8

Facebook bierze się za porządki. I bardzo dobrze

Facebook jest jeden, a aplikacji udostępniających aktywności z innych usług jest całe mnóstwo. Przez to, bardzo często nasz newsfeed był dosłownie zaśmiecony mnogością niechcianych powiadomień od innych znajomych – którzy tak naprawdę nie wiedzieli o tym. Od teraz, każda aktywność z zewnętrznej aplikacji (Instagram, Foursquare i inne) będzie musiała być potwierdzona przez użytkownika. Automatyczne udostępnianie […]

Facebook jest jeden, a aplikacji udostępniających aktywności z innych usług jest całe mnóstwo. Przez to, bardzo często nasz newsfeed był dosłownie zaśmiecony mnogością niechcianych powiadomień od innych znajomych – którzy tak naprawdę nie wiedzieli o tym. Od teraz, każda aktywność z zewnętrznej aplikacji (Instagram, Foursquare i inne) będzie musiała być potwierdzona przez użytkownika.

Automatyczne udostępnianie treści z innych serwisów jest bardzo wygodne – przesłanie tweeta, zdjęcia z aplikacji Instagram czy faktu zameldowania się w Foursquarze bezpośrednio do Facebooka wiele upraszcza. Niestety, częstotliwość takich powiadomień osiągała niejednokrotnie poziom przesady – często bez świadomości ich autorów. Facebook postanowił więc udostępnić narzędzia deweloperom, pozwalające na dosłowny „nadzór” tego, co powędruje na portal autorstwa Marka Z. Krótko mówiąc, już niedługo każda aktywność będzie musiała być potwierdzona przez użytkownika przed wysłaniem jej. Co więcej, dostępny będzie podgląd tego, co dokładnie pojawi się na naszym profilu. Główne założenie jest takie, by odróżnić akcje, które potencjalnie są równie ważne jak te podjęte bezpośrednio na Facebooku, od tych „pomniejszych”, które powędrują od teraz do Tickera.

Cieszy mnie fakt, że Mark zdaje sobie sprawę z tego jak wiele dzieje się w jego portalu – użytkownicy udostępniają coraz to więcej treści, również, a czasem przede wszystkim z innych usług. Przez to naprawdę Facebook staje się z dnia na dzień mniej czytelny. Myślę też, że jedną z głównych przyczyn takiej sytuacji jest zasada „jednokrotnego pozwolenia” – gdy znajomi choć raz skorzystają z jakiejś aplikacji czy gry, bez ich nadzoru, lecz w ich imieniu wysyłane są później różnej maści aktualizacje – zbędne i irytujące.

Wprowadzenie tych zmian jest zdecydowanym krokiem ku uprzątnięciu newsfeeda przez „górę”, ponieważ aktualnie użytkownicy mogą po prostu przestać subskrybować zmiany statusów swoich znajomych, co jednak będzie miało także inne konsekwencje. Czy się to powiedzie? Pozostaje nam jedynie czekać.

Źródło, foto: 1, 2.