7

Erica jest robotem kontrolowanym przez AI i odbiera właśnie pracę amerykańskim aktorom

Humanoidalny robot kontrolowany przez sztuczną inteligencję zagra w wartym 70 milionów dolarów nowym hollywoodzkim filmie science-fiction. Poznajcie Ericę.

Erica to humanoidalny robot, który dostał właśnie angaż w wartym 70 milionów dolarów hollywoodzkim filmie science-fiction opowiadającym o naukowcu tworzącym perfekcyjne ludzkie DNA. Efekt tych prac to właśnie bohaterka grana przez Ericę, której naukowiec będzie się starał pomóc opuścić laboratorium. Brzmi jak świetny pomysł – perfekcyjne DNA oznacza perfekcyjnego, pozbawionego wad człowieka, więc mechaniczny aktor może nie tylko uprawdopodobnić wizualnie tę wizję, ale jednocześnie pokazać różnicę między mechaniczną perfekcją a człowiekiem.

Erika to dzieło japońskich naukowców – Hiroshiego Ishiguro i Kohei Ogawy. Została zaprojektowana tak, by uczyć się interakcji na linii człowiek-maszyna. Jeśli dobrze rozumiem robot od samego początku uczony był nie aktorstwa jako takiego, ale dokładnie tej jednej roli. A pracy jak możecie się domyślić było mnóstwo, bo chodzi przecież również o język „ciała” czy szybkość gestów i ruchów. Mam nadzieję, że w jakichś materiałach zza kulis zostanie to publicznie pokazane, jestem bardzo ciekawy jak wygląda taki proces i jak bardzo różni się od normalnej nauki roli do filmu.

Można powiedzieć, że Erica to aktorka z powołania, jedną rolę już dostała, jednak z uwagi na problemy organizacyjne film Tony’ego Kayne’a (między innymi American History X) został skasowany.

Wygląda to niestety trochę tak jak robienie całego filmu pod pomysł z występem robota. Na chwilę obecną nie wiadomo bowiem nic oprócz tytułu, który będzie brzmiał „b” – nie ogłoszono również udziału innych aktorów, choć podobno jakieś materiały z Ericą zostały już nakręcone, a dalsze zdjęcia mają ruszyć w czerwcu 2011 roku.

Jestem bardzo ciekawy efektu końcowego, bo to jednak coś zupełnie innego niż CGI zastępujące aktorów, jak choćby Carrie Fisher w Gwiezdne Wojny: Skywalker Odrodzenie czy generalni cyfrowi aktorzy dodawani w postprodukcji. Nie sądzę by „b” był jakimś przełomem dla amerykańskiego kina i obstawiam, że sprawi przede wszystkim trudności, jak to zwykle bywa w takich debiutach. Ale może się też okazać, że właśnie ten jeden element będzie magnesem, który przyciągnie ludzi do kin. Albo katastrofą, przez którą obraz nigdy nie zostanie skończony. Mam nadzieję, że za jakiś czas pojawią się pierwsze materiały związane z Ericą – a później…fanpage, konto na Instagramie i miliony obserwujących.

źródło