2

Facebook Home porażką? Oto co trzeba zrobić

Od dwóch tygodni Facebook Home gości na moim telefonie. Przez ten okres próbowałem zrozumieć błędy jakie popełniono przy tworzeniu, a być może nawet przy założeniach jakie miały doprowadzić do „zafejsbukowania” smartfonów z Androidem. Marcin wspominał niejednokrotnie o porażce Facebook Home i HTC First – niskie oceny, marne zainteresowanie, brak perspektyw. Facebook obiecywał comiesięczne aktualizacje oprogramowania […]

Od dwóch tygodni Facebook Home gości na moim telefonie. Przez ten okres próbowałem zrozumieć błędy jakie popełniono przy tworzeniu, a być może nawet przy założeniach jakie miały doprowadzić do „zafejsbukowania” smartfonów z Androidem. Marcin wspominał niejednokrotnie o porażce Facebook Home i HTC First – niskie oceny, marne zainteresowanie, brak perspektyw. Facebook obiecywał comiesięczne aktualizacje oprogramowania – oto co moim zdaniem jest do poprawki.

Użycie słowa „nakładka” w przypadku Facebook Home jest jak najbardziej na miejscu – zdjęcia i posty naszych znajomych dosłownie przykrywają wszystko co nasz telefon ma do zaoferowania. Przeglądanie kolejnych wpisów faktycznie daje sporą frajdę, ale tylko z pozorów. Nawet jeśli mielibyśmy podporządkować swój telefon do korzystania z Facebooka i poświęcić swoje skróty, widżety na rzecz „znajomych”, to niestety na ten moment Facebook Home nie zagwarantuje nam wszystkiego, czego byśmy pragnęli.

Screenshot_2013-05-28-15-55-13

Nieistotne jest, na jakich rozmiarów ekranie korzystalibyśmy z Home, to i tak poświęcanie całej dostępnej przestrzeni na jeden wpis to zdecydowanie za dużo. Prezentacja treści powinna odbywać się na przykład w taki sposób, jak dzieje się to w aplikacji Flipboard – istotniejsze, popularniejsze wiadomości zajmują większą powierzchnię przyciągając uwagę, te mniej istotne zaś dzielą przestrzeń z innymi tego rodzaju informacjami. W takim wypadku mniej irytujące byłyby także zdjęcia naszych znajomych, którzy nie zawsze udostępniają fotografiami (lub dysponują tzw. „zdjęciem w tle”) odpowiedniej jakości, by warto było wyświetlać je na pełnym ekranie. Przytrzymanie palca na ekranie pozwala nam również na oddalenie zdjęcia i przyjrzenie mu się w pełnej krasie – wtedy jednak nie ma szans na użycie gestu „pinch to zoom”, by samemu zdecydować którą część zdjęcia chcemy dokładnie obejrzeć.

Powiadomienia to bardzo ważny element portalu, dlatego ze sporym zdziwieniem obserwowałem jak zachowują się one przy korzystaniu z Home. Wyświetlanie ich w formie pasków ze szczątkiem informacji i zdjęciem związanym z osobą lub aplikacją jest przyjemny dla oka. Ich usuwanie – pojedynczych lub kilku na raz – również zostało w bardzo fajny sposób rozwiązane. Przytrzymanie palcem na jednym z nich spowoduje powstanie stosiku, którego możemy się pozbyć, lub pojedynczo wyrzucamy je gestem przesunięcia w prawo lub w lewo. W moim przypadku jednak problemy zaczynały się, gdy używając Facebook Home skomentowałem zdjęcie, a chwilę później zrobił to ktoś inny. Powiadomienie o tym fakcie nigdzie mi się nie pokazywało, dopiero kolejna wizyta wewnątrz aplikacji pozwalała mi dowiedzieć się, że coś takiego się stało.

Screenshot_2013-05-28-15-57-15

Uczynienie Cover Feed zablokowanym ekranem, ale także ekranem głównym to bardzo ciekawe podejście – niestety skutkuje to brakiem dostępu do naszych widżetów, a które to są jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Androida i tym, który jest przez użytkowników często używany. W zamian za to otrzymujemy kilka siatek 4×4 z naszymi najważniejszymi skrótami oraz pełną listę aplikacji. Aby więc wykonać zdjęcie, lub co gorsza, zadzwonić musimy wykonać szereg czynności, których nie wykonywalibyśmy korzystająć ze standardowego lub ulubionego launchera. Facebook musi zdać sobie sprawę, że smartfony to też telefony, gdzie funkcja dzwonienia wcale nie jest zbędna, nawet w sytuacji, gdy oferowane są darmowe rozmowy wewnątrz Messengera.

Facebook Home trzyma się jednej zasady, którą sam Facebook kieruje się od zawsze: ma być i jest fajny. Facebook osiągnał swój cel i schował pod Home niemal całego Androida. Problem w tym, że mało kto pragnie tego Androida się pozbyć. I właśnie to jest największe wyzwanie – zbudować coś na tyle promującego markę i angażującego użytkowników, że uznają ten gadżet za niezbędny, jednocześnie nie zmuszając ich do porzucenia swoich nawyków i ulubionych aplikacji, skrótów, widżetów.

Źródło zdjęcia: Huffington Post.