23

Facebook skończył z fanami?

Facebook bawi się w zmiany nazewnictwa. Niedługo planuje całkowicie zakończyć z „fanami” stron (fan page) na rzecz „lubię ich”. Uzasadnienie jest dość proste. Ludzie często lubią daną markę czy daną stronę, słowo fan jest zbyt mocnym opisem ich relacji nie koniecznie oddającym rzeczywistość. W ten sposób zamiast zostawać fanem danej strony czy marki na facebooku […]

Facebook bawi się w zmiany nazewnictwa. Niedługo planuje całkowicie zakończyć z „fanami” stron (fan page) na rzecz „lubię ich”. Uzasadnienie jest dość proste. Ludzie często lubią daną markę czy daną stronę, słowo fan jest zbyt mocnym opisem ich relacji nie koniecznie oddającym rzeczywistość. W ten sposób zamiast zostawać fanem danej strony czy marki na facebooku teraz będziemy ją po prostu lubić, bo lubić podobno jest łatwiej no i jest częściej klikane.

Poza tym „lubienie” danej strony będzie miało takie same konsekwencje jak obecnie bycie jej fanem. Trzeba będzie trochę tylko pozmieniać nazewnictwo i sposób komunikacji. Nie będziemy już bowiem mieli tysięcy fanów tylko tysiące lubiących naszą firmę.

Tajny dokument FB opisujący zmianę (tak tajny, że został wysłany do agencji):



Czy natomiast zmianę zrozumieją użytkownicy? Zostanie fanem strony oznaczało, że informacje przez nią generowane znajdziemy w naszym streamie. Like działało do tej pory na poziomie wpisów ale w zupełnie inny sposób, niejako bez konsekwencji. Można było kliknąć i zapomnieć.

Facebook zakłada, że po tej zmianie strony firmowe nabiorą większego rozpędu i zyskają jeszcze szersze grono użytkowników. Bardzo możliwe, że tak się stanie – czy jednak te mniej przemyślane klikanie w „like” nie odbije się za chwilę czkawką?

Mi osobiście brakuje na Facebooku neutralności – ja „obserwuję” daną stronę czy firmę dlatego bo publikuje ciekawe informacje. Nie jestem ani jej fanem ani też nie mogę powiedzieć, że ich lubię. Rozumiem jednak, że w tej zabawie mają być proste i pozytywne emocje.

Ciekawi mnie jak spece od marketingu, budowania marki i social media podejdą do tego „chwytu marketingowego”?