Moje przemyślenia

ePlate, czyli karta płatnicza z aplikacjami. Czy właśnie tak będą wyglądały zakupy przyszłości?

TP
Tomasz Popielarczyk
7

Mechanizmy rządzące systemem transakcji bezgotówkowych to dość delikatna kwestia. Miliony użytkowników kart płatniczych nie tylko może przyjąć ewentualne nowości z nieufnością, ale wręcz obawiać się ich ze względu na bezpieczeństwo swoich danych oraz pieniędzy. Czy w tej perspektywie uda się przebić...

Mechanizmy rządzące systemem transakcji bezgotówkowych to dość delikatna kwestia. Miliony użytkowników kart płatniczych nie tylko może przyjąć ewentualne nowości z nieufnością, ale wręcz obawiać się ich ze względu na bezpieczeństwo swoich danych oraz pieniędzy. Czy w tej perspektywie uda się przebić firmie Dynamics i opracowanej przez nich karcie płatniczej z aplikacjami?

Dynamics ma bardzo ambitny plan na urozmaicenie naszych zakupów. Przygotowywana przez nich karta płatnicza ePlate ma oferować możliwość uruchamiania aplikacji. Nie, to nie jest żart. Po prostu będzie to urządzenie jak każde inne (posiadające wewnątrz baterię), które jednocześnie posłuży nam do realizowania transakcji.

Model, jaki opracowali twórcy ma dawać korzyści zarówno osobom korzystającym z karty, jak i firmom dostarczającym aplikacje. Każdy program na naszej karcie działa bowiem na zasadzie programu lojalnościowego. A więc jeżeli w danym momencie jest on aktywny, a my robimy zakupy, to po przekroczeniu pewnego progu, otrzymamy nagrody. Jednocześnie dostawca aplikacji otrzyma wynagrodzenie w wysokości kilku procent wydanej przez nas kwoty. Jako przykład VentureBeat podaje tutaj autora książek Warrena Adlera. Korzystając z jego aplikacji, po wydaniu 400 dolarów na zakupy, otrzymamy losowo wybraną powieść w formie ebooka. Tymczasem sam Adler zarobi na tym kilka dolarów. Ale to nie wszystko. Autor napisał specjalnie dla ePlate unikalną powieść, której kolejne rozdziały będą dołączane do "wygrywanych" przez użytkowników karty ebooków. Natomiast każdy, kto skompletuje wszystkie 29 e-książek Aldera otrzyma drukowany egzemplarz bestselleru "Wojna Państwa Rose" z autografem. Co ważne - osoba korzystająca z karty nie będzie ponosiła dodatkowych kosztów z tytułu uczestnictwa w programie (nie licząc standardowych opłat bankowych i opłaty za zamówienie karty).

Dynamics nazywa ten model "ekosystemem dostawców doświadczenia", bo w pewnym sensie płacąc naszą kartą rozwijamy się niczym bohaterowie gier RPG i po przekroczeniu wybranych progów otrzymujemy nagrody. Wszyscy, którym w tym momencie zaświeciła się lampka z napisem "grywalizacja", dobrze kojarzą. ePlate czerpie z tej idei pełnymi garściami.

Pierwsza generacja kart płatniczych ePlate zostanie opracowana we współpracy z VISĄ, a więc urządzenia będą kompatybilne z 60 mln czytników. Wewnątrz każdej kryje się aż 70 elektronicznych komponentów. Od strony wizualnej użytkownik zobaczy natomiast dwa okrągłe przyciski, w których wyświetlane będą loga aplikacji (jednocześnie mogą być aktywne dwie z nich). Wbudowana w urządzenie bateria ma wystarczyć na około 3 lata użytkowania.

Obsługa samej karty będzie się naturalnie odbywać za pomocą smartfona. Urządzenia będą łączymy się bezprzewodowo, a użytkownik będzie mógł aktywować dwie spośród trzydziestu dostępnych na starcie pozycji. Wśród nich mają się znaleźć programy dla miłośników gier, literatury, komiksów, a także aplikacje biur podróży, drogerii, supermarketów czy organizacji charytatywnych. Wybór jest zatem niemały.

Pomysł na ePlate wygląda niezwykle interesująco. Myślę, że to chyba pierwsze tak odważne i niebanalne (nie licząc NFC) wykorzystanie nowych technologii w transakcjach bezgotówkowych. Całość oparto przy tym na popularnej zasadzie win - win, w ramach której korzyści ma odnosić zarówno kupujący, jak i dostawca aplikacji. Samo Dynamics zapewne również na mocy z VISĄ otrzyma stosowny procent od pobieranych prowizji. Naturalnie karty nie ma co się spodziewać w najbliższym czasie u nas, a szkoda, bo mogłoby to być fajne urozmaicenie nudnych (przynajmniej z mojego punktu widzenia) zakupów. Ale czy ePlate jest formą zakupów przyszłości? Po części może i tak. Duże firmy będą nieustannie szukały sposobu, by zachęcić nas do wydawania pieniędzy. Technologia Dynamics może się okazać skutecznym orężem w ich dłoniach. Wszystko zależy od tego, czy uda się jej podbić mainstream. W przeciwnym wypadku szybko odejdzie w zapomnienie jako "kolejny gadżet dla technologicznych fanatyków".

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu