facebook
6

Czy Facebook udaje głupiego? Cóż, na to wygląda

Jak wynika z informacji pochodzącej z serwisu Fundacji Panoptykon, Facebook odmówił przyjęcia przygotowanego pozwu w języku polskim, złożonego przez Społeczną Inicjatywę Narkopolityki - chodzi o blokowanie jej wpisów w medium społecznościowym. Gigant jednak odmówił jego przyjęcia twierdząc, że... nie rozumie polskiego języka.

Społeczna Inicjatywa Narkopolityki od wielu lat pracuje na rzecz liberalizacji prawa narkotykowego, odnosząc się do polityki redukcji szkód. Uważa, że niektóre substancje obecnie zakazane z punktu widzenia prawa powinny został uczynione legalnymi – tak, aby nie dochodziło do szkodliwej penalizacji uzależnionych lub próbujących substancji psychoaktywnych w zgodzie z ponoszonym przez siebie ryzykiem. Co więcej, proponuje zupełnie inne niż obecnie wykorzystywane w Polsce metody walki z uzależnieniami oraz nielegalnym handlem narkotykami.

Wcześniej, warszawski Sąd Okręgowy miał przychylić się do wniosku o zabezpieczenie i formalnie zakazał Facebookowi usuwania jakichkolwiek materiałów należących do organizacji. Facebook wykorzystał unijne przepisy i odmówił odbioru przesyłki sądowej twierdząc, że została ona napisana w niezrozumiałym dla niego języku. W swojej argumentacji twierdzi, że „nie ma w swoim zespole procesowym pracowników mówiących po polsku”. Akurat w to nie chce nam się wierzyć: firma doskonale świadczy swoje usługi na polskim rynku i ma niemały sztab ludzi (których znamy). Czy pismo sądowe napisane w „niezrozumiałym języku” rzeczywiście jest taką przeszkodą?

Zobacz także: YouTube usunął kanał „Wiem co ćpiem”

Sąd w odpowiedzi na ten krok Facebooka zobowiązał SIN do wpłacenia zaliczki na tłumaczenie dokumentów sądowych (1894,41 zł) – nie jest to ostateczna kwota i najprawdopodobniej wzrośnie.

W sprawie SIN vs Facebook walczymy o to, by zablokowani użytkownicy mogli skutecznie kwestionować decyzje o usunięciu treści, jeśli uznają je za niesłuszne czy nieuzasadnione. Chcemy, żeby platformy internetowe stworzyły możliwość skutecznego odwołania od swoich decyzji (czyli m.in. wprowadziły procedurę umożliwiającą przedstawienie zablokowanemu użytkownikowi własnej argumentacji) i żeby uzasadniały podejmowane decyzje. Dodatkowo od ostatecznych decyzji platform powinna istnieć możliwość odwołania się do sądu. Podstawowym warunkiem umożliwiającym realizację tych uprawnień przez użytkowników jest możliwość posługiwania się przez nich znanym im językiem. Dlatego mamy nadzieję, że sąd przychyli się do naszych argumentów i uzna, że nie musimy tłumaczyć pozwu na angielski.

Facebook w cwaniacki sposób wykorzystuje unijne przepisy

Jak wspomniałem wcześniej, Facebook z pewnością jest w stanie odczytywać pisma sądowe w języku polskim, jednak doskonale wie o tym, że może w swoim interesie wykorzystać unijny przepis i zwyczajnie utrudnić SIN prowadzenie sprawy. Zresztą, doskonale tę sprawę rozpatruje sam Panoptykon:

Facebook kieruje usługi do polskich użytkowników – korzysta z niego ok. 16 mln polskich użytkowników, wszelkie dokumenty regulujące sposób korzystania z serwisu udostępnione są w języku polskim. Po ich akceptacji stanowią one umowy, jakie Facebook zawarł ze swoimi użytkownikami. Oznacza to, że Facebook jest stroną kilkunastu milionów umów sporządzonych w języku polskim. Trudno zatem uznać, że korporacja nie zna języka polskiego.

Źródło: Fundacja Panoptykon