10

Facebook jako źródło cierpień

Można przeczytać wiele rzeczy na temat Facebooka. O tym, że staje się częścią naszego codziennego życia, jak zbliża nas do innych, jak może wywołać prawdziwe rewolucje i zmianę społeczną, jak i to, że najwięcej znajomych mają te osoby, które w świecie realnym również są aktywnie społecznie. Niektórzy są zdania, że prowadzi do alienacji i samotności. […]

Można przeczytać wiele rzeczy na temat Facebooka. O tym, że staje się częścią naszego codziennego życia, jak zbliża nas do innych, jak może wywołać prawdziwe rewolucje i zmianę społeczną, jak i to, że najwięcej znajomych mają te osoby, które w świecie realnym również są aktywnie społecznie. Niektórzy są zdania, że prowadzi do alienacji i samotności. Ale czy to kompletny obraz wszystkich naszych doświadczeń związanych z tym największym z największych sieciowych miejsc spotkań i wymiany informacji?

Każdego miesiąca na Facebooku pojawia się około trzydzieści miliardów wpisów. Facebook to największa baza informacji i newsów oraz doskonałe źródło wiedzy na temat relacji społecznych. Nigdy wcześniej nie mogliśmy się tyle dowiedzieć o życiu tak wielu ludzi w tak krótkim czasie. O tym, co dzieje się u naszych bliższych i dalszych znajomych dowiadujemy się praktycznie w każdej chwili każdego dnia.

Jednak jego przeciwnicy ostrzegają przed negatywnymi skutkami. Częste korzystanie z Facebooka może prowadzić według niektórych nawet do depresji.  Chociaż nadal trudno ustalić jednoznacznie, jaki i jak silny wywiera wpływ na naszą psyche i prawdziwe relacje z innymi ludźmi w codziennym życiu.

Zdaniem grupy badaczy z Uniwersytetu Humbolta i Uniwersytetu Darmstadt serwis ten może przyczynić się w istotnym stopniu do narastającej frustracji. Innymi słowy Facebook dla niektórych może być prawdziwym źródłem cierpień.

Badanie zostało zrealizowane na 584 regularnych użytkownikach Facebooka. Składało się z dwóch etapów. Celem pierwszego było zbadanie skali, zakresu i charakteru zdarzeń, które mogą wywoływać określone emocje podczas korzystania z FB. Drugi etap polegał na zdiagnozowaniu, na ile emocje pojawiające się podczas korzystania z serwisu przekładają się na ogólną satysfakcje z życia badanych osób.

Na początku z pozoru wszystko wyglądało świetnie. Na pytanie otwarte o to, jak czują się kiedy korzystają z Facebooka badani przyznawali się zwykle do emocji pozytywnych, jak radość, satysfakcja, a nawet ekscytacja, czy zrelaksowanie. Jednak gdy poproszono ich o aby podali, jak mogą czuć się inne osoby wśród odpowiedzi częściej pojawiły się już emocje negatywne. Uderzające było to, że to właśnie zawiść wymieniana była wśród nich najczęściej.

emocje facebook_1

 

emocje facebook_2

emocje facebook_2a

Jako główny powód frustracji „zawiść” wymieniło aż 29,6% respondentów. Inne powody niezadowolenia to „brak zainteresowania” (19,5 %), „samotność” (10,4%) i „strata czasu” (13,7%). Piękne zdjęcia z podróży do egzotycznych krajów, fotografie nowego samochodu, drogiego domu, pobyt w luksusowym hotelu, zdjęcia sugerujące znajomość ze słanymi ludźmi – wszystko to, czym chwalą się nasi znajomi może być powodem naszej zazdrości.

Z zazdrością umiemy sobie zwykle radzić (no chyba że zazdrość o partnera zupełnie nas obezwładni). Jednak według badaczy Facebook nie tylko nie pozwala o zazdrości szybko zapomnieć ale ją stymuluje i wzmacnia.

Autorzy uważają, że stres związany z przeżywaniem tego uczucia może zniechęcić niektórych użytkowników, nawet do tego stopnia, że zrezygnują oni z Facebooka.  Zawiść, jako jeden z powodów, że ten wielki, misterny gmach w końcu runie? Cóż mówi się, że przyczyną kryzysu jest chciwość. Czy zatem zazdrość może okazać się przyczyną upadku największego serwisu społecznościowego?

Czy jest jakieś wyjście z tej frustrującej sytuacji? Badacze podpowiadają – Facebook musi zmienić swój wygląd. Każdego dnia śledzimy nieustający przepływ żartów, zdjęć, komentarzy, linków do ciekawych stron – nierzadko czując błogi relaks. A tu nagle bach! Widzimy zdjęcia jednego z naszych znajomych na konferencji – tym razem z Hongkongu! Gapimy się w ekran i nie możemy uwierzyć, a potem czujemy ukłucie zazdrości. A gdyby tak niektóre zdjęcia mogły się ukazywać tylko w ściśle wyznaczonych miejscach? Na pewno byłoby nam lżej – konkludują badacze.  Nie musielibyśmy codziennie być wystawieni na ten niepotrzebny stres.

Innym rozwiązaniem jest narzucenie sobie pewnej higieny. Aby zminimalizować nieprzyjemne emocje najczęstsze kontakty należy utrzymywać tylko z najbliższymi znajomymi lub rodziną, a inne ograniczyć do bezpiecznego minimum. Poza tym powinniśmy być pewni, że żadna z osób, które dobrze znamy pewnego dnia nie pochwali się zdjęciem swojego nowego BMW!

Zdjęcie  [1]