facebook
1

Spokojnie, nic się nie dzieje. Facebook też Was słucha

Czy kogoś jeszcze to dziwi? Nie spodziewałem się niczego innego: media technologiczne rozpisują się dzisiaj o tym, że Facebook zatrudniał zewnętrzne firmy, które miały za zadanie słuchać i przepisywać nagrania pochodzące z naszych konwersacji głosowych prowadzonych przez Messengera.

Po tym, jak o takie praktyki posądzono Google oraz Apple, przyszedł czas na Facebooka, który w ostatnim czasie najmocniej jest kojarzony z wszelkimi przewinieniami dotyczącymi prywatności użytkowników. Okazuje się, że rozmowy głosowe prowadzone przez komunikator Messenger są (były) nagrywane oraz przekazywane do firm trzecich. Ich zadaniem było odsłuchanie nagrania i wykonanie transkrypcji. Oficjalnie, ta procedura odbywała się na potrzeby testów mechanizmu rozpoznającego mowę i samodzielnie tworzącego takie transkrypcje. Facebook ponadto w swoim oświadczeniu oznajmił, że wszelkie dane pozyskane w ten sposób zostały zanonimizowane, a użytkownicy wyrazili na to zgodę.

Zobacz także:Jak ulepszyć Messengera? Trzeba okraść Telegrama

Jesteście tym w jakikolwiek sposób zaskoczeni? Bo ja absolutnie nie. Mogłem strzelać w ciemno, że Facebook w jakiś sposób nas podsłuchuje i gdybym się zastanowił nad tym, co może od nas pozyskać, być może wpadłbym na możliwość przechowywania rozmów głosowych oraz przeznaczenie ich do późniejszej transkrypcji. Giganci technologiczni, jeżeli mają taką możliwość, chętnie korzystają z danych udostępnianych przez użytkowników do wzmacniania swoich usług – w tym przypadku chodzi o rozpoznawanie mowy oraz dokonywanie transkrypcji.

Messenger

Niby nie ma się czym przejmować. Ale…

Tego typu dane lądują u zewnętrznych firm, a to już powinno wzbudzać nasze podejrzenia co do bezpieczeństwa naszych informacji. Co więcej, Facebook absolutnie nie chwalił się tym, że w ogóle prowadzi takie „badania” i że zleca je zewnętrznej firmie. Za każdym razem o tego typu praktykach dowiadujemy się dzięki dziennikarzom, którzy w różny sposób docierają do tego typu sygnałów. Nie mamy więc do czynienia z sytuacją, w której technologiczni giganci są z nami szczerzy oraz prowadzą transparentną politykę odnoszącą się do pozyskiwania i przetwarzania takich informacji. Właśnie to wzbudza zdecydowanie najwięcej kontrowersji wśród obserwatorów takich spraw.

Facebook po wypłynięciu tych informacji oznajmił, że od co najmniej tygodnia nie prowadzi już takich badań i nie zbiera nagrań za pośrednictwem Messengera. Przypadek? Przypuśćmy, że tak, a Facebook wcale nie miał złych intencji w przekazywaniu nagrań swoich użytkowników innym firmom.

Jak wskazuje m. in. Bloomberg, nad projektem pracowało około tysiąca pracowników kontraktowych, którzy odsłuchiwali nagrania i następnie wykonywali manualną transkrypcję. Dane te następnie były przekazywanie inżynierom zajmującym się rozwojem technologii rozpoznawania mowy z podobnych nagrań – tak, aby usprawnić jej działanie za pomocą nowych, dokładnych danych wejściowych.