzi uniknięcie straty, większość z nas przyjmuje strategię unikania ryzyka. Zamiast borykać się z niepewnością sądu (w którym mamy większą szansę na wygraną, ale jest też jakaś szansa na poniesienie straty), wybieramy pewność jaką daje nam ugoda. Firmy ubezpieczeniowe doskonale zdają sobie z tego sprawę, tak samo jak firmy, które skupują długi.

Postaw się teraz w sytuacji Twojego przeciwnika. Wytoczył Ci proces, w którym może wygrać 100 tysięcy, ale szansa na to wynosi 10%. Twoi prawnicy proponują mu ugodę – pewne 30 tysięcy. W sytuacji, w której mamy do czynienia nie ze stratą, ale z potencjalnym zyskiem, nasza strategia się zmienia – jesteśmy bardziej skłonni do poszukiwania ryzyka. Dlatego jest spora szansa, że Twoi prawnicy musieliby pozywającemu zaproponować nieco więcej, niż 30 tysięcy, by zrównoważyć jego pęd do spotkania się z Tobą w sądzie.

Sztuka zostawiania projektów

 

Badania nad skłonnością do ryzyka i unikaniem straty prowadzili w latach 70-tych XX wieku dwaj psychologowie: Amos Tversky i Daniel Kahneman. Ten ostatni otrzymał za swój wkład ekonomicznego Nobla – jako pierwszy Amerykanin w historii.

Jednym z zachowań związanych z poszukiwaniem ryzyka, na które natknęli się Tversky i Kahneman był tzw. przesąd utopionych kosztów. Jeśli inwestujesz czas i pieniądze (nawet niewielkie, jak Ci za chwilę pokażę) w projekt, mylnie oceniasz jego szanse na osiągnięcie sukcesu. Przykład?

W 1968 roku amerykańscy badacze, Knox i Inkster, wybrali się na wyścigi konne, by pytać ludzi, jak oceniają szanse koni, na które postawili lub dopiero mieli postawić pieniądze. Okazało się, że nawet jeśli zupełnie niedawno postawiłeś niewielką sumę pieniędzy (2 dolary w ciągu ostatniej minuty – w przypadku wyścigów konnych), Twoje poglądy zmieniają się niemal natychmiast. Średnia ocena „swojego” konia (na 7-punktowej skali) wśród ludzi, którzy dopiero stali w kolejce do postawienia pieniędzy to ok. 3,5. Tymczasem ludzie, którzy postawili swoje 2 dolary oceniali „swoje” konie na niemal 5!

Kultura upadania

 

Jeśli jesteś w branży startupowej, jesteś bardziej skłonny do poszukiwania ryzyka, niż reszta populacji. Nie ma w tym nic złego, można na tym zarobić pieniądze. Ważne jednak, byś wiedział, jak realnie to ryzyko oceniać. Twój własny mózg knuje tu przeciw Tobie. Jak sobie z tym radzić?

  • Miej świadomość tego, że się mylisz. Przesąd utopionych kosztów jest zjawiskiem powszechnym, ale jeśli wiesz, że Twój mózg Cię oszukuje, możesz brać na to poprawkę.
  • Zasięgnij opinii kogoś z zewnątrz. Jeśli nie możesz ufać sobie, zaufaj komuś, kto nie „utopił” w Twoim projekcie kilku miesięcy życia i nie zainwestował w niego własnych pieniędzy. Dlatego rzetelny mentoring w przypadku startupów jest ważny i niezbędny.
  • Nie wahaj się zostawić źle rokującego projektu. Ta jedna rzecz różni dobrego przedsiębiorcę od przeciętnego: umiejętność realnego ocenienia, kiedy projekt należy zostawić i poświęcić swój czas na coś bardziej produktywnego.
  • Wypracuj kulturę upadania. Nieudany projekt w środowisku, w którym 90% projektów upada nie jest wstydem czy porażką, jest czymś normalnym. To jak zarażenie się chorobą, na którą odporne jest 10% ludzi – nic w tym specjalnego. Naucz się wynosić lekcje z upadku i znajdować w sobie siłę do rozpoczynania od nowa. W końcu się uda.
  • Ucz się, zdobywaj doświadczenie. Badania pokazują, że „oszukuje nas” tzw. automatyczny system w naszym mózgu, ale na jego działanie wpływa nasza wiedza i doświadczenie. Im więcej będziesz ich mieć, tym lepsze decyzje będziesz podejmować w przyszłości. Nie stój w miejscu.

Przemyśl i… powodzenia.
foto by Ola Anzel – www.olaanzel.pl