facebook fake news
1

Bazar ze skradzionymi kartami kredytowymi na Facebooku. Żart? Cóż, nie…

O tym bym nie pomyślał, serio. A jednak - eksperci z Talos (Cisco) przebadali ten temat i wyciągnęli skądinąd smutne wnioski. Po tym jak Facebook kompletnie nie poradził sobie z brutalnymi treściami udostępnianymi w ramach jego platformy, a także nie dopilnował tego w jaki sposób niektóre podmioty obchodzą się z danymi - ma kolejny problem. A są nim cyberprzestępcy.

Do tej pory wydawało mi się, że cyberprzestępcy, jeżeli już prowadzą jakąkolwiek działalność związaną ze sprzedażą opracowanych przez siebie narzędzi lub pozyskanych newralgicznych danych, siedzą cichutko poza powszechnie dostępnym internetem i tam prowadzą interesy. Okazało się jednak, że Talos znalazło ponad 70 grup działających wewnątrz platformy społecznościowej, w których dzielono się takimi właśnie „dobrami”. Odnalezienie ich nie było szczególnie trudnym zadaniem, choć trzeba oddać ekspertom przede wszystkim pomysłowość w poszukiwaniach.

Wśród przedmiotów oferowanych w takich grupach znajdowały się dane dotyczące kart kredytowych wraz z datami ważności oraz kodami bezpieczeństwa. Jedna taka karta miała kosztować 5 dolarów, większe listy mogły być obłożone atrakcyjnymi dla zakupującego rabatami. Co ciekawe, badacze zauważyli, że po tym jak zainteresowali się grupami sprzedażowymi prowadzonymi przez cyberprzestępców, algorytm podsunął im inne, podobne, w których można było znaleźć bardzo podobne „produkty”. Przypomina mi to nieco niemałą aferę, w trakcie której wskazywano na grupy zrzeszające m. in. pedofilów, którzy w zamkniętych, tajnych grupach wymieniali się miedzy sobą obrzydliwymi zdjęciami przedstawiającymi nagie dzieci. Po ujawnieniu podobnych spraw Facebook wziął grupy na celownik i wyczyścił swoją platformę z takich treści. Podobnie było z live’ami: niejednokrotnie zdarzyło się, że w ich trakcie ktoś transmitował brutalne czyny, również samobójstwa. Wygląda na to, że z tym również sobie poradzono.

Facebook bazar

Problem z moderacją Facebooka jest jeden – to zbyt duża platforma społecznościowa, by móc mówić o skutecznej jej kontroli

Problemem Facebooka jest to, że jest on tak ogromny. Znajduje się w nim tak wielu użytkowników, którzy codziennie wrzucają do niego mnóstwo treści, że niemożliwe jest zasadniczo kontrolowanie dosłownie wszystkiego, co się na nim znajdzie. Dochodzimy tutaj do swego rodzaju ściany, która dotyczy przede wszystkim skuteczności jakichkolwiek działań zmierzających do pozbycia się z Facebooka treści nieprzyzwoitych, nieakceptowanych, niewłaściwych. Nawet, jeżeli uda się usunąć połowę z takich informacji – pozostaje jeszcze druga połowa.

Eksperci mówią, że Facebook powinien wesprzeć swoją moderację oraz zwiększyć liczebność fizycznych osób zajmujących się ewaluowaniem umieszczanych w nim treści. Ale i to może nie wystarczyć. Istotną szansą w tej materii mogą być „automaty”, które samodzielnie będą w stanie wskazać potencjalnie podejrzane informacje i przekażą ich sprawę człowiekowi, który oceni, czy automat postąpił dobrze.