10

Gra bliska perfekcji. Gdybym mógł, nie odkładałbym pada/kierownicy. F1 2018 – recenzja.

F1 2018 to tytuł, w który fani królowej motosportów po prostu muszą zagrać - nie ma dyskusji. Czy pozostałe osoby mogą lub powinny spróbować swoich za kierownicą bolidu? Oto recenzja F1 2018.

Piłkarzy jest zawsze dwudziestu dwóch na boisku, żużlowcy zawsze skręcają tylko w lewo, a kierowcy bolidów F1 nieustannie pędzą ku mecie rozwijając zawrotne prędkości. Może się wydawać, że stale oglądamy i doświadczamy tego samego, a jednak każde następne spotkanie czy wyścig przyciąga na stadiony tysiące ludzi, a jeszcze więcej widzów przykuwa do ekranów telewizorów. Mając możliwość wcielić się w jednego z uczestników tych wydarzeń daje kibicom i graczom niesamowitą frajdę. Sięgamy po gry, by choć na chwilę poczuć ten zastrzyk adrenaliny, gdy dojeżdża się do wejścia w wiraż z prędkością ponad 100 km na godzinę lub pokonuje prostą z otwartym skrzydłem przekraczając lekką ręką 300 km/h na liczniku. I jest to cholernie uzależniające, bo każde kolejne kółko daje większą pewność siebie i pozwala liczyć na jeszcze lepszy rezultat. Gdy coś idzie nie tak, starasz się jeszcze bardziej zmobilizować i siadasz przed telewizorem jak zahipnotyzowany, wyglądając błyskawicznie zbliżającego się zakrętu. Witamy w F1.

F1 2018 – licencja pozwala na przeniesienie całego świata F1 do gry

Codemasters powracają z tegoroczną odsłoną gry F1 na oficjalnej licencji, dzięki czemu nie mamy do czynienia z dziwnymi nazwami zespołów, markami samochodów czy obiektami. Cały ten światek został przeniesiony do gry w stosunku 1:1 i po raz kolejny jest doszlifowany do granic (aktualnych) możliwości. Każdy tor i bolid jest wiernie odwzorowany, wszystkie ewentualne zmiany w prawdziwych obiektach zostały uwzględnione, a na ekranach 4K macie możliwość doświadczenia obrazu w rozdzielczości 2160p ze wsparciem dla HDR-a (Xbox One X). To sprawia, że w trakcie przelotów kamery nad torem czy w czasie przejazdu przez aleję serwisową można przez chwilę ulec tej iluzji i odnieść wrażenie, że oglądamy transmisję telewizyjną. Nie wiem na ile będzie jeszcze możliwa poprawa oprawy wizualnej tegorocznej odsłony F1, ale prezentowane w zwiastunach ujęcia nie są wcale przesadzone – ta gra rzeczywiście tak wygląda. I tak dobrze działa!

Po wykręceniu co najmniej kilkuset kółek nie natrafiłem na jakikolwiek problem czy błąd w rozgrywce. Tory i samochody dopracowane są (chyba) do perfekcji – podobnie jak w prawdziwym wyścigu, tutaj również każdy milimetr ma przeogromne znaczenie. Przekonamy się o tym tracąc cenne setne czy tysięczne części sekundy wyjeżdżając nawet za szeroko na krawężnik na jednym z zakrętów. Taki stopień realności może niektórych odstraszyć, bo przecież nie wszyscy są oddanymi fanami tego sportu i nie są wtajemniczeni w te wszystkie detale i drobnostki mające wpływ na wykręcane wyniki, a jednak chcieliby spróbować swoich sił za kierownicą bolidu. I oczywiście nie będzie większego problemu w tym, żeby skorzystać z delikatnej asysty – komputer może nam pomagać w dohamowaniu, przyspieszaniu, zmianie biegów i obieraniu najlepszej ścieżki podczas przejazdu każdego zakrętu. Wydaje mi się nawet, że ci którzy sięgną po ten tytuł ze zwykłej ciekawości, po pewnym czasie będą dłubać w ustawieniach gry i samego samochodu, by jak najlepiej dostosować wszystko do swoich wymagań. W F1 2018 pole do popisu jest wręcz olbrzymie. Miałem możliwość ścigać się nie tylko z padem w ręce, ale także zasiadając za kierownicą Logitech G G920 Driving Force i muszę zaznaczyć, że choć ten drugi wariant wydaje się znacznie bardziej atrakcyjny, to początki wcale nie są takie łatwe.

