4

Co Facebook chce ukryć przed Unią Europejską?

facebook
Portal Marka Zuckerberga ma niemały problem z Komisją Europejską, ponieważ ta zażądała od niego wewnętrznej korespondencji pracowników. Lista zawiera 2500 słów kluczowych. Facebook ani myśli udostępniać maili.

Facebook nie ma ostatnio dobrej passy. Gdybym miał prześledzić jego perypetie tylko z ostatnich trzech miesięcy, w tym artykule nie znalazłoby się już miejsce na nic innego. Trzeba jednak wiedzieć, żę serwis walczy na kilku frontach z władzami różnych regionów. Najważniejsze dla niego są oczywiście dwa obszary – Stany i Europa. I dzis skupimy się na tym drugim regionie, ponieważ to tutaj ostatnio Facebookowi trochę zapalił się grunt pod stopami. Facebook ściera się tu bowiem z Komisją Europejską i uważa, że ta w trakcie śledztwa antymonopolowego… narusza prywatność korporacji?

Facebook vs. Unia Europejska – kto ma rację?

Zanim przejdziemy do rzeczy – w takich sytuacjach, kiedy powody pewnych zachowań są niejasne, kluczowym czynnikiem w ocenie działań danej firmy jest zaufanie oceniającego do niej. W moim przypadku Facebook przez wszystko, co robił przez ostatnie lata, zredukował swój kredyt zaufania do zera. A czego dotyczy sprawa? Otóż w toku postępowania antymonopolistycznego, Komisja Europejska zażądała od firmy dokumentów dotyczących wewnętrznych praktyk firmy. W ramach tych dokumentów miały znaleźć się także maila samych pracowników, w których jest przynajmniej jeden z 250 zwrotów ustalonych przez komisję. Takie zwroty to chociażby „duże pytanie” czy „to niedobrze dla nas”. Chodziło tu zapewne o ustalenie, jak wyglądały procesy zachodzące w firmie i czy pracownicy pomiędzy sobą nie ujawniali informacji, które potwierdzałyby zarzucane Facebookowi praktyki.

facebook

Facebook jednak ani myśli przekazywać takich danych komisji. W rozmowie z prasą prawnik firmy, Tim Lamb, stwierdził:

Wyjątkowo szeroki charakter wniosków Komisji oznacza, że ​​bylibyśmy zobowiązani do przekazania przeważnie nieistotnych dokumentów, które nie mają nic wspólnego z dochodzeniami Komisji, w tym wysoce wrażliwych danych osobowych, takich jak informacje medyczne pracowników, osobiste dokumenty finansowe i prywatne informacje o rodzinie. członków pracowników

Innymi słowy – Facebook dokumentów nie da, zasłaniając się tym, że w firmowej korespondencji mogą być prywatne informacje pracowników. Dlatego z całą sprawą idzie do sądu, który ma rozstrzygnąć, czy takie prośba jest uzasadniona i zgodna z prawem.

W tym starciu jestem po stronie UE

Nie wiem jak dla was, ale mnie argument o tym, że Facebook nie udostępni swojej wewnętrznej korespondencji mogącej być kluczowym dowodem na czerpanie dochodów z nieuczciwych, ale wartych  miliardy euro praktyk monopolistycznych, ponieważ w firmowej korespondencji mogą znaleźć się prywatne dane, których nie powinno tam de facto być, w ogóle nie przekonuje. Fakt, że Facebook „nagle” zaczął dbać o prywatność, kiedy dotyczy to jego przypadku, a nie użytkowników jego portalu, jest materiałem na dobrego, choć dosyć smutnego mema. Obawiam się, że zagrywka Facebooka obliczona jest na przedłużenie postępowania, być może danie sobie czasu zamiecenie niewygodnych faktów pod dywan. Czy tego chcemy czy nie – współczesna legislacja taki ruch jak najbardziej dopuszcza, dlatego wyniku starcia na linii Komisja Europejska – Facebook nie zobaczymy jeszcze pewnie przez długi czas.

A wy komu wierzycie?

Źródło