W F1 2018 jest wszystko, co powinno być: zmiany pogody, wypadki, losowe zdarzenia i klasyczne bolidy

Gra godna kierownicy, ale i z padem będziecie bawić się świetnie

Mogłoby się wydawać, że skoro będziemy mogli naturalnie kierować bolidem, dodawać gazu i hamować, to będzie to znacznie łatwiejsze niż przechylanie gałek na kontrolerze czy wciskanie przycisków, ale doświadczenia należy nabierać bez pośpiechu, stale personalizując ustawienia gry – o wiele lepszym podejściem jest systematyczne wyłączanie wszystkich asyst po pokonaniu kilkudziesięciu okrążeń, niż szybki skok na głęboką wodę i wybór pełnego trybu symulacji, by od samego początku próbować swoich sił w prawdziwym ściganiu. Nabywanie umiejętności krok po kroku sprawia niemałą frajdę – jednocześnie nasze rezultaty będą ulegać poprawie i zanim się obejrzymy może się okazać, że każdy zakręt danego toru mamy w małym palcu. Szybka przeprowadzka na inny obiekt w mgnieniu oka to zweryfikuje i zabawa najczęściej zaczyna się od nowa – zapamiętujemy najlepsze zachowania w wybranych odcinkach toru starając się je bezbłędnie powtórzyć i wyrywać w czasówce kolejne części sekundy. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy swoich sił spróbuje kilka osób pokonując kółka na zmianę – lokalna rywalizacja na jednej kanapie to też jakiś scenariusz. Sama kierownica to kawał świetnego sprzętu i po czasie z nią spędzonym mam ochotę wypróbować ponownie wcześniej ogrywane gry (m. in. seria WRC), bo z całą pewnością doświadczenia z rozgrywki są kompletnie inne.



Podobnie jak w poprzednich edycjach gry, tym razem również z menu możemy od razu przejść do próby czasowej czy pojedynczego wydarzenia weekendowego, co jest fajnym sposobem na nabranie ochoty na dłuższą rozgrywkę albo pokazanie komuś na czym tak naprawdę polega gra. Wybierając jeden z tych trybów dostosujemy niemal każdy aspekt ścigania, więc nie trzeba obawiać się potrzeby poświęcenia kilku godzin na przebrnięcie przez treningi, kwalifikacje i wyścig, ponieważ wszystko to może zająć zaledwie kilkanaście minut. Jak już jednak zaznaczyłem, apetyt rośnie w miarę ścigania i gdy mamy za sobą te kilka czy kilkanaście kółek z kilkudziesięciu, bardzo prawdopodobne jest, że następnym razem wydłużymy wyścig i nie będziemy korzystać z szybkiego pomiaru, lecz samodzielnie wyjedziemy na tor, by dopiero po kilkuset metrach rozpocząć okrążenie pomiarowe.

Kariera w F1 2018 zajmie to zadanie na tygodnie

Kwintesencją gry jest jednak tryb kariery dopracowywany przez ostatnie lata. Dla nowych graczy pierwsze spotkanie z tym trybem może być prawdziwym szokiem, ponieważ przywiązanie twórców do niektórych detali bywa co najmniej zaskakujące. Nasz rozwój nie zależy bowiem tylko od osiąganych wyników na torze, ale niezbędne jest myślenie o całokształcie kariery, więc tak samo zaangażowani powinniśmy być także w padoku, gdzie ekipa będzie doglądała naszego bolidu i będzie starać się jak najlepiej przygotować go do wyścigu. Nasza postawa poza torem będzie równie istotna – musimy uważać na to, co mówimy w trakcie wywiadów oraz jak odpowiadamy na korespondencję mailową z członkami zespołu. Owszem, czasem wkrada się tutaj nieco powtarzalności i rutyny, ale myślę, że taki element gry jest dość istotny dla całości i cieszę się, że jest tutaj obecny.

F1 2018 to gra bliska ideału. Z całego tekstu może wynikać, że wiele w niej powtarzalności – ciągłe przebywanie w padoku, wyjazdy na tor, wyścigi, odpowiadanie na pytania i tak w kółko. Ale cały ten sport taki jest i nie da się przed tym uciec. Dla mniej wymagających graczy nie ma żadnych przeszkód, by z F1 2018 uczynić typową zręcznościówkę z pominięciem menadżersko-organizacyjnej strony formuły 1, ale dla fanów królowej sportów motorowych to prawdziwa gratka móc przenieść się do tego świata i tak głęboko w nim zanurzyć. Jeśli mógłbym sobie czegokolwiek życzyć, to chciałbym by na rynku pojawiła się również tak świetnie wykonana gra żużlowa, a skoro Techland przyjął rolę wydawcy F1 2018 na polskim rynku i współpracuje z Codemasters, to może dzięki połączeniu sił takie cudeńko mogłoby pewnego dnia powstać?